Kibicuję płockim drużynom

Z księdzem biskupem pomocniczym Diecezji Płockiej Mirosławem Milewskim rozmawia Jola Marciniak

 

Jak to się stało, że ksiądz biskup zainteresował się sportem?
Wychowywałem się w smutnych czasach PRL-u, w szarych blokowiskach, na przygnębiających ulicach. Wtedy jedną z nielicznych rozrywek były mecze Mazovii Ciechanów i Juranda Ciechanów. Tata zabierał mnie, młodego chłopaka i mojego brata na mecze. Niewiele z tego rozumiałem, ale podobało mi się kibicowanie. I chyba tak to się zaczęło.

Z własnego doświadczenia wiem, że kibicowanie pochłania bardzo dużo czasu. Czy ksiądz biskup ma więc czas, że może sobie na to pozwolić?
No tak, z wolnym czasem mam poważny problem (śmiech).
Ale widać księdza biskupa na Orlen Arenie czy stadionie Wisły!
Tak organizuję sobie kalendarz i bieżące obowiązki, żeby trochę tego wolnego czasu wygospodarować.

Bywa ksiądz biskup na wszystkich meczach?
Nie! To niemożliwe i nie wiem, czy bym tak chciał. Zależnie od możliwości, pojawiam się na 2-3 meczach w miesiącu. I nie jest ważne czy to mecz Ligi Mistrzów, czy polska liga. Decyduje kalendarz biskupi.

Czym jest dla księdza biskupa kibicowanie?
To po prostu sympatyczny dodatek do codzienności, który jednak nigdy nie może przesłaniać zadania, które powierzył mi Kościół.

Może zadam niedyskretne pytanie, ale chodzi ksiądz biskup na obiekty sportowe w stroju „służbowym”?
Tak. I trudno, żeby było inaczej. Na mecze chodzę w koloratce, czyli w tak zwanym przez nas potocznie stroju „krótkim”. Zawsze mam także pierścień biskupi.

Biskup na trybunach nie powoduje zdziwienia kibiców?
Na początku było chyba trochę konsternacji. Pokazywano mnie palcami (śmiech)! A tak poważnie, to sporo ludzi podchodzi, rozmawiamy i są to bardzo miłe, budujące rozmowy. Tak myślę, że obecność biskupa na trybunach to jakaś forma takiej cichej ewangelizacji.
Z moich informacji wynika, że ksiądz biskup nie chodzi do loży VIP, ale siedzi między kibicami.
Zgadza się. Gdy zostałem biskupem miałem możliwość zmiany miejsca. Nie skorzystałem. Siedzę tam, gdzie siedziałem.

Jest taki zwyczaj, że niektórzy zawodnicy, wchodząc na murawę lub na parkiet, wykonują znak krzyża. Jak Kościół ocenia taką postawę?
To świadectwo wiary! Jestem im ogromnie wdzięczny za to, że nie wstydzą się swojej wiary i swoją postawą dają dobry przykład innym.

Którym drużynom, jakim sportowcom ksiądz biskup kibicuje?
Kibicuję przede wszystkim płockim drużynom.

Tylko w męskim wydaniu, Superligi oraz Ligi Mistrzów, czy także tej I-ligowej kobiet?
Powiem tak, bardzo polecam mecze I ligi płockich klubów piłki ręcznej kobiet SMS i Jutrzenki. Dobra atmosfera, dużo sportowych emocji. Czego chcieć więcej od zawodów sportowych.

A jak z innymi dyscyplinami i zespołami?
Jak niemal każdy Polak „znam się” na piłce nożnej i meczach reprezentacji. Bliski jest mi niejako nasz drugi sport narodowy, czyli skoki narciarskie.

Kibicowanie możemy podzielić na bierne, gdy przychodzi się tylko na mecz i czynne, gdy poza wydarzeniami sportowymi fan interesuje się zawodnikami – skąd pochodzą, w jakich klubach grali. Do której grupy można zaliczyć księdza biskupa?
Jestem raczej kibicem pasywnym, takim kibicem amatorem. Jednak siłą rzeczy czasami to i owo usłyszę, coś przeczytam, więc jakąś ogólną wiedzę mam.

Skoro rozmawiamy o sportowcach, to może zechciałby ksiądz biskup zdradzić, którego zawodnika występującego w Płocku ceni najbardziej?
Na to mnie pani redaktor nie namówi (śmiech). Nie chciałbym publicznie oceniać grających zawodników. To nie jest moje zadanie i chyba mi nie wypada. Ale oczywiście swoje zdanie mam.

To może da się ksiądz biskup namówić i powie, których cenił, gdy byli związani z Płockiem?
Mam duży sentyment do trenera Manolo Cadenasa, byłego trenera Orlen Wisły. Jak każdy miał swoje ułomności, ale z pewnością nasz klub sportowo dzięki niemu dużo zyskał, a w konsekwencji niejako otrzymał „szlachectwo” w europejskim handballu. Z dawniejszych zawodników na pewno nie sposób przejść obojętnie obok Andrzeja Marszałka, jednego z najlepszych w historii płockiej i polskiej piłki ręcznej. No i zupełnie świeża sprawa Jerzego Brzęczka. Choć w Płocku był krótko, imponował mi spokojem, pomysłem na drużynę, a także odniesieniem do Pana Boga.

Wróćmy jeszcze do czasu wolnego. Czy oprócz sportu ma ksiądz biskup czas na inne zainteresowania? Czy biskupi chodzą do kina, czytają inne niż religijne książki, słuchają rockowej muzyki?
Chce pani zrobić ze mnie kontrowersyjnego biskupa (śmiech).
Drążę temat dalej!
Lubię kryminały, zwłaszcza skandynawskie. Choć teraz, w wakacje, wciągnęły mnie książki historyczne. Chodzę do kina, zazwyczaj na najpóźniejsze seanse, gdy już wieczorem wrócę z bierzmowania czy wizytacji. Jeśli chodzi o muzykę, to wychowywałem się słuchając Listy Przebojów Programu Trzeciego, audycji Piotra Kaczkowskiego i Tomasza Beksińskiego. Dobra muzyka rockowa i koncerty wciąż są mi bliskie.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zobacz kolejny artykuł

Podium na mistrzostwach

Wielki sukces odniosła zawodniczka MLKL Płock Zuzanna Maślana na stadionie lekkoatletycznym w Bełchatowie, gdzie zdobyła …

220 dzieci na parkiecie

W Zespole Szkół nr 5 w Płocku wystartowała XII edycja Orlen Handball Mini Ligi dla …