Mieszkańcy cieszą się z możliwości spacerów nad Wisłą, ale mają…

26 lutego zostało odebrane przez inwestora, czyli Urząd Miasta Płocka, nabrzeże wiślane. Dla spacerujących dostępny jest tylko niewielki odcinek, ale dobre i to. Widać już, że będzie to ulubione miejsce odpoczynku dla płocczan. Ale zanim taką ocenę dostanie, trzeba wykonać sporo poprawek, które mieszkańcy już zgłaszają do redakcji.

Ostatni weekend lutego, słoneczny i bezwietrzny, zapraszał płocczan by odwiedzili odebrane przez inwestora kilka dni wcześniej nabrzeże wiślane. Rodziny z małymi dziećmi wybrały się zobaczyć, co też powstało na odcinku od mostu do Sobótki, do niedawna całkowicie zamkniętego z powodu remontu.
No i większość osób się rozczarowała, bo na razie dostępny jest tylko niewielki odcinek. Można pospacerować bulwarem, pójść na plac zabaw, ewentualnie na skwer, gdzie można usiąść na ławeczce.
Niestety, na przeszkodzie korzystania z całej inwestycji stoją urzędnicy. Na razie został przygotowany ostateczny kształt protokołu odbioru nabrzeża wiślanego. Musi być jeszcze pozwolenie na użytkowanie, które powinien wydać Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Wszystko wskazuje na to, że decyzja o możliwości spacerowania na tym terenie aż do Sobótki zapadnie w ciągu najbliższego miesiąca.

Spacerowicze ocenili pierwsze efekty
Remont nabrzeża wiślanego był wpisany we wcześniejszy program wyborczy prezydenta miasta Płocka Andrzeja Nowakowskiego. Inwestycja realizowana była z problemami, przesuwany był termin oddania, ale najważniejsze, że już jest, a za chwilę będzie całkowicie dostępna.
Ucieszy to na pewno osoby, które w okresie letnim odwiedzały amfiteatr i sceny muzyczne na plaży nad Wisłą. Dojazd, a także wyjazd po koncertach, był bardzo utrudniony. Wszystko wskazuje na to, że ten problem w sezonie przestanie istnieć.
Zanim jednak rozpoczną się imprezy w amfiteatrze i festiwale nad Wisłą, mieszkańcy miasta na pewno zechcą na własne oczy przekonać się, jak też wygląda teraz nabrzeże wiślane.
Nasz czytelnik wybrał się tam w ostatni lutowy weekend, kiedy jeszcze dostępny był tylko niewielki odcinek nabrzeża. Pochwalił inwestycję, przeszedł ul. Rybaki i zaczął się zastanawiać, dlaczego nie do końca to miejsce jest przyjazne mieszkańcom.

Reklama
– W ostatnią niedzielę lutego byłem na spacerze na ul. Rybaki i wraz z płocczanami podziwiałem tereny spacerowe. W pewnym momencie zauważyłem, jak małej dziewczynce, idącej kilka kroków za rodzicami, spadła do wody laleczka. Dziecko już miało zamiar schylić się po zabawkę, ale krzyknąłem, żeby się zatrzymała. Strach pomyśleć, gdyby to była piłeczka lub rowerek, albo gdyby dziecko mnie nie usłyszało – opowiada historię.
I stąd pytanie naszego czytelnika: czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem zamontowanie barierek, lub balustrady, odgradzającej spacerowiczów od wody? W jednych miastach leżących nad rzekami i posiadających spacerowe nabrzeża takie balustrady są, w innych ich nie ma.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

800 m kw. w ogniu

Tuż przed świętami wielkanocnymi Płockiem i okolicami wstrząsnęła informacja o ogromnym pożarze, który miał miejsce …