Ósemka coraz dalej

Derby Mazowsza, czyli pojedynek Wisły i Legii, jak zwykle cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a na trybunach zasiadło 8148 widzów. Wszyscy czekali na wspaniałe widowisko, tymczasem mocno się rozczarowali. Zamiast walczących Nafciarzy, których celem było pokonanie rywali, zobaczyli przestraszonych zawodników, którzy dopiero w końcówce meczu postarali się, by kibice nie wychodzili ze stadionu całkowicie zdegustowani. Cóż z tego, skoro tablica pokazywała wynik 0:1, a punkty zabrali ze sobą goście.
Mecz mógł się dla gości zacząć znakomicie. W 37. sek. spotkania Legioniści stworzyli idealną sytuację strzelecką. Akcja rozpoczęła się od Sebastiana Szymańskiego, który podał do wybiegającego na czystą pozycję Marko Vesovica. Ten jednak kopnął niecelnie do Sandro Kulenovica, który w efekcie nie zdołał wykorzystać świetnie zainicjowanej akcji.
Wynik goście mogli zmienić także w 16. min. Po akcji przyjezdnych i wrzutce Andre Martinsa w słupek trafił Vesovic.
Pierwszą sytuację płocczanie stworzyli w 21. min. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Dominika Furmana piłka poszybowała wprost pod nogi Adama Dźwigały, który strzelił prosto w Radosława Majeckiego.
Wisła próbowała „ugryźć” rywali, ale to Legia w 33. min miała swoją kolejną szansę. Rzut rożny egzekwował Szymański. Piłka idealnie znalazła się przy słupku Cafu, ale zawodnik nie zdołał oddać strzału. Legia poczynała sobie coraz śmielej, ale Wisła nieźle radziła sobie w obronie, nie dopuszczając do zmiany wyniku.
Po przerwie płoccy piłkarze rzucili się do ataku, zepchnęli rywali do obrony, ale nie potrafili zaskoczyć zawodników Legii. W 54. min Giorgi Merebaszwili oddał celny strzał, Majecki z trudem wybił piłkę nad poprzeczką.
Kolejne minuty należały do Legii. W 60. min z mocnym uderzeniem Vesovica poradził sobie Thomas Dahne, a w 63. min zabrakło celności Kulenovicowi. Wreszcie w 65. min goście zdobyli gola. Po rzucie rożnym wykonanym przez Szymańskiego piłka spadła na głowę Artura Jędrzejczyka, który wpakował ją do siatki.
Ostatnie dziesięć minut spotkania to liczne akcje z obu stron – niestety nie kończone celnymi strzałami. Mecz robił się coraz ciekawszy. Wisła próbowała doprowadzić do wyrównania, ale w zespole nie było zawodnika, który wziąłby ciężar gry na swoje barki i pociągnął zespół do skuteczniejszej gry.
W doliczonym czasie gospodarze ruszyli do ataku, ale nie wystarczyło czasu, by zmienić rezultat spotkania. W ostatniej minucie pod bramką gości znalazł się nawet Thomas Dahne, a ostatnią akcję meczu zmarnował Furman.
Wisła Płock: Thomas Dahne – Angel Garcia Cabezali, Alan Uryga, Adam Dźwigała, Igor Łasicki, Jakub Łukowski (64 Nico Varela), Dominik Furman, Damian Rasak (69 Oskar Zawada), Ariel Borysiuk – Giorgi Merebaszwili, Ricardinho (84 Grzegorz Kuświk).
Legia Warszawa: Radosław Majecki – Adam Hlousek, Artur Jędrzejczyk, Wiliam Remy, Michał Kucharczyk (60 Salvadro Agra) – Cafu, Andre Martins – Dominik Nagy (90 Iuri Medeiros), Sebastian Szymański (83 Kasper Hamalainen), Marko Vesovic – Sandro Kulenovic.
Pozostałe wyniki: Miedź Legnica – Jagiellonia Białystok 0:3, Lech Poznań – Zagłębie Lubin 1:2, Śląsk Wrocław – Zagłębie Sosnowiec 2:0, Cracovia – Piast Gliwice 2:1, Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 2:1, Arka Gdynia – Korona Kielce 1:2, mecz Górnik Zabrze – Wisła Kraków rozegrany został w poniedziałek.

Po meczu powiedzieli:

Ricardo Sa Pinto (Legia Warszawa): – Myślę, że w pierwszej połowie graliśmy w sposób zdecydowany. Mocno blokowaliśmy akcje gospodarzy zarówno w pierwszej, jak i drugiej linii. Mieliśmy swoje sytuacje, które powinniśmy wykorzystywać. Mogliśmy wygrywać do przerwy 1 lub 2 do zera, ale nieskuteczność napastników na to nie pozwoliła. W przerwie powiedziałem swoim zawodnikom, że gramy dalej to samo, potrzebujemy tylko bramki. W drugiej połowie wykazaliśmy się dobrą mentalnością, robiliśmy kombinacyjne akcje. Nie pozwoliliśmy rywalom na wiele. Zasłużyliśmy na wygraną, ale powinniśmy prowadzić większą różnicą bramek już we wcześniejszym etapie meczu. Dziękuję zespołowi za walkę i zaangażowanie. Nie pozwoliliśmy na wiele drużynie gospodarzy, aczkolwiek wolałbym, żebyśmy wygrywali mecze większą różnicą bramek.

Kibu Vicuna (Wisła Płock): – Był to bardzo trudny mecz. W pierwszej połowie graliśmy pod wiatr, co było dla nas bardzo niewygodne. Goście mieli więcej piłek. Oprócz pierwszej sytuacji, nie stworzyli sobie zbyt dużo klarownych okazji. W drugiej połowie Thomas Dahne miał 2-3 bardzo dobre interwencje, co uchroniło nas od wyższej przegranej. Szkoda, że straciliśmy bramkę ze stałego fragmentu gry, bo nad nimi bardzo dużo pracowaliśmy zarówno w obronie, jak i ataku. Tracisz bramkę i przegrywasz mecz przeciwko Legii w taki sposób – to naprawdę boli. Po stracie chcieliśmy strzelić bramkę na 1:1. Nie była to klarowna sytuacja Grzegorza Kuświka, ale można było ją wykorzystać. Dobre zmiany dali wszyscy trzej zawodnicy – zarówno Nico Varela, jak i obaj napastnicy. Niestety przegraliśmy z mistrzem Polski 0:1.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Tabela po 21. kolejce

1.

Lechia Gdańsk

21

45

36-18

2.

Legia Warszawa

21

42

35-20

3.

Jagiellonia Białystok

21

36

37-29

4

Korona Kielce

21

34

27-24

5.

Lech Poznań

21

33

33-25

6.

Piast Gliwice

21

31

28-25

7.

Pogoń Szczecin

21

31

29-26

8.

Cracovia

21

30

22-22

9.

Wisła Kraków

20

29

33-29

10.

Zagłębie Lubin

21

27

33-33

11.

Arka Gdynia

21

25

31-30

12.

Śląsk Wrocław

21

21

29-30

13.

Miedź Legnica

21

21

21-38

14.

Wisła Płock

21

20

30-38

15.

Górnik Zabrze

20

17

25-37

16.

Zagłębie Sosnowiec

21

12

24-47

 

Zobacz kolejny artykuł

Marcin Wichary rozgrywa ostatnie mecze

Piłkarze ręczni zakończyli rundę zasadniczą rozgrywek i po przerwie reprezentacyjnej rozpoczną fazę play off. W …