Noce i dnie w Borowicach

Obecnie wiele osób chce być na bieżąco ze współczesnymi trendami i mieć czym się pochwalić w portalach społecznościowych. Patrzymy na coraz wyższe drapacze chmur, wedle mody pozbywamy się dekoracji we wnętrzach i chodzimy do restauracji z kuchnią z różnych zakątków świata. A tymczasem, tuż za rogiem, a właściwie 15 minut jazdy samochodem z Płocka, znajdują się Borowice. Jest to miejsce, które przesiąknięte jest czymś znacznie ciekawszym – naszą, polską historią i tradycją, o które już 15 lat dba jego właścicielka Luiza Wierzbińska.

Z kart historii
Na początku warto krótko przedstawić naszym Czytelnikom dzieje niezwykłego dworu, który znajduje się w Borowicach (gmina Bodzanów). Ma on już ponad 100 lat, ponieważ jak podają źródła, powstał już w 1880 roku. Budynek został przebudowany w 1918 roku dla rodziny Turskich. Dziedzic był człowiekiem innowacyjnym, miał m.in. zainstalowaną specjalną pompę, która doprowadzała mu bieżącą wodę do łazienki na piętrze. Zajmował się natomiast bardziej gospodarką leśną niż rolną.
W 1940 roku Turscy musieli opuścić swoją posiadłość i zajęli ją Niemcy. Uczynili z niej swoją rezydencję, dzięki czemu w trakcie wojny budynek przetrwał nietknięty. Natomiast po wojnie, aż do czasów współczesnych, mieściła się tutaj siedziba leśnictwa oraz szkoła.
Warto też wspomnieć, że w Borowicach w drodze do Płocka zatrzymywały się też swego czasu tabory cygańskie. Także wojsko przybywało tu na huczne sobotnie zabawy taneczne. W Borowicach urodził się również Jan Zygmunt Rościszewski – ziemianin, założyciel i redaktor „Korespondenta płockiego”, czyli pierwszej nowoczesnej gazety płockiej. Jak więc widać, miejsce to nosi wiele śladów historii.
Sam budynek posiada cechy późnego klasycyzmu i neorenesansu. Budowla w niezmienionej formie zachowała się do dnia dzisiejszego. Nazywa się ją pałacem, ponieważ od pozostałych dworków znajdujących się w okolicy różni ją projekt parku oraz bo

gate wnętrze. Na szczególną uwagę zasługuje przepiękna sztukateria, a także stolarka drzwiowa, okienna i podłogi, które zachowały się w bardzo dobrym stanie. Wszystko to razem z rodzinnymi meblami właścicielki tworzy niepowtarzalny klimat, przywodzący na myśl opisy z polskich dzieł takich jak „Nad Niemnem” czy „Noce i dnie”.

Misja dla starego dworu

Luiza Wierzbińska, obecna właścicielka pałacu, nabyła go w 2004 roku. Jednak nie ze względu na kaprys czy plan biznesowy, ponieważ jak mówi – przywiodło ją tu przeznaczenie. – Wyrosłam na opowieściach swojej prababci, która mówiła mi o losach naszej rodziny Karwowskich herbu Pniejna, o ich życiu codziennym i malowniczej polskiej wsi. Oczami dziecka widziałam siebie mieszkającą w dworku, tak jak moi przodkowie – tłumaczy.
Urodziła się w Wyszogrodzie i zawsze czuła się Mazowszanką, mimo że Wierzbińscy, rodzina jej taty, mieli majątek na Litwie. Dlatego uważa, że to miejsce było po prostu jej przeznaczone. Oczywiście, aby doprowadzić je do obecnego wyglądu, musiała poświęcić wiele pracy, czasu i energii. – To była po prostu moja misja, a zarazem pasja, którą obecnie zaszczepiam w mojej siostrzenicy Elenie. Zadbałam o to, żeby zachowała się oryginalna materia i magiczny klimat tego miejsca. Nie chcę tworzyć nic nowego, a zachować to, co jest, w jak najlepszym stanie – wyjaśnia. Nie chodzi bowiem o to, aby było idealnie, lecz żeby wyraźnie było widać wszystkie historyczne rysy. Obiekt jest w końcu elementem regionalnego dziedzictwa.

Reklama

Zdrowie, zabawa i dobra kuchnia
Pani Luiza nie odcina się od mieszkańców – w końcu oni byli tu wcześniej – jest otwarta i chętnie przyjmuje gości. Według niej dom, mimo swoich lat, nie może być muzeum, powinien żyć. Dlatego też stworzyła tutaj gospodarstwo agroturystyczne, aby ludzie przyjeżdżali do miejsca z historią równocześnie poznając turystykę wiejską. – Moim marzeniem było, aby Borowice stały się aktywnym elementem w życiu lokalnej społeczności i promowały zdrowy styl życia, związany z przyrodą i ekologią – mówi.
Pomaga w tym przede wszystkim piękny czterohektarowy zabytkowy park krajobrazowy, w którym znajduje się kilka pomników przyrody i utworzone już przez panią Luizę grota solna, tężnia solankowa oraz grzybek do aromaterapii. Dla odwiedzających dostępna jest także łódka i rowery, a najmłodsi mogą bawić się w dawne gry: serso, boule, krykiet. Jest to powrót do dawnych zabaw połączony z przebywaniem na świeżym powietrzu.
Poza tym borowicka kuchnia serwuje potrawy tradycyjnej kuchni polskiej, opartej na przepisach z rodzinnego dworku w Murkowie. Natomiast w cieszącej się dużym zainteresowaniem tzw. folk stodole serwowane są dania kuchni włościańskiej. Wyśmienita kuchnia sprzyja różnym imprezom, nie tylko chrztom i weselom. – Ludzie, którzy tutaj przyjeżdżają i których poznaję, mają wyobraźnię, są nieszablonowi – tak jak ja. Dlatego często mają tu też miejsce koncerty, wystawy, tematyczne i ciekawe uroczystości – opowiada pani Luiza.
Wszystko w zgodzie z zamysłem, że to miejsce i jego klimat mają sprzyjać nie tylko zdrowiu, ale też relacjom międzyludzkim. Jest czas na rozmowy, dotknięcia historii, łyknięcia kultury. To wszystko sprawia, że warto odwiedzić pałac w Borowicach i poznać jego piękne dzieje – a także samą właścicielkę.

Joanna Biała
fot. Ze zbiorów Luizy Wierzbińskiej

Zobacz kolejny artykuł

Kinga Mikołajczyk i jej miłość do jeździectwa

Wiele osób jest zakochanych w swoich pupilach. Psy i koty traktowane są czasem nawet jak …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.