Pchła w różowych trampkch

Fruwają wielkie mydlane bańki i „skaczą” kolorowe pączki z dziurką. Młoda widownia łapie globusy w kształcie piłek i piszczy z uciechy, kiedy strażacy gaszą pożar sikawkami. Najnowsza premiera Teatru im. Jerzego Szaniawskiego to przedstawienie tak kolorowe i pełne ruchu, że trudno nie zachwycić się przygodami uroczej, miewającej szalone pomysły Pchły Szachrajki.
Ile Brzechwy znają teraz dzieci? Cezary Żołyński historię rezolutnej Pchełki opowiada na cyrkowej arenie. To dobre miejsce dla podziwiania tak nietuzinkowej postaci, która kradnie krem z rurek i kwiatki z materiału. Reżyser dodaje jeszcze inne brzechwowskie akcenty, na przykład w postaci piosenki o wyspach, gdzie mieszka słoń z trąbami dwiema z „Akademii Pana Kleksa” – książki wciąż będącej w kanonie lektur szkolnych. Robi to w sposób odpowiedni dla dzisiejszego młodego widza, który doskonale posługuje się telefonem i tabletem, natomiast trudno mu jest dłużej skupić uwagę. Dlatego też spektakl jest barwny i rozśpiewany. Prowadzony w szybkim tempie wymaga od aktorów nie lada umiejętności. Ponieważ grają po kilka ról, muszą się błyskawicznie przebierać i prezentować w coraz to nowych scenach. Tańczą i śpiewają. Wszystko po to, żeby młoda publiczność bawiła się jak najlepiej. Ten rytm to w dużej mierze zasługa choreograf Małgorzaty Fijałkowskiej i podkręcającej tempo muzyki Krzysztofa Jaszczaka. Dopełnieniem są fantastyczne kostiumy zaprojektowane przez Mariana Fiszera.
I przede wszystkim Pchła. Elegancka, dowcipna, inteligentna i odważna Pchła w wykonaniu Sylwii Krawiec wygląda pięknie. Nosi się modnie, doskonale rusza w pasiastych getrach i odjazdowych różowych trampkach, a do tego fika koziołki. Pchła „podobnie jak kobiety, rzadko zajrzy do gazety”, czasami jednak czyta drobne ogłoszenia. Znajduje sobie uczennicę, której daje lekcje angielskiego. Panna Kika swoje umiejętności językowe sprawdza w kawiarni, wywołując nieprawdopodobny ambaras. A że bajka powinna mieć morał – po wielu przygodach i podróżach Pchła ponosi karę za swoje żarty, ale łagodną, ponieważ obiecuje poprawę. Spektakl ma więcej akcentów edukacyjnych. Pchła odzywająca się głosem Bernarda Ładysza prezentuje fragment arii ze „Strasznego dworu”. Jest i „Tosca”. To dobry sposób na pierwsze spotkanie z operą.
Przedstawienie cieszy wszystkich, także dorosłą publiczność. „To jest cyrk! Na tej arenie ta menażeria da przedstawienie!” – śpiewają aktorzy. Podsumowując premierę można by dopisać słowa: „Weźmy na bajkę całą rodzinę. W tak barwnym cyrku czas szybko minie”.

(lesz)
fot. Waldemar Lawendowski

Zobacz kolejny artykuł

Rozpoczyna się 42. sezon artystyczny Płockiej Orkiestry Symfonicznej

Przed melomanami inauguracyjny koncert Płockiej Orkiestry Symfonicznej (21 września). W interpretacji znakomitej pianistki młodego pokolenia …

Portret rodzinny z uśmiechem

– W pracy z naszą młodzieżą doświadczamy wielu niezapomnianych chwil. W większości są to chwile …