Jak to się mogło stać?

Piłkarze Orlen Wisły w ostatniej, dziesiątej kolejce fazy grupowej sensacyjnie przegrali na wyjeździe z mistrzem Finlandii 26:27. Płocczanie prowadzili w meczu nawet 12:3, ale gospodarze w końcówce odrobili straty z pierwszej połowy. Zwycięskiego gola strzelili tuż przed końcowym gwizdkiem sędziów, pozbawiając podopiecznych Xavi Sabate pierwszego miejsca w tabeli grupy A.
Orlen Wisła przystąpiła do meczu z pozycji faworyta, który wygrał w sumie siedem spotkań w dziewięciu seriach. Goście, mistrz Finlandii, beniaminek rozgrywek Ligi Mistrzów, wygrał tylko jedno spotkanie i zaliczył dwa remisy. Pierwszy mecz w Orlen Arenie zakończył się zwycięstwem Wisły 34:18.
Płocczanie, jak na lidera grupy przystało, zgodnie z oczekiwaniami szybko objęli prowadzenie. Grali bardzo dobrze w obronie i trafiali do bramki. Przy stanie 0:4, w 7. min trener fińskiego zespołu poprosił o czas. Na niewiele się to zdało, bo płocczanie podwyższyli wynik do 0:6. Pierwszego gola dla gospodarzy strzelił Davor Basaric w 10. min.
Płoccy piłkarze bez większego problemu dyktowali warunki na parkiecie. Prowadzili nawet w 20. min dziewięcioma golami (12:3), ale w końcówce pierwszej połowy Riihimaen Cocks zdołali zmniejszyć rozmiary porażki do pięciu bramek.
Po przerwie Orlen Wisła wiedziała, że nie może zwycięstwa wypuść z rąk. Zwłaszcza, że w znakomitej formie był niemal bezbłędny Michał Daszek. Przez pierwsze dziesięć minut drugiej połowy do sześciu bramek sprzed przerwy dorzucił kolejne trzy. Jednak mimo jego wysiłków do 45. min meczu utrzymywała się cały czas 5-bramkowa przewaga.
A potem coś się zacięło w grze płocczan, którzy pozwolili na zmniejszenie różnicy do trzech goli. W 50. min, po bramce Nico Ronnberga było 21:24, ale podwyższył dorobek Nafciarzy Lovro Mihic. 4-bramkowa przewaga Orlen Wisły nie utrzymała się zbyt długo. Po dwóch golach gospodarzy płocczanie wygrywali tylko 25:23, a po rzucie karnym Ronnberga nawet 25:24 i szykowała się ciężka końcówka spotkania.
Minutę przed końcem meczu gospodarze doprowadzili do wyrównania – drużyny miały po 26 goli. Spora w tym zasługa bramkarza Giedreiusa Morkunasa, który zaczął odbijać wszystkie piłki płocczan. Na taki wynik musiał zareagować trener Xavi Sabate, ale po akcji, 15 sek. przed końcem spotkania, sędziowie odgwizdali faul ataku Ignatio Moi i przed szansą na zwycięstwo stanęli gospodarze. Szansę wykorzystali, a bohaterem spotkania został strzelec bramki Nico Ronnberg.
Przegrywając Orlen Wisła mocno skomplikowała sobie sytuację. Zamiast bez problemu wygrać i awansować z pierwszego miejsca w tabeli, by w barażach nie tylko trafić na drugą drużynę grupy C, ale też mecz rewanżowy zagrać w swojej hali, pod koniec lutego o awans do TOP 16 zagrają z mistrzem Danii Bjerringbro Silkeborg.
Pomijając fakt, że przegrywając wygrany mecz płoccy piłkarze mocno się zbłaźnili i narazili na niewybredne epitety kibiców, to znacznie utrudnili sobie szanse na awans do TOP 16. Mistrzowie Danii są świetnie zorganizowaną drużyną, a my absolutnie nie potrafimy z nimi grać na wyjeździe.
Na pewno wszyscy dobrze pamiętają sezon 2016/2017 i wysoką porażkę 24:33 na wyjeździe. Niesmaku po tym spotkaniu nie zatarła wygrana w Płocku 28:25. Co prawda obie drużyny są już zupełnie inne niż dwa lata temu, ale gdzieś tam w tyle głowy na pewno będzie myśl, że Orlen Wisła nie umie wygrywać w Danii.
Riihimaen Cocks: Giedreius Morkunas, Vitalii Sziczko – Viktar Zaitsau, Andre Udd, Oleksandr Kurylenko, Temmu Tamminen 5, Yury Lukjanczuk, Bojan Zupanjac 1, Roni Syrjälä, Andrei Nowoselow 1, Nico Rönnberg 8, Vitalie Nenita 2, Sasa Puljozovic 2, Victor Kowalenko, Davor Basaric 6, Aliksandr Szitu.
Orlen Wisła: Marcin Wichary, Adam Borbely – Michał Daszek 9, Przemysław Krajewski 3, Dan Emil Racotea 1, Ignacio Moya 1, Nemanja Obradovic 2, Mateusz Piechowski, Marko Tarabochia, Igor Żabic 2, Lovro Mihic 1, Jose de Toledo 3, Renato Sulic 3, Żiga Mlakar 1.

