Nafciarze wrócili do gry w pięknym stylu

Wisła Płock – Cracovia 3:2 (1:0)

Tuż przed meczem z Cracovią zarząd klubu postanowił zaprosić kibiców na spotkanie i wyjaśnić sytuację, czyli próbować usprawiedliwić aktualne miejsce w tabeli i wizję opuszczenia Ekstraklasy. Jednak po spotkaniu z Cracovią nikt już o spadku nie mówił. Niewiele ponad 2 tys. widzów oglądających pojedynek na żywo, do ostatniego gwizdka sędziego, na stojąco, z rękami przygotowanymi do oklasków, obserwowało wydarzenia na murawie. A po golu z rzutu karnego Dominika Furmana, w doliczonym czasie gry, wybuchła eksplozja radości.
Obie drużyny przed meczem miały na swoim koncie po osiem meczów. Wisła bez zwycięstwa, Cracovia bez porażki – w tym siedem wygranych z rzędu. Drużyna z Płocka zajmowała przedostatnie miejsce w tabeli. Krakowianie, po fatalnym początku sezonu, awansowali do grupy mistrzowskiej. Faworytem pojedynku byli goście, ale Wisła nie zamierzała tanio sprzedać skóry. Obiecała przed meczem walkę o komplet punktów.
I zaczęła atakować od początku. Trudno opisać wszystkie sytuacje, by nie zabrakło miejsca na wydarzenia, które wstrząsnęły kibicami. A zatem w chronologicznym porządku przebieg meczu wyglądał następująco:
W 24. min po akcji Cracovii rywalom odebrał piłkę Adam Dźwigała. Podał do Rasaka, a ten piętą przedłużył do Nico Vareli, który próbował podać piłkę na linię pola karnego. Futbolówka odbita od obrońców gości trafiła pod nogi Grzegorza Kuświka, który wpakował ją do siatki. Wisła prowadziła 1:0.
Po przerwie płocczanie zaczęli od ataków. Jeden z nich w 49. min zakończył się przepięknym golem Ariela Borysiuka, tuż pod poprzeczkę. Zawodnik pierwszy raz w tym sezonie trafił do siatki. Wisła prowadziła 2:0.
Po pierwszej akcji Cracovii w drugiej połowie, w 57. min Adam Dźwigała sfaulował Filipa Piszczka, za co otrzymał czerwoną kartkę. Podyktowany rzut karny wykorzystał natomiast Airam Cabrera. Wisła nadal prowadziła, ale już tylko 2:1.
W 69. min płoccy obrońcy pozwolili wykorzystać swój błąd Filipowi Piszczkowi, który doprowadził do wyrównania. Na tablicy był wynik 2:2.
W 85. min po akcji Oskara Zawady piłkę wbił do siatki Alen Stevanovic. Sędzia uznał bramkę, ale chwilę potem poszedł sprawdzić VAR i okazało się, że zmienił decyzję. Za dyskusję Cezary Stefańczyk dostał czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Nadal był remis 2:2, tyle że Wisła musiała do końca meczu grać w dziewiątkę.
Płoccy piłkarze zamiast się załamać, zaczęli atakować i w 90. min sędzia podyktował rzut karny za faul na Oskarze Zawadzie. Dominik Furman zamienił go na trzecią bramkę dla grającej w dziewiątkę drużyny. Wisła prowadziła 3:2.
Doliczone sześć minut spotkania było bardzo nerwowe, ale płocka ekipa wytrzymała napór gości i po raz pierwszy w tym roku strzeliła trzy bramki i wywalczyła trzy punkty. Mimo osłabienia zawodnicy walczyli jak lwy i zdobyli komplet punktów, przerywając niesamowitą passę piłkarzy Cracovii. Miało to być przecież dla nich ósme, historyczne zwycięstwo.
Należy pochwalić wszystkich piłkarzy w barwach Wisły, także tych, którzy opuścili murawę otrzymując czerwone kartki. Ale na indywidualne wyróżnienie zasłużył 18-letni Litwin Justinas Marazas, który zagrał swój najlepszy mecz w karierze. Oby każdy następny był jeszcze lepszy.
