Najmniejszy wymiar kary

Orlen Wisła Płock – Energa MKS Kalisz
30:18 (16:7)

Bez problemu piłkarze ręczni Orlen Wisły pokonali w ostatnim w tym roku meczu ligowym Energę Kalisz 30:18. Kibice, którzy zdecydowali się spędzić piątkowy wieczór w Orlen Arenie, na pewno nie narzekali. Co prawda emocji nie było zbyt wiele, ale za to mogli obejrzeć niezłe widowisko. Płocczanie mieli bowiem okazję do przećwiczenia efektownych zagrań. Mecz był szczególny dla Dominika Mierzwickiego, który rzucił swoją pierwszą bramkę w Superlidze.
Nafciarze od pierwszych minut grali to, co lubią najbardziej, czyli mocną obronę i próby dobrej gry w ataku. Zaczął znakomicie Michał Daszek, który rzucił dwie bramki, a po golu Lovro Mihica, dorzucił dwie z rzutów karnych. Skrzydłowy Orlen Wisły jest w znakomitej formie i jeśli tylko uda mu się dobrze wstrzelić z pierwszym golem, jest nie do zatrzymania.
W pierwszej odsłonie pojedynku płocczanie powoli, ale skutecznie budowali sobie przewagę. W 10. min prowadzili 4:3, ale w 14. już 8:3. W 20 min goście odrobinę zmniejszyli rozmiary porażki na 8:5, ale końcówka spotkania należała do gospodarzy, którzy wypracowali sobie 9-bramkową przewagę.

Reklama
Dodajmy, że trener Paweł Rusek postanowił zmienić bramkarza i między słupki wszedł Łukasz Zakreta, ale na niewiele się to zdało. Nadal płocczanie skutecznie atakowali, a podopieczni szkoleniowca Energi nie mogli znaleźć drogi do bramki Adama Borbely’ego.
Po przerwie gospodarze jeszcze lepiej radzili sobie z rywalami, choć ci dzielnie rozpoczęli drugą połowę rzucając dwa gole. W 34. min Zakreta obronił też rzut karny wykonywany przez Przemysława Krajewskiego. Drużyna szybko wróciła na swoje tory, piłkarze rzucali przynajmniej dwa gole na jednego gości. Ostatecznie, bez najmniejszego problemu, pokonali rywali 12 bramkami.
Na ostatnie minuty spotkania trener Xavi Sabate wpuścił na parkiet Dominika Mierzwickiego i Pawła Kowalskiego. Pierwszy z nich wpisał się po raz pierwszy w swojej rozpoczynającej się dopiero karierze na listę strzelców z rzutu karnego.

Tabela zbiorcza po 14. kolejkach, na koniec 2018 roku

1.

PGE Vive Kielce

42

530-379 (151)

2.

NMC Górnik Zabrze

38

411-341 (70)

3.

Orlen Wisła Płock

35

432-331 (101)

4.

Azoty Puławy

27

413-352 (61)

5.

Gwardia Opole

25

407-414 (-7)

6.

MMTS Kwidzyn

24

341-342 (-1)

7.

Piotrkowianin

21

393-409 (-16)

8.

KS Chrobry Głogów

18

361-366 (-5)

9.

Energa Wybrzeże Gdańsk

18

363-404 (-41)

10.

MKS Zagłębie Lubin

17

356-391 (-35)

11.

Energa Kalisz

10

355-396 (-41)

12.

Sandra Spa Pogoń Szczecin

9

353-406 (-53)

13.

Stal Mielec

7

370-455 (-85)

14.

Arka Gdynia

3

358-457 (-99)

Kowalski szybko otrzymał karę dwóch minut, ale wrócił na parkiet na ostatnią akcję, którą zakończył efektownym rzutem i zdobył ostatnią bramkę dla płockiej drużyny w tym roku.
ORLEN Wisła: Borbely, Morawski – Mihić 2, Daszek 9, Toledo 1, Sulić 4, Piechowski 1, Obradović 2, Mlakar 4, Tarabochia 2, Krajewski 1, Racotea 2, Moya, Kowalski 1, Mierzwicki 1.
Energa: Zakreta 1, Padasinow – Bożek, Paweł Adamczak 4, Drej 1, Klopsteg, Misiejuk, Grozdek 2, Piotr Adamczak, Szpera, Pilitowski 2, Kniaziew 2, Krytski 3, Wojdak, Czerwiński 3.

Po meczu trener Sabate podkreślił, że mimo wysokiego wyniku, nie był to wcale łatwy mecz dla płockiej drużyny. – Zagrali dziś dwaj młodzi zawodnicy, każdy z nich raz wpisał się na listę strzelców. Tydzień poprzedzający spotkania był dla nas ciężki, bo w zespole jest sporo urazów i trudno było normalnie trenować. Zawodnicy będą jeszcze ćwiczyć do piątku, a potem czeka ich przerwa świąteczna. Do zajęć wrócą dopiero 7 stycznia.

Jol.
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Piłkarze ręczni wracają do gry

Najpierw Piotrkowianin Po przerwie na reprezentację wracają do gry piłkarze ręczni Superligi. Przypomnijmy, że pierwsza …