Nafciarze w półfinale Pucharu Polski

Rewelacją tegorocznych rozgrywek Pucharu Polski w piłkę ręczną mężczyzn był bez wątpienia zespół rezerw Azotów Puławy, który dotarł aż do ćwierćfinału rozgrywek. Tam trafił na płocki zespół i musiał uznać wyższość rywala.
Przyjazd wicemistrzów Polski do Puław oraz znakomita postawa w dotychczasowych rozgrywkach Pucharu Polski przyciągnęła do hali ponad 700 kibiców, którzy ze wszystkich sił chcieli pomóc swojej drużynie, a jednocześnie mieli nadzieję, że ich pupile sprawią ogromną niespodziankę.
Tak się nie stało, choć na początku meczu miejscowi mogli mieć niewielką nadzieję, że pokrzyżują plany mocnemu rywalowi. Po pięciu minutach meczu młodzi zawodnicy Azotów prowadzili 3:1 i pewnie już widzieli siebie w aureoli zwycięzców.
Na to jednak płocczanie absolutnie nie mogli sobie pozwolić. Wszyscy płoccy sympatycy drużyny pamiętają doskonale, że przed rokiem Orlen Wisła odpadła z rozgrywek. Po raz pierwszy od wielu lat nie znalazła się w Final Four i nie walczyła o trofeum, co przypłacił posadą ówczesny trener Piotr Przybecki.
Trudno się zatem dziwić, że kiedy na tablicy był wynik 3:1 dla młodych gospodarzy, płocka ekipa zaczynała się rozkręcać, by za chwilę pokazać przeciwnikom ich miejsce w szeregu.
Ciężar gry na swoje barki postanowili wziąć – Lovro Mihić, który w swoim stylu biegał do kontr oraz Renato Sulić, który na swojej pozycji, czyli na kole radził sobie wyśmienicie. Cóż, niektórzy zawodnicy z drużyny przeciwnej zaczynali dopiero przygodę z piłką ręczną, gdy płocki obrotowy zdobywał najwyższe laury w tej dyscyplinie sportu.
To oczywiście przyniosło efekt. W 14. min. Orlen Wisła prowadziła 10:5, ale gospodarze wcale nie zamierzali się poddawać. Być może liczyli na to, że ich starsi koledzy z Płocka szybko się zmęczą, a wtedy oni pokażą, co to znaczy młodość.

Reklama
Ku zdumieniu obserwatorów, w 23. min spotkania był remis 12:12. Trudno się dziwić, że odrobinę zdenerwowany trener Xavier Sabate postanowił poprosić o przerwę w grze. Podczas minutowej pauzy wytłumaczył i przypomniał swoim zawodnikom o co grają i od tego momentu płocczanie przejęli inicjatywę.
Kolejne cztery bramki z rzędu Nafciarzy sprawiły, że płocka drużyna schodziła na przerwę z przewagą. Po wznowieniu rozgrywek też nie dawała szans rywalom, którzy powoli tracili siły, a przede wszystkim zapał. Z minuty na minutę coraz mniej wierzyli w to, że mogą sprawić niespodziankę.
W 44. min płocczanie prowadzili już 27:14. Spora w tym zasługa Adama Morawskiego w bramce, który nie pozwalał młodym rywalom na umieszczenie piłki w siatce.
Dobra – i co ważne skuteczna – gra płockich zawodników pozwoliła trenerowi Sabate na wprowadzenie do zespołu Tadeusza Janiszewskiego. Zawodnik dobrze się zaprezentował podczas swojego debiutu, a w 55. min młodziutki kołowy zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach pierwszej drużyny Orlen Wisły Płock.
Ponieważ szybko się okazało, że Orlen Wisła ma awans do półfinału w kieszeni, końcówka spotkania nie należała do pasjonujących. Płocczanie po rzuceniu 38 goli byli zadowoleni, że nie powtórzy się sytuacja z poprzedniego sezonu i z boiska schodzili zadowoleni.
W ten sposób, bez żadnych komplikacji, drużyna Orlen Wisły awansowała do półfinału Pucharu Polski. W rozgrywkach pozostały już tylko cztery najlepsze zespoły, obok płocczan: PGE VIVE Kielce, Azoty Puławy oraz ENERGA MKS Kalisz.
Półfinał rozgrywek Pucharu Polski został zaplanowany na 20 marca, zaś finał na 11 i 12 maja.
Azoty-Puławy II: Kowiak, Wiejak, Flont, Borucki, Adamczuk 7, Mchawrab 7, Pezda 4, D. Janicki, K. Janicki, Batyra 1, Bielawski, Przychodzeń 1, Baranowski 1.
Orlen Wisła Płock: Morawski, Wichary – Mihić 6, Krajewski 2, Góralski 4, Obradović 2, Racotea 5, Tarabochia 2, Zdrahala 2, Moya 1, Mlakar 4, Sulić 7, Piechowski 2, Janiszewski 1.

Jol.
D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Marcin Wichary rozgrywa ostatnie mecze

Piłkarze ręczni zakończyli rundę zasadniczą rozgrywek i po przerwie reprezentacyjnej rozpoczną fazę play off. W …