Po meczu powiedzieli:
Michał Probierz (trener Cracovii): – To spotkanie dla nas było kuriozalne, a dla wszystkich zgromadzonych tutaj na pewno bardzo ciekawe. Trzeba powiedzieć, że zespół Wisły był bardziej zdecydowany w swoich atakach. Przegraliśmy walkę w środku pola. Nasi pomocnicy kreowali zbyt mało okazji dla kolegów, dublowaliśmy również pozycje. Druga bramka padła, gdy jeszcze nie zdążyliśmy wyjść z szatni. Wisła mocno ruszyła od początku drugiej połowy. Gola straciliśmy po pięknym strzale z daleka. Zmiana Piszczka na pewno była trafiona, bo wniósł bardzo dużo poprawy do naszej gry. Wydawało się, że przełamiemy zespół z Płocka, byliśmy w tym momencie bliżej trzeciej bramki niż gospodarze, ale kontry Wisły były bardzo groźne. Po drugiej czerwonej kartce chcieliśmy jeszcze zdominować przeciwnika. Odkryliśmy się i Wisła poprzez akcje oskrzydlające powodowała zagrożenie. Straciliśmy w końcówce bramkę z rzutu karnego i przegraliśmy spotkanie. Jest to na pewno bolesne, ale trzeba być z zespołem w trudnych chwilach. Szkoda, że nasza seria się skończyła, bo byliśmy blisko napisania historii. Trzeba ten mecz przeanalizować i przygotować się do arcyważnego spotkania z Zagłębiem.
Kibu Vicunia (trener Wisły): – Trudno mówić, jaki był mecz. Wszyscy widzieli, że emocje były niesamowite. Moim zdaniem pierwsze 55 minut było bardzo dobre w naszym wykonaniu. Graliśmy świetnie w defensywie i stwarzaliśmy dużo sytuacji w ataku. Po czerwonej kartce mecz się mocno zmienił. Zrobiło się 2:1, nie mieliśmy stopera na ławce rezerwowych. Przed drugą bramką rywali Mazarskas miał szansę strzelić na 3:1. Zamiast tego było 2:2, a ostatecznie wygraliśmy po rzucie karnym w 90. min. Jesteśmy bardzo zadowoleni, drużyna zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, pokazała charakter. Wygraliśmy ten mecz, co było dla nas bardzo ważne. Cieszymy się z tego końcowego wyniku.
Pozostałe wyniki: Piast Gliwice – Śląsk Wrocław 2:0, Legia Warszawa – Miedź Legnica 2: 0, Zagłębie Sosnowiec – Korona Kielce 4:1, Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 2:2, Wisła Kraków – Pogoń Szczecin 2:3, Lech Poznań – Arka Gdynia 1:0, Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk rozegrany został 4 marca o godz. 18.00.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Tabela po 24. kolejce

1.

Lechia Gdańsk

23

49

37-18

2

Legia Warszawa

24

45

37-24

3.

Jagiellonia Białystok

24

40

40-32

4.

Piast Gliwice

24

40

36-26

5.

Lech Poznań

24

39

36-29

6.

Pogoń Szczecin

24

38

36-30

7.

Korona Kielce

24

36

29-29

8.

Cracovia

24

36

27-25

9.

Wisła Kraków

25

32

36-35

10.

Zagłębie Lubin

23

30

36-35

11.

Arka Gdynia

24

25

34-36

12.

Śląsk Wrocław

24

24

31-33

13.

Górnik Zabrze

24

24

30-43

14.

Miedź Legnica

24

24

23-44

15.

Wisła Płock

24

23

34-43

16.

Zagłębie Sosnowiec

24

18

32-52

Zobacz kolejny artykuł

W sobotę wielki mecz Jutrzenki

W najbliższą sobotę MMKS Jutrzenka Płock może zapisać historię kobiecej piłki ręcznej w Płocku. Zespół …