Tabela końcowa grupy D

1.

Dinamo Bukareszt

14

293-280 (13)

2.

Orlen Wisła

14

278-250 (28)

3.

Elverum

13

278-272 (6)

4.

Abanca Ademar

12

252-251 (1)

5.

Riihimaen

6

246-269 (-23)

6.

Wacker Thun

1

268-293 (-25)

 

Wygrali z Azotami Puławy
Po powrocie z Finlandii, w niedzielne przedpołudnie, Orlen Wisła zmierzyła się z Azotami Puławy i wygrała 28:17 (12:10). Goście w drugiej połowie strzelili tylko 7 goli, w czym zasługa Adama Morawskiego, grającego na niemal 60 proc. skuteczności.
Po meczu Xavier Sabate podsumował spotkanie. – Nie było łatwo przygotować się do tego spotkania, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Odbyliśmy tylko dwa treningi, a ostatnie tygodnie to tylko mecze i podróże. Obydwa zespoły zaczęły mecz bardzo wolno, stąd też niska liczba bramek. Przez pierwsze dwadzieścia minut prawie nie widzieliśmy ich w ogóle. Po rozmowach z naszymi zawodnikami zaczęliśmy grać szybciej, bardzo dobrze w obronie, a w bramce znakomicie spisywał się Adam Morawski. Kiedy bramkarz broni 20 piłek w meczu, niemożliwym jest go przegrać. Ogólnie przez cały sezon wyglądamy bardzo dobrze w obronie na co wskazuje najmniejsza liczba straconych bramek w całej Lidze Mistrzów. To musi świadczyć o nas dobrze. Zawsze powtarzam, że obrona, bramka i kontry są kluczowe dla zwycięstw. Oczywiście musimy się cały czas poprawiać w ataku pozycyjnym, ale kiedy odzyskujesz piłki i wyprowadzasz kontry, to wszystko jest łatwiejsze.
Adam Morawski dodał: – Na pewno w tym tygodniu po naszym ostatnim meczu humory i nastawienie były słabe. Przegranie wygranego pojedynku źle odbiło się na naszych moralach. Wiedzieliśmy jednak, że mecze z Puławami są zawsze pojedynkami na wysokim poziomie, dlatego chcieliśmy się do niego przygotować i wejść w niego jak najlepiej. Jestem zadowolony z naszej gry w obronie, bo chłopacy mocno mi pomagali na przestrzeni całego meczu. Również uważam, że defensywa jest naszym najsilniejszym punktem w tym sezonie. Dzisiaj w drugiej połowie poprawiliśmy naszą grę w ofensywie i zdobywaliśmy bramki zarówno z kontr, jak i z ataku pozycyjnego.

Jola Marciniak
fot. www.pixabay.com

Zobacz kolejny artykuł

Jak pech, to pech…

Kiedy w 29. min Damian Szymański pojawił się niespodziewanie na polu karnym, dostał idealną piłkę …

Płocczanie wychodzą z grupy

Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock wygrali z wicemistrzem Hiszpanii Abanca Ademar Leon 25:23 (9:10) w …