Dariusz Bednarski kończy sezon lekkoatletyczny

Skoczka wzwyż, Dariusza Bednarskiego znają doskonale sympatycy lekkiej atletyki nie tylko w całym kraju, ale także za granicą. Płocczanin stara się startować we wszystkich ważniejszych imprezach mastersów, czyli „starszych” sportowców. Z mistrzostw świata, Europy oraz Polski zawsze przywozi medale.
Sezon 2018 zupełnie inaczej zapisze się w karierze Dariusza Bednarskiego. – Do marca zgodnie z założeniami przygotowywałem się do sezonu. W marcu, w Madrycie, wywalczyłem tytuł wicemistrza Europy. Na zawody jechałem martwiąc się o moją 96-letnią mamę, którą się opiekowałem, a która była wspaniałym człowiekiem, mocno doświadczonym przez los. Miała za sobą Pawiak, Oświęcim, ale nigdy się nie poddała. Zmarła na moich rękach w czerwcu. Kolejnych tygodni po pogrzebie nie pamiętam, wszystko jest w czarnych barwach. Dopiero od września wróciłem do normalności, znowu zacząłem uprawiać sport, startować w zawodach – wspomina.
I od razu wpadł w sezon startowy. Został wspaniale powitany w Barwicach, gdzie kochają skoki wzwyż i gdzie czuje się jak ryba w wodzie. Niesamowitą niespodziankę sprawiła mu także społeczność Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego nr 1 w Płocku z dyrektor Izabelą Cierpikowską.
– Z okazji 40-lecia współpracy, w przeddzień Dnia Nauczyciela, w szkole zorganizowany został pierwszy wewnątrzszkolny konkurs skoku wzwyż. I choć była nagroda – mój puchar, to nie o wyniki chodziło, ale o zabawę. Na pamiątkę tego wydarzenia otrzymałem medal od uczniów i nauczycieli, byłem bardzo wzruszony i wdzięczny. Cieszę się, że moja praca w szkole została w ten sposób uhonorowana – tłumaczy.
Szkolny konkurs skoku wzwyż był okazją do zaprezentowania, jak się skacze stylem przerzutowym. – Jest nas tylko kilku na świecie, ale jestem jedyny, który skacze poprawnie w tym przedziale wiekowym i uzyskuje takie rezultaty. Może to zabrzmi nieskromnie, ale w końcu teraz niemal wszyscy preferują inny styl, a ja chcę ten mój ocalić od zapomnienia – zapewnia.
Dariusz Bednarski uprawia swoją dyscyplinę w kategorii masters od 2005 roku. Przez te wszystkie lata, biorąc pod uwagę światowe przeliczniki, cały czas trzyma równy poziom. – Oczywiście skaczę coraz niżej, w końcu mam 63 lata. Ale stale, co bardzo mnie cieszy, jest to równy poziom. Na wszystkich kolejnych zawodach, także mistrzostwach świata i Europy, stoję na podium, mimo że lat przybywa – tłumaczy.
Ale ważniejsze niż wyniki sportowe są spotkania z młodymi sportowcami, dla których jest inspiracją i wzorem do naśladowania. Podczas zawodów chętnie ucinają sobie pogawędki, proszą o rady, robią wspólne zdjęcia i podsuwają koszulki z prośbą o autograf.

Jol.
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

José Antonio Vicuńa Ochandorena lekiem na wyniki piłkarzy nożnych?

W sobotę, 6 października Wisła Płock przegrała 0: 4 z Pogonią w Szczecinie. Następnego dnia …

Brązowy medal Martyny

Na łódzkim stadionie odbyły się zawody lekkoatletyczne, w których wystartowała Martyna Lewandowska, zawodniczka Miejsko – …