Prace na nabrzeżu wiślanym dobiegają końca, ale…

Rozpoczęta latem ubiegłego roku przebudowa płockiego nabrzeża dobiega końca, ale wzbudza też emocje. W ubiegłym tygodniu odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miasta poświęcona realizacji tej inwestycji ze szczególnym uwzględnieniem prac w porcie jachtowym przy klubie żeglarskim Morka.
Z wnioskiem o zwołanie sesji wystąpili radni z Klubu PiS. Z ich inicjatywy na sesji zabrał głos Michał Szymajda, prezes Stowarzyszenia Przystań 624 z Dobrzykowa, który przedstawił się jako reprezentant „kolegów z Morki”. – Pierwszym zastrzeżeniem jest brak drabinek czy też stopni z bulwaru do basenu portowego. Jeśli ktoś wpadnie do wody, jak taką osobę będziemy wyciągać? W portach czy marinach są takie rzeczy. Brakuje też polerów i knag cumowniczych. Zapewne państwo powiecie, że jest jeszcze czas, żeby je zamontować, ale najczęściej robi się to tak, że są one mocowane w głąb betonu – wyliczał Michał Szymajda.
W swoim wystąpieniu stwierdził, że Stowarzyszenie Morka nie może z powodu trwającego remontu prowadzić swojej działalności statutowej, czyli m.in. propagować turystki wodnej, a także zarzucił brak konsultacji ze środowiskiem żeglarskim w sprawie inwestycji. Wspominał także o braku miejsca na wyciągnięcie łodzi na brzeg. Pytał też o miejsce do cumowania łodzi policji i Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
W odpowiedzi na to wystąpienie zabrał głos Andrzej Jodełka, wieloletni prezes Oddziału Żeglarsko-Motorowodnego PTTK Morka, obecnie członek zarządu. Stwierdził, że reprezentuje około 100 członków Klubu, podczas gdy jego przedmówca jest przedstawicielem grupy 7-8 niezadowolonych osób z Morki.

(jac)
fot. D. Ossowski

 

Zobacz kolejny artykuł

Pueri Cantores Plocenses mają 20 lat

– W czwartek przyjeżdża 40-osobowy chór z Ukrainy. Nasi chłopcy zabiorą kolegów do swoich rodzin. …

Krótka historia 168 pielgrzymek do Skępego

W czwartek, 6 września dwa dni przed świętem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny znanym powszechnie pod …

Jeden komentarz

  1. Jan Wyrębkowski

    To jest fanaberia i samowola budowlana /organem wydajacym pozwolenie na tego typu roboty jet zgodnie z art 82 Prawa Budowlanego wojewoda a nie prezydent !!!/ naszych samorzadowców świadcząca o braku wyobraźni, doświadczenia i wiedzy! Od początku to nie miało sensu w tym miejscu i tak rozwiązane! Wisła zrobi “porządek” z molem i z tym zagospodarowaniem! Być może to będzie już na tym przedwiosniu gdy wszystko poniszczy kra i woda. Już w styczniu 1982 roku poziom wody był wyżej niż aktualnie jest usytuowany pochwyt barierki pomostu wejściowego na molo a też w maju 2010 roku byłoby podobnie gdyby Wisła nie przerwała wałów w Sandomierzu a następnie Wiączeminie. Teraz wały wzmocniono a też od tamtej pory warunki na Wiśle znacznie pogorszyły się, gdyż Wisła uległa znacznemu zamuleniu się przez co to co było jest bardziej prawdopodobne! Bęzie tu kupa lamentu i … śmiechu! Niestety !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.