Najnowsze informacje

Sterty urzędowych papierów w Miałkówku

Każdy z nas ma w domowych archiwach sporo rachunków, umów, oświadczeń, które na wszelki wypadek przechowuje latami. Powód – bo może będą potrzebne przy okazji jakiejś kontroli lub gdy trzeba będzie udowodnić coś w urzędzie. W rezultacie trzymamy tony papierzysk i boimy się ich wyrzucić.
Nie inaczej jest w firmach. Tam również „na wszelki wypadek” przechowywane są latami faktury, dowody wpłaty i wypłaty, umowy, księgi. Zwykle właściciel firmy dobrze wie, że ma obowiązek trzymać takie dokumenty przez 5 lat. Ale przechowuje je w szafach, bo być może jeszcze się przydadzą.
Bywa i tak, że firma przestaje istnieć. Z różnych powodów zamyka swoje podwoje i przestaje funkcjonować. A tony papierów zalegają w szafach. Należałoby je zniszczyć, ale to nie zawsze jest możliwe. Profesjonalne zniszczenie dokumentów to spory wydatek, na który upadające firmy rzadko mogą sobie pozwolić.
Ośrodek w Miałkówku
Przed wieloma laty, niedaleko Płocka, nad Jeziorem Lucieńskim, w Miałkówku, był trochę tajny ośrodek wypoczynkowy, o którym nie wszyscy wiedzieli. Przyjeżdżali tam ludzie na wypoczynek, relaks. Wiele lat później, po zmianie właściciela, organizowane tam były imprezy prywatne, wesela, chrzciny, wynajmowane pokoje.
Dziś jest to miejsce zapomniane, opuszczone, zniszczone, administrowane przez Urząd Gminy w Gostyninie. Kiedyś ośrodek był otoczony nimbem tajemnicy, oprócz gości wiedzieli o nim tylko pracujący w ośrodku okoliczni mieszkańcy. Ale oni nie mogli zdradzać żadnych tajemnic, ani kto tam bywał, ani co robił.
Dziś takich dzikich, „niczyich” miejsc jest niewiele. Większość została wykupiona przez nowych właścicieli i dalej funkcjonuje. W Miałkówku jakby czas się zatrzymał, nikt nie mieszka na prawie 8-hektarowym terenie, na którym stoją pozostałości po trzech okrągłych budynkach mieszkalnych, pawilonie z recepcją i stołówką, kuchnią, budynkiem socjalnym z sześcioma mieszkaniami, boiskami sportowymi, letnią stajnią dla koni, kortami tenisowymi i dużym parkingiem. Wszystko było ogrodzone, teraz w wielu miejscach są dziury, przez które spokojnie może przejść dorosły człowiek.
Ponieważ miejsce jest otoczone tajemnicą, to próbują się do niego dostać eksplorerzy, kochający takie zapomniane miejsca. Także zwyczajni złodzieje, którzy zabierają stamtąd to wszystko, co pozostawili dawni gospodarze. Zdarza się także, że na teren ośrodka przedostają się najzwyklejsi ciekawscy ludzie, którzy chcą zobaczyć miejsce ulubione niegdyś przez szukających spokoju ludzi.
Przedsiębiorstwo, które wybudowało ośrodek, zakończyło swoją działalność pod koniec XX wieku. Ośrodek przejęła prywatna firma, która organizowała imprezy rodzinne i wynajmowała pokoje. Miejsce cieszyło się świetną opinią, w lesie, blisko jeziora, wygodny dojazd z miasta. W każdym pokoju była łazienka, a wokół zagospodarowane tereny sportowe. Ośrodek przestał istnieć około 2007 roku. 10 lat później okrąglaki wystawiono w końcu na licytację, którą wygrała gmina Gostynin, dziś mająca już akt notarialny i będąca właścicielem ośrodka.
Gmina ma zamiar przywrócić ośrodek do życia, ale zanim się to stanie, musi załatwić ważną sprawę. Wędrujący po tym terenie ludzie znaleźli ogromne ilości dokumentów, faktur, umów, które niezabezpieczone leżały w kilku pomieszczeniach. Na fakturach bez większego problemu można było odczytać nazwy firm, nazwiska, numery PESEL, NIP, adresy osób prywatnych – dane dziś szczególnie chronione.

Jola Marciniak
fot.  nadesłane przez czytelnika

Zobacz kolejny artykuł

Gdzie się wybrać nad wodę?

Wakacje to doskonały czas, aby wybrać się nad wodę. Gdzie możemy spokojnie odpoczywać nie martwiąc …

Kampania wyborcza nabiera rozpędu

W ubiegłym tygodniu odbyła się w Płocku kolejna konferencja prasowa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Poseł partii …