Papiery wartościowe amerykańskich towarzystw kolejowych w TNP

– Pamiętam z dzieciństwa spacery z moją babcią na nasypy, i wagony wożące węgiel w Bytomiu. Machaliśmy maszynistom, a oni odpowiadali. Kiedy dostałem pod choinkę kolejkę niemiecką Piko, zacząłem się bawić, budować stacyjki, rozjazdy, magazyny. To mnie zafascynowało. Źródłem mojej kolekcji były opłaty skarbowe na ziemiach polskich. Później miałem okazję zapoznać się z opłatami skarbowymi Stanów Zjednoczonych. Gdy uzupełniałem zbiór, trafiłem na posiadające znaczki skarbowe papiery spółek kolejowych i na nich się skoncentrowałem. Połączyłem miłość do kolei z pasją kolekcjonerską – opowiada Aleksander Pluszcz. Jego zbiory można oglądać na wystawie „Papiery wartościowe amerykańskich towarzystw kolejowych” w Towarzystwie Naukowym Płockim.
Obligacje i akcje amerykańskich spółek kolejowych z XIX i XX wieku są dowodem, jak dużą wagę przykładano niegdyś do samego projektu. To właśnie ładny projekt i staranny druk charakteryzują większość dokumentów z tego okresu i stanowią o ich unikalności. Dzięki mieszaniu kolorów powstawały barwy różniące się odcieniami, więc emitowane przez spółki papiery sfałszować było trudno.
Walory estetyczne nie muszą być powodem założenia kolekcji. Jak podkreśla Aleksander Pluszcz – kolekcjoner to pasjonat jakiegoś motywu, niekoniecznie ładnego. Można zbierać dokumenty, kolejki albo na przykład książki Jaroslava Haška z całego świata. On sam zaczynał od znaczków. Oprócz kolekcji papierów wartościowych ma również zbiór starych lamp kolejowych. A część swoich zbiorów filatelistycznych poświęconych Janowi Pawłowi II przekazał Muzeum Diecezjalnemu.
Aleksander Pluszcz dzieciństwo spędził w Bytomiu. W domu stał fortepian, na którym ćwiczył brat Andrzej, współtwórca wrocławskiego festiwalu Jazz nad Odrą, prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego i fizyk. Aleksander został chemikiem. W Płocku zamieszkał w latach 70. Najpier pociąg dowiózł go do Kutna. Potem kolejny, nieco telepiący się, pomknął z pasażerami do Płocka. – Chciałem wysiąść już w Radziwiu. Ktoś powiedział, że to jeszcze nie ta stacja i dzięki temu wjechałem do miasta z widokiem na Tumskie Wzgórze. Bardzo mi się podobało – wspomina.
Kolekcja, z której część obejrzymy na wystawie w TNP, powstawała kilkanaście lat i wciąż jest uzupełniana. Powiększa się dzięki wymianie z innymi zbieraczami z całego świata oraz w wyniku zakupów na aukcjach kolekcjonerskich. Wśród eksponatów są m.in. papiery najstarszego amerykańskiego towarzystwa kolejowego – Baltimore and Ohio Railroad Company. Założone w 1830 roku, stało się konkurencją dla szlaku wodnego – tzw. Kanału Erie, który łączył rzekę Hudson z jeziorem Erie (była to najkrótsza droga z rejonu Wielkich Jezior do Atlantyku). Pierwszy dwudziestojednokilometrowy odcinek kolei połączył Baltimore i Ellicott’s Mills (dziś Ellicott City). Skład prowadziła specjalnie skonstruowana lokomotywa „Tom Thumb” projektu Petera Coopera, która zapoczątkowała użycie parowozów w transporcie kolejowym. Z 1864 roku pochodzą akcje Northern Pacific Railroad Company – linii, która rozsławiła Park Yellowstone, przywożąc do niego turystów. – W akcje inwestowali np. emigranci z Holandii. Kupowali ich dużo. Kiedy zwracano je do spólki odbierając dywidendy, przedziurkowywano je i te dziurki widać na dokumentach – wyjaśnia Aleksander Pluszcz.
Na akcjach i obligacjach zobaczymy różne rodzaje parowozów. Ekspozycję uzupełniają także ich modele, również z kolekcji autora. – Towarzystwa kolejowe często zmieniały właścicieli, a kiedy przestawały istnieć, najczęściej oddawały dokumentację do archiwów. Dziś potwierdzenie udziałów ma wartość wyłącznie kolekcjonerską – dodaje Pluszcz.

(lesz)
fot. Maciej Wróbel

Zobacz kolejny artykuł

Mira wraca do teatru

Gwiazda międzywojennego kabaretu, ulubienica warszawskiej publiczności, aktorka tetaralna i filmowa, a po wojnie – dyrektorka …

Portret Błękitnego Generała

– Zwykle, kiedy mówi się o ojcach niepodległości, to na pierwszym miejscu jest Józef Piłsudski, …