NIE dla plastików

Na ostatniej sesji Rady Gminy w Radzanowie nie zabrakło emocji. Chociaż to, nad czym mieli debatować radni, wydawało się tematem dość neutralnym. A emocji dostarczyła kwestia powstania w Stróżewku zakładu przetwarzania plastikowych opakowań.
Kwestia zakładu w Stróżewku po raz pierwszy została podniesiona przy interpelacjach radnych. Radna z tego rejonu Agata Trojanowska złożyła interpelację w sprawie projektu uchwały dotyczącej zmiany „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Radzanowo”, bo to w niej znalazła się sprawa zakładu. „Proponowane zmiany w polityce przestrzennej gminy w Stróżewku (w chwili obecnej złożone do gminy zostały dokumenty, z których wynika, że planowane jest na tym terenie przetwarzanie opakowań plastikowych) prowadzą do zagrożenia środowiska oraz zagrożenia bezpieczeństwa ludności i mienia na tych terenach. Planowana działalność gospodarcza prowadzić będzie do zagrożeń dla mieszkańców i ekosystemu. Brak kanalizacji na tym terenie doprowadzi do przedostania się substancji, w tym także szkodliwych, do gleby i wód gruntowych, a dalej do ujęć wody pitnej. […] Gnijące substancje organiczne są źródłem nieprzyjemnych zapachów […] Teren ten stanowi dogodne warunki dla owadów i gryzoni roznoszących choroby, w tym zakaźne. […] Ponadto istnienie tego rodzaju produkcji drastycznie obniża walory krajobrazowe i estetyczne terenu. […] W obrębie 100 m są zabudowania mieszkalne i bliskie sąsiedztwo przedszkola. Szkoda, że władze gminy wydając warunki zabudowy, a następnie akceptując lokalizację placówki oświatowej, nie uwzględniły planowanej obecnie inwestycji – oczyszczalni śmieci” – napisała w swojej interpelacji radna. I zaznaczyła, że pod interpelacją podpisało się 151 mieszkańców Stróżewka.
Wystąpienie radnej zostało przyjęte spokojnie. Prawdziwe emocje rozpoczęły się, gdy radni przeszli do projektu kontrowersyjnej uchwały. Dyskusję rozpoczął mieszkaniec Stróżewka Paweł Świątek. – Chciałbym poprosić radnych, aby nie przyjmowali tej uchwały. Od trzech lat mieszkam w Stróżewku i sprowadzałem się w takie, a nie inne miejsce. Nie wiem, czy chcielibyście państwo, aby w waszym sąsiedztwie powstał taki zakład. Przecież to są tereny podmiejskie, gdzie ludzie chcą się osiedlać. Taki zakład skutecznie ich odstraszy, a to oznacza chociażby mniej wpływów z podatków dla gminy. Na zebraniach wiejskich obiecywano nam przystanek autobusowy, kanalizację, a tymczasem dostajemy taki zakład – mówił Paweł Świątek.
Wójt Tadeusz Pokorski próbował tłumaczyć, że podjęcie uchwały nie ma nic wspólnego z ewentualnym powstaniem zakładu. – To, że w tym samym czasie pojawiły się te dwie kwestie, to zbieg okoliczności. Podejmując uchwałę o zmianie studium uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego, nie decydujemy, co tam powstanie. Jest w niej mowa o budownictwie mieszkaniowym i zakładach usługowych. Nie ma nic na temat tego konkretnego przedsięwzięcia. Zanim ten zakład rozpocznie działalność, przybędzie jeszcze parę kilogramów dokumentacji – mówił wójt. Zaznaczył, że zmiana studium dotyczy ok. 2 kilometrów kwadratowych. To tereny w pobliżu Płocka, dlatego niezwykle atrakcyjne i wartościowe dla gminy.
Ale argumenty wójta nie przekonały oponentów. – Jestem radną od czterech lat i nauczyłam się, że jak robi się zmiany w studium, to jest to pierwszy krok do konkretnych działań – stwierdziła Agata Trojanowska. Wtórował jej Jarosław Sobociński, mieszkający w Stróżewku: – To pierwszy krok do tego, żeby taki zakład powstał. To, co mówi pan wójt, to mydlenie oczu.
Do dyskusji włączył się także Remigiusz Walczak, prezes firmy, która chce uruchomić zakład. Przyznał rację mieszkańcom Stróżewka, jeśli chodzi o kwestie związane z ekologią, i powiedział, że też nie chciałby mieszkać w pobliżu wysypiska czy spalarni śmieci. Zapewniał, że jego zakład będzie ekologiczny, nie będzie w nim żadnej obróbki chemicznej czy termicznej, nie będzie ziejących dymem kominów. – Będą przyjeżdżały w belach plastikowe opakowania. W zakładzie będą czyszczone i cięte na drobne kawałki. Nie będzie żadnych śmieci, jeżdżących po drodze śmieciarek. Przy dwóch liniach pracę znajdzie 50 osób – mówił Remigiusz Walczak. – Ale nadal będą to odpady, czyli śmieci – ripostował Paweł Świątek.
Nabierającą rozpędu dyskusję przerwała przewodnicząca Rady Gminy Jolanta Sochacka, która zarządziła kwadrans przerwy i zaprosiła na spotkanie wójta oraz radnych. Podczas przerwy w kuluarach Remigiusz Walczak próbował dalej przekonywać mieszkańców, że zakład nie będzie uciążliwy. Mówił o tym, że będzie posiadał własną oczyszczalnię ścieków, a obieg wody będzie zamknięty, więc żadne zanieczyszczenia nie przedostaną się do gruntu. Ci jednak twardo stali przy swoim. Ich zdaniem mogłyby powstać magazyny, nieuciążliwe zakłady usługowe, a nie przetwórnia śmieci. – Chcę się porozumieć z mieszkańcami. Jeśli będą protesty, to zrezygnuję z tej inwestycji – zadeklarował Remigiusz Walczak.
Gdy radni wrócili na salę obrad, Agata Trojanowska zgłosiła wniosek, aby punkt dotyczący zmiany studium zdjąć z porządku obrad sesji. Wszyscy radni byli za tym rozwiązaniem. Problem udało się więc na jakiś czas odsunąć.
Grzegorz Szkopek
fot. Grzegorz Szkopek

Zobacz kolejny artykuł

Świetlica wiejska w Lipiankach

Powstanie świetlicy wiejskiej w Lipiankach (gm. Nowy Duninów) to dobry przykład na to, że więcej …