Portret Błękitnego Generała

– Zwykle, kiedy mówi się o ojcach niepodległości, to na pierwszym miejscu jest Józef Piłsudski, potem Dmowski, Paderewski, a Haller pozostaje w cieniu. Ale jego rola w odzyskaniu niepodległości była duża i ważna – mówił Grzegorz Gołębiewski podczas spotkania w Książnicy Płockiej. Publiczności przedstawił swoją najnowszą publikację „Związki gen. Józefa Hallera i hallerczyków z Płockiem w latach 1917-1924”.
Choć przodkowie Hallera pochodzili z Tyrolu, szybko się spolonizowali. Jego ojciec – Henryk Haller von Hallenburg walczył w powstaniu styczniowym. Józef urodził się w rodzinnym majątku Jurczyce pod Krakowem 13 sierpnia 1873 roku. Kilka lat później rodzina przeniosła się do Lwowa. Po śmierci ojca Józef zdecydował się na karierę w armii. Wstąpił do Wojskowej Wyższej Szkoły Realnej w Hranicach. Potem studiował w Wojskowej Akademii Technicznej w Wiedniu. W 1895 roku otrzymał nominację oficerską. Służył w 11 Pułku Artylerii we Lwowie. Był instruktorem i komendantem w ochotniczej szkole oficerskiej artylerii. Do szkół oficerskich udało mu się wprowadzić język polski. Po wystąpieniu z armii carskiej zajął się pracą społeczną. Od 1902 roku pracował jako inspektor w Towarzystwie Kółek Rolniczych. Organizował skauting, a potem przekształcał go w harcerstwo. Był instruktorem w drużynach „Sokoła”, z których wywodzili się pierwsi legioniści. W 1906 roku ożenił się z Aleksandrą Wysocką. Dwa lata później urodził się ich syn Eryk Maria.
Gdy wybuchła I wojna światowa, Haller zorganizował w sierpniu 1914 roku Legion Wschodni we Lwowie. Jednostka szybko uległa rozwiązaniu. Sam Haller kontynuował walkę w 3. Pułku Piechoty Legionów Polskich, na terenie Karpach Wschodnich. 14 marca 1915 r. uzyskał awans na pułkownika. W tym samym roku przeżył groźny wypadek samochodowy razem z Sikorskim. Skomplikowana operacja sprawiła, że przez prawie rok musiał zostać w szpitalu polowym. Do końca życia utykał i używał laski. W 1916 roku został dowódcą II Brygady Legionów Polskich. Brał udział w bitwie pod Kostiuchnówką.
Kiedy wybuchł kryzys przysięgowy, II brygada złożona z żołnierzy zaboru austriackiego złożyła przysięgę cesarzowi niemieckiemu Wilhelmowi II. Inne odmówiły. II brygadę już jako Polski Korpus Posiłkowy skierowano na Bukowinę. Z 15 na 16 lutego 1918 roku żołnierze walczyli pod Rarańczą. Przeszli na stronę rosyjską protestując w ten sposób przeciw postanowieniom traktatu brzeskiego. Haller został dowódcą II Korpusu Polskiego w Rosji, działającego na Ukrainie. 11 maja zołnierze walczyli z Niemcami pod Kaniowem. – Po całodziennej walce II Korpus ostatecznie został zmuszony do złożenia broni, zaś Hallerowi udało się uciec pod przybranym nazwiskiem – opowiadał autor książki. – Okrężną drogą trafił do Francji. Można powiedzieć, że spadł z nieba działającemu tam wtedy Komitetowi Narodowemu Polski pod przewodnictwiem Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego. Powierzono mu uformowanie armii polskiej. Tak zaczęła tworzyć się błękitna armia i błękitny generał. Z początkowych 12 tysięcy ochotników, po kilku miesiącach liczyła około 68 tysięcy żołnierzy. Była to polska armia, cenna i ważna, świetnie wyposażona w broń, czołgi, samoloty. Dobrze zaopatrzona i umundurowana.
Błękitna Armia ruszyła na front polsko-ukraiński.

Lena Szatkowska
fot. archiwum KP

Zobacz kolejny artykuł

„Fantazja…” z Paderewskim

7 grudnia w Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego ze spektaklem gościnnym wystąpi zespół Sceny Polskiej Teatru …

Oto lekarze

Według autora książki „Ecce Medicus” Jarosława Waneckiego najważniejsze w relacji z pacjentem jest słowo. Pierwsze …