Lewandowski królem Polski…i wkrótce Europy

Najlepszych zawodników poznaje się po tym, że potrafią utrzymać formę, gdy cała reszta drużyny znajduje się w dołku. Tak właśnie w ostatnich miesiącach czyni Robert Lewandowski, który mimo mniejszych lub większych problemów, z którymi boryka się reprezentacja Polski oraz Bayern Monachium strzela jak na zawołanie, udowadniając, że jest najlepszym napastnikiem w historii kraju, a już niedługo być może najlepszym snajperem na świecie.

Takie stwierdzenie może obruszyć niektórych konserwatywnych sympatyków biało-czerwonych, dla których Zbigniew Boniek czy Włodzimierz Lubański są najlepszymi napastnikami w historii naszego kraju, jednak wystarczy spojrzeć na statystyki (kluczowa kwestia) indywidualne, aby obalić ten mit.

Legendarnych napastników uważa się za najlepszych głównie ze względu na sukcesy jakie reprezentacja odnosiła na wielkich turniejach chociażby w 1974 lub 1982 roku, ale ich indywidualne osiągnięcia odstają od dokonań Roberta.

Mr. Rekord

Napastnik Bayernu jest najlepszym strzelcem w historii reprezentacji (55 goli) i to z siedmioma bramkami przewagi nad drugim Lubańskim. Kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt bramek do Roberta tracą tak pomnikowe postacie, jak Kazimierz Deyna (41 goli), Ernest Pohl (35) czy Andrzej Szarmach (32).

A oczywiście trzeba mieć na uwadze, że już niedługo mecze eliminacyjne z drużynami pokroju Łotwy, Macedonii i Izraela, podczas których “Lewy” z całą pewnością poprawi swój dorobek.

Na uwagę zasługuje również przepaść jaka dzieli Lewandowskiego oraz innych reprezentantów Polski na arenie europejskiej, jeśli chodzi o rozgrywki klubowe. Wychowanek Varsovii Warszawa w zaledwie 78 meczach Ligi Mistrzów zanotował 53 bramki oraz 16 asyst.

Drugi Polak w tej klasyfikacji, czyli Krzysztof Warzycha zdobył w Lidze Mistrzów…8 bramek. Jeśli chodzi o osiągnięcia legendarnych napastników w XX w. w pucharach europejskich wcale nie jest lepiej. Lato zdobył 2 bramki w Pucharze UEFA i Pucharze Mistrzów, Deyna 5, Boniek 9, a Lubański 15.

Jak widać żaden z Polaków nie może się nawet równać z dokonaniami Roberta na arenie międzynarodowej. A przecież przed 30-letnim snajperem kolejne kilka lat gry na najwyższym poziomie, gdy z pewnością jeszcze bardziej wyśrubuje swoje już i tak niebotyczne wyniki.

Kolejka do tronu

W tym sezonie Lewandowski po raz kolejny rzucił wyzwanie całej reszcie topowych napastników, którzy wiosną stoczą pojedynek o koronę króla strzelców Ligi Mistrzów.

Przez ostatnie 4 sezony tron należał do Cristiano Ronaldo, jednak po transferze do Juventusu Portugalczyk zdobył zaledwie jedną bramkę w pięciu meczach fazy grupowej, właściwie eliminując się z końcowej walki o tytuł najlepszego snajpera.

W CR7 przestali również wierzyć bukmacherzy i tak np. serwis Fortuna za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo wychowanka Sportingu w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów oferuje możliwość wygrania 33 zł.

Jest to kolosalna różnica względem kursu na triumf Roberta, który wynosi zaledwie 3.5. Wpływ na to ma przede wszystkim przewaga, którą już wypracował Lewandowski na przestrzeni fazy grupowej. “Dziewiątka” Bayernu w sześciu meczach zdobyła 8 bramek, wysuwając się na szczyt klasyfikacji strzelców.

Mimo przewagi dwóch bramek, Fortuna typuje, że większe szanse na zwycięstwo ma jednak Leo Messi, który ma już na swym koncie 6 goli. Wpływ na to ma przede wszystkim klasa rywala, z którym przyjdzie się zmierzyć Argentyńczykowi w 1/8. “La Pulga” spotka się z Lyonem, który nie jest znany ze szczelnej obrony.

Lewandowski w tym czasie będzie musiał stawić czoła Liverpoolowi, który w ostatnich miesiącach imponuje formą jeśli chodzi o dokonania defensywne.

O wiele łatwiejsze wyzwanie stoi przed Neymarem, którego PSG zmierzy się z Manchesterem United. Brazylijczyk zdobył już 5 goli w tej edycji Ligi Mistrzów i z pewnością na kolejne trafienia liczą wszyscy, którzy obstawili, że to właśnie wychowanek Santosu zostanie królem strzelców (kurs 11.00).

Tu jednak pojawia się pewna przeszkoda, ponieważ paryżanie w ostatnich latach co rusz odpadali we wczesnych fazach turnieju. Bayern z kolei od lat melduje się minimum w półfinale, zatem to właśnie Robert Lewandowski wyrasta na faworyta w walce o tytuł króla strzelców najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na Starym Kontynencie.

Artykuł opracowany przez redakcję Meczyki.pl – legalni bukmacherzy gdzie znajdziecie więcej informacji ze świata piłki nożnej.

Zobacz kolejny artykuł

Zdobądź Fundusze Europejskie