Biskup Mirosław Milewski o znaczeniu Triduum Paschalnego i Wielkanocy

Dni Triduum Paschalnego, najważniejszego okresu w roku liturgicznym, przypominają kolejne godziny Męki Pańskiej. Przestrzenią, w której to wszystko się dzieje, jest krzyż. „Krzyż (który) stoi, podczas gdy świat się obraca” – „Stat crux, dum vòlvitur orbis” (œw. Brunon z Kolonii). W liturgii tego czasu mieszają się cisza, krzyk i rozmowy, a wszystko dokonuje siê w cieniu nieruchomego krzyża. Bo Krzyż Chrystusa jest przestrzenią, wokół której wydawane są te różne głosy: od głosu ciszy, przez rozmowy, po wielki krzyk. Tak było w Jerozolimie Heroda, tak było przez wieki, gdy chrześcijanie świętowali Triduum Sacrum, tak jest i współcześnie, na Tumskim Wzgórzu i we wszystkich kościołach diecezji płockiej, nad Wisłą i Tybrem, na całym świecie.
W tych ważnych dniach wielu ludzi krzyczy. Ten krzyk ma jednak różne natężenie i różne motywy. Krzyczą tłumy, które przybyły na święto Paschy do Jerozolimy. Jedni, przejęci radością święta, podjęli radosny okrzyk: „Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie oraz „Król izraelski!” (J 12,13). Może nawet nie wiedzieli co ani komu krzyczą, ale pociągnęła ich atmosfera tłumu. Może ci sami stanęli potem przed pretorium Poncjusza Piłata i z jeszcze większą radością i chęcią zobaczenia widowiska krzyczeli: „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (J 19,6)? Może to byli ci sami, którzy chętnie słali gałązki palmowe i płaszcze przed Tym, którego nazywali Królem Izraela, a potem wykrzyczeli okrutny wyrok na swojego Króla?
Jest jeszcze w tych dniach słyszalny inny krzyk, który ma szczególną moc, bo wraz z nim dokonuje się zbawienie człowieka. To krzyk Syna Bożego, krzyk trwogi konania w czasie modlitwy w Ogrójcu, krzyk siedmiu słów, wypowiedzianych z Krzyża. Ten krzyk przynosi ulgę, sprawia, że wszystkie inne krzyki nie mają już takiej mocy, słabną, milkną. Wraz z nim drży ziemia, skały pękają, rozdziera się zasłona Przybytku, a wielu zaświadcza, że to głos prawdziwego Boga.
W dniach Triduum Paschalnego usłyszymy także wiele rozmów. Liturgia Mszy św. Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek prowadzi nas w głąb tajemnicy Paschy i zaprosi do wysłuchania pięknej hagady, czyli opowiadania o dziełach zbawczych Boga. Tak jak Izraelici na pamiątkę Paschy, czyli wyjścia z Egiptu, co roku opowiadali swoim dzieciom o wielkich dziełach Boga, tak i my dziś słyszymy Jego głos. Jest to czuły i ciepły głos Skazańca, którego śmierć odwróci bieg historii i czasu. Takim zbawczym opowiadaniem jest wielka Mowa Jezusa, zapisana przez œw. Jana (J 13-17), ale też wiele cierpliwych dialogów Pana z Apostołami, jakby chciał przed swoją śmiercią przekazać im swój testament – Nowy Testament. Jest przecież i pełna miłości rozmowa z Piotrem, który nie chce poczuć zimna oczyszczającej wody, spadającej na jego nogi w geście najgłębszej miłości. Jest potem pełne żalu i zawodu wyjawienie zdrajcy, który bierze z tego pierwszego ołtarza kawałek chleba. Dalej jeszcze tego wieczoru odzywają się Tomasz i Filip, którzy zgubili drogę i szukają drogowskazu, a Pan z czułością odpowiada im: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6).
Dniom Triduum Paschalnego towarzyszy również cisza, na przykład milczenie ludzi, których nie obchodzi to, co dzieje się na ołtarzach świata. Ale jednak najbardziej będzie przejmująca ta cisza, w której Chrystus przyjmuje pocałunek Judasza. Milczenie na słowa Piłata i w czasie dźwigania Krzyża na Golgotę, a potem cisza świeżego grobu, dopiero co wykutego, w którym dokonał się największy cud – cisza staje się na nowo życiem. Jak w ciszy nocy narodziło się Słowo, tak w ciszy nocy Słowo pokazało swoją wielką moc, silniejszą nawet od śmierci.
Taka sama ożywiająca cisza wypełnia kościoły, gdzie miliardy modlitw przed Ołtarzem Wystawienia, a potem przed Grobami Pańskimi będą bombardować niebo i prosić Chrystusa, by z ciszy Otchłani wyprowadził więźniów i siedzących w ciemności, by znowu przeszedł z nami przez czerwone morze grzechów i utopił je w paschalnej wodzie chrztu i pokuty. By w ciszy kratek konfesjonałów, w czasie Nocy konfesjonałów, podczas rekolekcji, uciszył skołatane grzechem serca. I to chyba najbardziej do nas przemawia tego wieczoru – cisza Boga, który bez narzekania podejmuje trud za człowieka. Nie da się zrozumieć krzyku, rozmów i ciszy tych dni, naszych rozmów, bez Krzyża Chrystusa.
W opactwie cystersów we francuskiej Lerynie, niedaleko słynnego z festiwali filmowych miasta Cannes, znajduje się szczególny krucyfiks. Chrystus jest na nim uśmiechnięty, pełen pogody ducha, mimo cierpienia i bólu, jaki czuł wisząc na tym drzewie. Te święte dni to czas, kiedy Chrystus z krzyża uśmiecha się do nas. To uśmiech Boga, który z radością trudzi się dla mnie i dla Ciebie – bo nas kocha. Ten „uśmiechnięty” krzyż Chrystusa zwiastuje jego Zmartwychwstanie, przejęcie ze śmierci do życia, Jego Paschę. Jezus żyje, a my żyjemy wraz z nim. To dar nocy, która ostatecznie objawiła światu moc Chrystusa. Pan pokonał śmierć, grób jest pusty. Jezus z miłości oddał życie za nas, za każdego człowieka.
Dzień Paschy Chrystusa, który dla całej ludzkości dał początek nowej wiosny nadziei.

Ks. biskup Mirosław Milewski,
biskup pomocniczy
Diecezji Płockiej
Fot. Ze zbiorów Diecezji Płockiej

Zobacz kolejny artykuł

800 m kw. w ogniu

Tuż przed świętami wielkanocnymi Płockiem i okolicami wstrząsnęła informacja o ogromnym pożarze, który miał miejsce …