Historia chóru parafialnego ze Starych Proboszczewic

Są bardzo nieśmiałe, ale równocześnie niezwykle dumne z tego, co udało im się do tej pory osiągnąć. Mowa o paniach z chóru w parafii św. Floriana w Starych Proboszczewicach, które zachęcają innych do tworzenia różnego rodzaju zespołów wokalnych w swoich kościołach.

To miała być tylko jedna uroczystość
Na początku panie wracają do momentu, w którym zrodziła się potrzeba powstania prafialnego chóru. Było to wydarzenie niecodzienne – peregrynacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w parafii pw. św. Floriana w Starych Proboszczewicach w 2015 roku. Był to dla tego miejsca szczególny czas, zasługujący na jak najlepszą oprawę, w tym oczywiście muzyczną.
Tę funkcję w każdym kościele pełnią oczywiście zespoły i chóry przy nim działające. Z poprzedniego składu chóru z Proboszczewic nie zostało niestety zbyt wiele osób, dlatego też organista, pan Stanisław, poprosił wiernych o wsparcie. – Po jednej z niedzielnych mszy świętych pan Stasiu ogłosił, że pilnie potrzebuje nowych głosów. Pamiętam, że wtedy kilka osób nieśmiało uniosło rękę – wspomina pani Karolina, która w chórze śpiewa właśnie od tego momentu.
Początkowo nowo pozyskani chórzyści mieli się przygotować tylko na tę jedną uroczystość. W krótkim czasie trzeba było nauczyć się wielu pieśni, co nie było łatwym zadaniem, ponieważ śpiewający nie znali swoich głosów. Natomiast w chórze muszą one być idealnie zgrane, aby dać odpowiedni efekt. Co więcej, żadna z osób nie zajmowała się śpiewem zawodowo. Dlatego też członkowie chóru wspominają, jak trudne zadanie mieli do wykonania. Dużo wysiłku kosztowało ich uzyskanie dobrego efektu.
Mimo tego okazało się, że po pożegnaniu świętego obrazu większość z pań zdecydowała się zostać w chórze. Natomiast pan Stanisław nie zaprzestał poszukiwania nowych osób do śpiewania i udało mu się do tego namówić kilka kolejnych parafianek. Obecnie w stałym składzie chóru jest 12 pań, które ćwiczą i występują pod czujnym okiem organisty.
Prywatnie są mamami, żonami, gospodyniami domowymi i pracują w różnych miejscach – szkoła, sklep, zakłady pracy – lub są już na emeryturze. Jednak to właśnie empora (miejsce nad kruchtą kościelną przeznaczone dla chóru) jest miejscem, w którym się spełniają. Zaznaczają też, że ich śpiew staje się również modlitwą, dlatego ma całkowicie inny wymiar.

Nie tylko próby
Chór można usłyszeć każdej niedzieli na mszy o godzinie 11.30 oraz podczas różnego rodzaju świąt

tekst i fot. Joanna Biała

Zobacz kolejny artykuł

Lider Bayer Full Świerzyński odchodzi z PSL-u

Lider zespołu Bayer Full – Sławomir Świerzyński wywołał sporą dyskusję swoją deklaracją o rezygnacji z …