Uwaga, psia kupa!

Przyszła wiosna. Płocczanie ruszają na spacery – a jest gdzie chodzić. Tak dużo skwerów, placów zabaw, siłowni, ławeczek, by na chwilę przysiąść, nie było w mieście do wielu lat. Niestety, coraz częściej dostajemy sygnały, że miejsca przeznaczone do odpoczynku dla płocczan są zawłaszczane przez właścicieli psów. I nie byłoby w tym nic złego ani dziwnego, gdyby każdy miłośnik psów wiedział, jakie obowiązki na nim ciążą.

Wyprowadzanie psów na spacer to obowiązek przyjemny, ale wiążęcy się z koniecznością posprzątania po czworonogu. Tymczasem w ostatnim czasie dostaliśmy sporo listów i telefonów, w których nasi czytelnicy zwracali uwagę, że mało kto sprząta po swoim ulubieńcu.
Szczególnie źle wygląda to w niedawno oddanej do użytku Alei Roguckiego. – To miejsce, które miało być przyjaznym dla płocczan, stało się wielkim placem wyprowadzania psów za tak zwaną potrzebą. Rano, gdy idę do pracy około siódmej, posiadacze psów wyprowadzają swoich pupili na poranny spacer. Pieski buszują po pięknych nasadzeniach załatwiając swoje potrzeby i grzebią rozrzucając korę na ścieżki, a właściciele udają, że nic nie widzą i efekt jest opłakany – zwraca uwagę na problem nasza czytelniczka.
I zapewnia, że nigdzie nie ma tabliczki o zakazie wpuszczania na trawniki psów, za to jest tabliczka informująca, że jest tam teren piknikowy. – Strach pomyśleć co będzie, kiedy się tam wejdzie z dzieckiem. Taka sama sytuacja powtarza się po osiemnastej. Chwilami mam wrażenie, że ta aleja jest dla zwierząt, a człowiek jest intruzem. Może istnieje sposób na zmianę tej sytuacji… Myślę, że z kulturą sprzątania po pupilu ludzie są na bakier. Ale przecież jest tam monitoring, więc można sprawdzić, kto nie sprząta po psie – dodaje.
W Urzędzie Miasta Płocka reagują na skargę czytelniczki natychmiast.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Płockie nabrzeże tylko częściowo dostępne

Na płockim nabrzeżu trwają wciąż odbiory techniczne, ale inwestycja została nominowana w konkursie Top Inwestycje …