O taką Wisłę chodziło

Nafciarze pokonali Legię w Warszawie 4:1
Płocczanie fatalnie rozpoczęli sezon 2018/2019. Po pięciu kolejkach rozgrywek mieli na swoim koncie 2 pkt., za dwa remisy wywalczone na boiskach rywali. Trzy pojedynki u siebie podopieczni Dariusza Dźwigały przegrali. Przed meczem z Legią wszyscy byli pełni obaw, ale i nadziei, że wreszcie wszystko musi się zazębić, zagrać i przynieść efekt w postaci pierwszego zwycięstwa w tym sezonie.
Już po kilku pierwszych minutach widać było wyraźnie, że rzeczywiście wszystko się zazębiło. Wisła opanowała boisko, nie pozwalając rywalom na stworzenie sytuacji i oddanie celnego strzału. Płocczanie szaleli na boisku, a sytuacja z 11. min doprowadziła do pierwszego wybuchu radości przyjezdnych kibiców.
Akcja była niczym z podręcznika piłkarskiego. Piłkę na lewym skrzydle przejął Giorgi Merebaszwili, minął dwóch rywali i zagrał płasko w pole karne. Tam czekał już Ricardinho, który strzałem na wślizgu pokonał Arkadiusza Malarza. Ale to nie wszystko. W 40. min płocczanie potwierdzili przewagę zdobywając drugą bramkę. Dominik Furman idealnie przymierzył z rzutu wolnego z około 25 metrów i trafił na 2: 0.
Druga połowa rozpoczęła się petardą, dobijającą Legię. Po akcji na prawym skrzydle, w polu karnym znów świetnie odnalazł się Ricardinho, pokonując Arkadiusza Malarza. W efekcie tej bramki, wyraźnie zdegustowany opuścił trybunę honorową Legii jej właściciel, co można było zrozumieć jednoznacznie.
Rywale próbowali atakować, ale Wisła tylko czatowała na kontry. W 62. min drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Ińaki Astiz, próbując zatrzymać szarżującego na bramkę płockiego zawodnika.
W 74. min sfaulowany został przez Krzysztofa Mączyńskiego w polu karnym Jakub Łukowski, a jedenastkę pewnie wykorzystał Nico Varela. Plan, by zakończyć mecz z zerem z tyłu, pokrzyżował Wiśle Carlitos, który idealnie przyłożył z rzutu wolnego. Popisał się jeszcze ładniejszym strzałem niż ten Furmana, ustalając wynik spotkania.
Kibiców zapraszamy na stadion przy ul. Łukasiewicza 34 już w najbliższą niedzielę o godz. 15.30. Przeciwnikiem sprawcy największej niespodzianki 6. kolejki będzie wicemistrz Polski Jagiellonia Białystok.
< Wisła Płock: Thomas Dähne – Alan Uryga, Igor Łasicki, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak – Damian Szymański, Damian Rasak, Dominik Furman – Mateusz Szwoch (81 Oskar Zawada), Ricardinho (60 Jakub Łukowski), Giorgi Merebaszwili (29 Nico Varela). < Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Artur Jędrzejczyk, Ińaki Astiz, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia (59 Sandro Kulenović) – Michał Kucharczyk, Cafú, Domagoj Antolić (66 Krzysztof Mączyński), Kasper Hämäläinen (46 Cristian Pasquato) – Carlitos, José Kanté. < Pozostałe wyniki: Piast Gliwice – Cracovia 3: 1, Korona Kielce – Arka Gdynia 2: 1, Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk 2: 3, Wisła Kraków – Górnik Zabrze 3: 0, Jagiellonia Białystok – Miedź Legnica 2: 3, Zagłębie Lubin – Lech Poznań 2: 1. Mecz Zagłębie Sosnowiec – Śląsk Wrocław został rozegrany w poniedziałek. < Powiedzieli po meczu: Dariusz Dźwigała (trener Wisły Płock): – Na pewno kluczem do sukcesu była dobra organizacja gry całego zespołu w defensywie. Wiedzieliśmy o atutach Legii, że jak ich środek funkcjonuje, to są bardzo groźni. Dzisiaj nasza środkowa formacja zniwelowała jednak atuty Legii Warszawa. Cieszy bardzo dobra, konsekwentna gra, bo wiedziałem, że w tym zespole jest bardzo dużo potencjału ofensywnego. Naszym problemem we wcześniejszych meczach nie była gra ofensywna, bo stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji, tylko zachowania w defensywie całego zespołu. Nad tym pracowaliśmy ostatnio bardzo dużo. Jest to droga do tego, żeby się rozwijać, jak jest możliwość, po odbiorze grać w piłkę. I tak przez większą część spotkania funkcjonowaliśmy. Martwi mnie troszkę ta stracona bramka, bo chciałem wreszcie zagrać na zero z tyłu. Przeszkodził temu piękny strzał Carlitosa i nieco niepokojące końcowe minuty, gdzie daliśmy Legii dużo swobody. Uważam, że po odbiorze piłki, gdybyśmy byli bardziej cierpliwi, to moglibyśmy pokusić się jeszcze o kolejną zdobycz bramkową. Wreszcie cieszą trzy punkty, bo ten zespół zasługuje na to, żeby wygrywać. Ricardo Sa Pinto (trener Legii Warszawa): – Pracowaliśmy ciężko w ciągu tygodnia. Myśleliśmy, że zobaczymy dobry mecz z naszej strony. Widziałem w moich zawodnikach ogromną motywację. Pierwsza połowa była decydująca, nam brakowało agresji i organizacji gry. Przeciwnik wykorzystał nasze słabsze momenty. Wynik jest wyższy, niż zasługiwała na to Wisła. Jeżeli od 1. minuty brakuje zaangażowania, tak właśnie może się to potoczyć. W drugiej połowie stworzyliśmy sobie szanse, nie zdobyliśmy jednak bramek. Musimy zaakceptować ten wynik i oczekiwać na Legię taką, jaką chcielibyśmy oglądać. Chcę dodać, że to ja jestem odpowiedzialny za dzisiejszy wynik i to ja będę odpowiedzialny za każdy wynik. Wiem, że razem odbudujemy drużynę, która będzie walczyć o mistrzostwo Polski. Nie lubię mówić o przeszłości. Zaczynamy od zera, jestem skoncentrowany na pomocy drużynie w rozwiązaniu problemów. Jola Marciniak Fot. Wisła Płock

Zobacz kolejny artykuł

Tylko tak dalej!

W minioną sobotę rozegrana została ostatnia seria spotkań rundy zasadniczej Ekstraklasy. Wisła Płock, zajmująca od …