Kto doi krowy? Roboty!

Rolnictwo to bardzo szybko rozwijająca się dziedzina gospodarki. Jednak wielu z nas nie ma pojęcia o tym, jak wygląda obecnie praca na wsi. W powiecie płockim znajdziemy gospodarstwa, które są bardzo nowoczesne. Aby przybliżyć naszym czytelnikom, jak wygląda zautomatyzowane gospodarstwo rolno-hodowlane wybraliśmy się do Tłubic (gm. Bielsk). To właśnie tam znajduje się jedno z najbardziej nowoczesnych gospodarstw na Mazowszu. Prowadzą je Aneta i Adam Umińscy.

Dla wielu osób to, co dzieje się na wsi, nie jest szczególnie interesujące. Rzadko mówi się o tym w środkach masowego przekazu. Wiedza na temat wsi nie jest popularna w naszym społeczeństwie. Tym bardziej wiele osób zaskoczy fakt, że rozwój rolnictwa stoi na tak wysokim poziomie. Bo czy nasi czytelnicy wiedzą o tym, że w powiecie płockim jest kilka gospodarstw, w których dojeniem krów zajmują się roboty?

Trudne początki
Pañstwo Umińscy odziedziczyli gospodarstwo po rodzicach w 1999 roku. Było to typowe gospodarstwo, jakie funkcjonowało na wsi w latach 90. XX wieku – ziemia uprawna, kilka sztuk krów i trzody chlewnej, kury, nieliczne maszyny rolnicze. Łącznie około 20 hektarów.
W tamtym okresie polskie rolnictwo było mocno niedoinwestowane, o perspektywach szybkiego rozwoju można było jedynie pomarzyć. Mimo to Adam Umiński nie zastanawiał się ani chwili nad tym, czy zostać na wsi. Tam się wychował i to było zupełnie naturalne, ale w głowie kołatało mu pytanie, co zrobić, żeby rozwinąć swoje gospodarstwo? W którą stronę pójść? – Po namyśle zdecydowałem, że postawić na hodowlę krów oraz oczywiście na grunty orne. Przeanalizowałem, że cena mleka jest stosunkowo stabilna w porównaniu na przykład z ceną wieprzowiny. Poza tym zawsze miałem swego rodzaju sentyment do tych zwierząt – mówi Adam Umiński.
Od momentu przejścia gospodarstwa Adam Umiński starał się je rozwijać. Jak wspomina, gdy rodzice mu je przepisywali, wśród żywego inwentarza było ok. 15 krów. – W 2000 roku dobudowaliśmy część obory na 30 sztuk, w 2006 roku stworzyliœmy miejsce na kolejne 15 sztuk. Przy tak dużej ilości zwierząt było bardzo dużo pracy. Wtedy stanęliśmy przed wyborem – albo idziemy w mechanizację gospodarstwa albo kończymy hodowlę. O pracowników było trudno, a sami nie dawaliśmy sobie już rady. Podjęliśmy wtedy decyzję, że rozbudujemy gospodarstwo – wyjaśnia hodowca.
Obecnie gospodarstwo państwa Umińskich to ok. 180 hektarów (część własna, część dzierżawiona) oraz 180 krów. Wszystko starają się robić sami, bo o pracowników jest bardzo ciężko. W gospodarskich obowiązkach pomagają także dzieci państwa Umińskich. Jak podkreśla gospodarz, młodzi członkowie rodziny sami garną się do pracy. I nie ma się czemu dziwić, bo dzisiejsza praca w gospodarstwie to zupełnie co innego niż kilkadziesiąt lat temu.

Roboty pana Adama
Nowa obora, w której obecnie znajdują się zwierzęta, jest w pełni zautomatyzowana. Gospodarz rozpoczął jej użytkowanie w 2017 roku. Teraz hodowca nie doi krów, robią to za niego maszyny. I wcale nie chodzi o dojarki, które nie tak dawno były jeszcze nowością.
W gospodarstwie państwa Umińskich są tak zaawansowane maszyny, że cały proces dojenia odbywa się bez udziału ludzi.

Eliza Kinalska
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Piknik integracyjny w Goślicach

Wyjątkowy piknik, który ma na celu integrację dzieci niepełnosprawnych i ich pełnosprawnych rówieśników poprzez zabawę …