Mówiło się wtedy „za Tum”

– To nie publikacja historyczna, ale wspomnienia. Osoby starsze często mówią o swoim odrzuceniu. Wydaje im się, że są niepotrzebne, ponieważ rodzina ma dla nich bardzo mało czasu, a przecież każdy człowiek to odrębna historia, ważny świadek minionych czasów i zmieniającego się pejzażu Płocka – mówi lekarka Ewa Magierska, koordynatorka międzypokoleniowego projektu. Rezultatem kilkunastu spotkań i rozmów jest publikacja „Płock wspomnieniami malowany – rozmowy wnuków z dziadkami”, którą wydała Książnica Płocka. Ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego pochodzi część wykorzystanych fotografii oraz fragmenty wspomnień płocczan z I poł. XX wieku.
Osiemnaście rozmów z płocczanami przeprowadzili w 2018 roku: Ania Pilewska, Ania Trojanowska, Asia Magierska, Asia Trojanowska, Janek Rutecki, Julia Szpakowska, Kasia Majewska, Kinga Michalak, Kinga Pilewska, Martyna Stasiak, Marysia Ciećwierz, Ola Ners, Ola Trojanowska, Piotr Magierski, Sara Bisping-Janiak, Zuzia Ignaczak. Niektórzy z nich to członkowie prowadzonego przez Ewę Magierską i jej męża zespołu muzycznego „Santiago”, który działa przy parafii św. Jakuba w Imielnicy. Wywiady ułożone są chronologicznie. Ilustrują je fotografie z domowych archiwów, zdjęcia dawnego Płocka udostępnione przez Muzeum Mazowieckie, rysunki wykonane przez młodzież. Uwagę przyciąga już sama okładka, na której widnieją ilustracja Marysi Ruteckiej oraz zdjęcie Piotra Magierskiego.
Opowieściami o dzieciństwie, młodości, dorosłym życiu, o tym, jak niegdyś wyglądał Płock, czego w nim już nie ma, a co się nie zmieniło, podzielili się: Aleksandra Bodal, Apolonia Trojanowska, Bronisław Magierski, Edward Romanowski, Hanna Wojtalewicz, Zygmunt Ignaczak, Henryka Zajkowska, Marian Widzyński, Jadwiga Bednarska, Janina i Kazimierz Pilewscy, Tadeusz Rutecki, Maria Chyła, Jadwiga Rubińska, Maria Magierska, Bronisław Magierski, Stanisława Przedpełska, Tadeusz Zombirt, Romana Ludwicka, ks. prof. Wojciech Góralski, Wanda Gołębiewska, Roman Bisping.
Wielokrotny reprezentant Płockiego Towarzystwa Wioślarskiego, a później trener Edward Romanowski do Płocka przyjechał w 1944 roku z Pińska. Wiele jego wspomnień łączy się z rzeką i uprawianą dyscypliną sportu. W latach 50., gdy trenował, Wisła była bardzo czysta. Można było z niej nawet pić wodę, z czego korzystali zmęczeni treningiem młodzi wioślarze. Jeziora Łąckie, Górskie, Ciechomickie dzisiaj tak popularne, były wtedy puste.
Tadeusz Rutecki dzieciństwo spędził w Szeligach. W Płocku zamieszkał w 1945 roku, przygotowywał się do egzaminów do „handlówki”. Szkoła mieściła się przy Bieruta (dziś Misjonarska). Po ukończeniu nauki i odbyciu obowiązkowej służby wojskowej pracował m.in. w dziale księgowym spółdzielni PSS Zgoda i Urzędzie Miasta. Mile wspomina spółdzielnię kominiarzy, bo na kontrole jeździł służbowym junakiem.
Płocczanka Maria Chyła (były pracownik firmy PERN, dziś oprowadza po Płocku turystów) mieszkała przy ulicy Zduńskiej – tam, gdzie teraz parkują samochody. Miasto jej dzieciństwa różniło się od współczesnego. – Naprzeciwko domu przy Zduńskiej 8 były sady, z których maliny wyglądały zza płotu. Obok była mydlarnia, stajnia i sklepik, w którym mydło sprzedawano – zapamiętała.

Na drewnianych ławkach do Borowiczek
Wieloletni nauczyciel geografii i dyrektor L. O. Małachowskiego Tadeusz Zombirt opowiada o tym, jak wyglądała w Płocku komunikacja.

Lena Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Krzysztof Zanussi w Płocku

– Filmy są po to, żeby widownia wiedziała, o czym marzyć – mówił w Książnicy …