Drużyna potrzebuje sukcesu

W najbliższą niedziele o nietypowej dla piłkarzy ręcznej godzinie 13.00 rozpocznie się w Kielcach pojedynek mistrza i wicemistrza Polski. Stawka pojedynku będzie jedna – prestiż. Bo od tak dawna ORLEN Wisła nie wygrała z Vive, że płocczanie już zapomnieli, jak smakuje radość po pokonaniu kieleckich rywali.
Można byłoby w tym miejscu przypomnieć, jak dawno ORLEN Wisła schodziła z parkietu z rękami uniesionymi do góry w geście zwycięstwa. Jak często była bliska wygranej, a jednak w końcówce pojedynków coś się zacinało i Nafciarze nie potrafili utrzymać do końca wywalczonej z ogromnym trudem przewagi. Niestety to kielczanie w ostatnich spotkaniach wygrywali mecze fazy zasadniczej, finałowe i Pucharu Polski.
Przed meczem ligowym z Vive nie ma dyskusji – faworytem są rywale. To oni pokonują wszystkie krajowe drużyny w Superlidze, ostatnio zbliżyli się do rzucenia pół setki bramek. To oni mają w swoim składzie znakomicie opłacanych zawodników, reprezentantów krajów walczących na parkiecie, a nie na ławce rezerwowych o medale w mistrzostwach Europy i świata, wybieranych do siódemki zawodów.
ORLEN Wisła, choć ma na liście swoich sponsorów najbogatszą polską firmę, nie może marzyć o takim budżecie, jak mistrzowie z Kielc. A ponieważ nie ma takich pieniędzy, to trudno zachęcić zawodników z najwyższej półki, by kontynuowali karierę w Płocku albo żeby z Płocka nie odchodzili.
Przed tygodniem do kibiców dotarła wiadomość o rezygnacji z wypełnienia całego kontraktu przez Gilberta Duarte. Jako powód zawodnik podał, że w Polsce nie czuje się komfortowo. Chociaż w klubie przekonywano go, żeby jednak został na kolejny sezon, zdecydował się poszukać pracy w innym rejonie Europy.
I trudno się tej decyzji dziwić. Na pewno choćby z powodu koloru skóry w Polsce nie miał łatwo. Nie ma nawet sensu wspominanie niektórych zachowań kibiców, będących na tyle skutecznych, że zawodnik mający zapewnioną pracę w stabilnym klubie zdecydował się na odejście i szukanie nowego pracodawcy.
Z ORLEN Wisłą Portugalczyk związał się w czerwcu 2016 roku, kiedy podpisał kontrakt 2+1. Dwa sezony będzie reprezentować barwy ORLEN Wisły, ale najbliższe trzy miesiące będą jego ostatnimi w barwach Nafciarzy.
Duarte, nie czując się komfortowo w Polsce, gdzie przebywa niemal dwa lata, z przyczyn osobistych postanowił skorzystać z zapisu umożliwiającego odejście z drużyny.

Kibice sukcesu
Na mecz z Vive do Kielc prawdopodobnie wybierze się kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców, choć organizatorzy wyjazdu nie są tego do końca pewni. Nie da się ukryć, że dopingowanie płockiej drużyny nie jest dziś łatwe.
Starsi kibice doskonale pamiętają, że sympatykiem drużyny jest się na dobre i na złe. Jak nie idzie, to trzeba zespół poderwać do walki, pokazać rywalom jedność, dopingować tak, by zespół niesiony śpiewami i okrzykami wyszedł z chwilowej niemocy na prostą.
W ostatnim czasie wydaje się, że nie ma już kibiców na dobre i na złe. Owszem, jak idzie, to wszyscy utożsamiają się z drużyną, poklepują po plecach zawodników, gratulują im dobrego występu.
Ale jak nie idzie, a ostatnio więcej jest takich spotkań niż tych, po których ręce same składają się do oklasków, to kibiców nie ma. Na parkiecie jest ważny mecz z Rhein Neckar Lowen, a na trybunie G – garstka kibiców, większość miejsc wolna. Ci, którzy są, w trudnych chwilach siedzą cicho. Nie ma wstawania, wspólnych śpiewów, „zastraszania” drużyny rywala, by poczuła się jak na ziemi wroga.
Za to zdarzało się obrażanie zawodników, wykrzykiwanie pod ich adresem ocen nieudanych spotkań, opuszczanie trybun przed końcowym gwizdkiem sędziów. Kiedy idzie dobrze, kibicować jest znacznie łatwiej niż wtedy, gdy nic się nie udaje.

Mecz o prestiż
Sobotni mecz nic nie zmieni w układzie tabeli rozgrywek – ani grupy pomarańczowej, ani w tabeli zbiorczej. Bez względu na wynik meczu nadal na I miejscu będzie drużyna z Kielc, a na II – ORLEN Wisła. Jedyne, co może się zmienić, to powiększenie lub zmniejszenie różnicy punktów, ale to i tak nie będzie miało żadnego znaczenia, bo trudno nawet przypuszczać, że Vive straci punkty w ligowych starciach.
Oznacza to, że najprawdopodobniej w finale rozgrywek ORLEN Wisła spotka się w pierwszym meczu z Vive w Płocku, a w rewanżu, decydującym o tytule mistrzów Polski – w Kielcach.
Oczywiście sobotni mecz zelektryzuje kibiców przynajmniej na chwilę. Będą trzymać kciuki za swoją drużynę, siedząc wygodnie przed telewizorami. A po meczu, który prawdopodobnie nie zadowoli sympatyków ORLEN Wisły, znów będą narzekać, że w klubie nikt nic nie robi, nie ma sponsorów i nie słychać o kolejnych transferach.

Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Sprawiedliwy podział punktów

W ostatnim meczu poprzedniego sezonu Wisła Płock przegrała z Jagiellonią w Białymstoku i zajęła 5. …

Zgodnie z planem

Sporo emocji dostarczyli piłkarze ręczni kibicom w meczu pierwszej kolejki Superligi. W pierwszej połowie gospodarze …