Nie potrafię być inna

– Dłonie na ogół mam zimne. Bywało, że człowiek szedł wtedy do kranu z gorącą wodą i tak te dłonie sobie rozgrzewał. Przed koncertem proszę panie Iwonkę i Agatkę z administracji Płockiej Orkiestry Symfonicznej, które są ze mną za sceną, by rozgrzały mi dłonie. Tak je maltretują, że na scenę wychodzę z dłońmi kapitalnie rozgrzanymi, z przyjemnością, bez żadnej tremy. I gram tego Beethovena – opowiada Hanna Witt-Paszta Rafałowi Kowalskiemu, autorowi książki „Być dla kogoś”. Wydawnictwo rozpoczęło nowy cykl Książnicy Płockiej.
Kto poznał Hannę Witt-Pasztę, wie, że potrafi opowiadać. Równie zajmująco relacjonuje odbyte podróże, wrażenia z koncertów czy spotkania z ludźmi. Przed słuchaczami wyczarowuje i szczegółową sylwetkę pianisty, który grał we Wrocławiu, i tego, który wystąpił w sali koncertowej w Katowicach. W tym drugim mieście ona sama uczyła się gry na fortepianie i odnosiła pierwsze sukcesy na scenie.

Hanna Witt-Paszta jest bohaterką pierwszego z serii „Nowych portretów płocczan”. Wydawca – Książnica Płocka – inauguruje je pod nazwą „Płocczanie z urodzenia i wyboru”. – Pragnieniem naszym jest, aby nowy cykl nie ograniczał się do płocczan „z urodzenia”, bo przecież nie to determinuje prawdziwe przywiązanie, umiejętność działania, szlachetność myśli i czynu. Równie ważni są ci, dla których trwanie w Płocku i dla Płocka stało się życiowym wyborem – pisze we wstępie dyrektor Książnicy Joanna Banasiak. Płocczanką z wyboru jest Hanna Witt-Paszta.
Urodziła się w Wieluniu, w rodzinie ewangelickiej. Edukację muzyczną rozpoczęła wcześnie, pobierając prywatne lekcje gry na pianinie. Ukończyła Liceum Muzyczne w Katowicach w klasie prof. Zbigniewa Śliwińskiego, a potem akademię muzyczną. „Egzaminów na studia nie zdaję, wystarczy świadectwo i moje dokonania z liceum. Niektórzy wykładowcy kilka miesięcy wcześniej słuchają mojego wykonania niezwykle efektownego utworu „Koncertstück f-moll na fortepian i orkiestrę” Webera z orkiestrą w filharmonii. Z dyrygentem Karolem Stryją kłaniamy się po nim trzynaście razy”.
Po studiach Hanna Witt wyszła za mąż za ginekologa Romana Pasztę. Tam poznała swoich przyjaciół – małżeństwo Ninę i Andrzeja Sosnowskich. Andrzej jest chirurgiem. Nina anglistką. Razem decydują, że trzeba się z Wielunia ruszyć. Wybór pada na Płock, w którym buduje się nowy szpital i jest szkoła muzyczna. Roman Paszta dostaje pracę w Szpitalu św. Trójcy. Andrzej – w nowej placówce na Winiarach. A jego żona zaczyna uczyć w Małachowiance. Hanna po rozmowie z dyrektorem PSM Marcinem Kamińskim zatrudnia się jako nauczycielka fortepianu w jego szkole. I tak w 1973 roku staje się płocczanką.
Pasztowie zamieszkują w bloku przy Łukasiewicza.

Lena Szatkowska
fot. archiwym KP

Zobacz kolejny artykuł

Przeboje z musicali i Strauss

Soliści Malwina Kusior i Jan Bzdawka zaproszą płockich melomanów w podróż do krainy musicali. Podczas …

Na Zaolziu kochają teatr

W Teatrze im. Jerzego Szaniawskiego gościł zespół Sceny Polskiej z Czeskiego Cieszyna. Aktorzy dwukrotnie zagrali …