Najnowsze informacje

Fortepian, nożyczki i Płock

Być może autor „Szalonych nożyczek” Paul Pörtner, który zwykle miał do czynienia z anonimowymi słuchaczami radiowymi, postanowił dać im szansę w teatrze i uczynić aktorami w sztuce. Niewykluczone, że jako wielbiciel kryminałów pogmatwał śledztwo Herculesa Poirota i do salonu z winnymi wpuścił wszystkich. Niezależnie od intencji to, co wymyślił, sprawiło, że nieskomplikowana komedia zdobyła szturmem światowe sceny, a widownię teatralną zapełniają wciąż nowi chętni. Tak było i na premierze w Płocku. Uczestnicy telewizyjnych quizów, internetowi gracze, czytelnicy powieści kryminalnych, wreszcie klienci salonów fryzjerskich raz po raz wybuchają śmiechem, by w finale nagrodzić aktorów gorącą owacją. Teatr w teatrze.
Kwitując fabułę, tak jak to się robi w streszczeniach odcinków seriali, powiedzmy, że zbrodnię popełniono nad salonem fryzjerskim, w mieszkaniu pianistki. Podejrzani są: właściciel salonu Tonio Grzebiński (Łukasz Mąka), specjalistka od damskich fryzur panna Barbara Markowska oraz klienci. Śledztwo prowadzą dwaj panowie z wydziału zabójstw, a w rekonstrukcji wypadków pomaga publiczność. Wydobyta światłami spoza czwartej ściany tak skwapliwie włącza się w tok wydarzeń, że siedzący wśród niej aktorzy nie mają szans na swoje epizody. Szczegółowe pytania widzów nie tylko odtwarzają przebieg akcji, ale piętrzą kolejne tropy. Zmuszają inspektora policji, by dwoił się i troił, odpowiadając logicznie na wszystkie kwestie.
Mariusz Pogonowski robi to sprawnie, nie wychodzi z roli, aczkolwiek niektóre pytania mogłyby go „ugotować”. My nie przestajemy się uśmiechać, a reżyser Stefan Friedmann cieszyć. – Nie, nieprawda! – krzyczą widzowie, gdy klienci salonu pomijają w swoich zeznaniach jakieś szczegóły. – Ale pan spostrzegawczy – ripostują aktorzy zmuszeni „zagrać” wersję zdarzeń z poprawkami po raz kolejny. A każda retrospekcja, celowo niedokładna, powoduje jeszcze większą zabawę. Tak jest w przypadku Tonia, który opowiada, jak pogroził sąsiadce waląc w rurę, żeby wreszcie przestała grać na fortepianie i zakłócać spokój jego klientom. – Ja poszedłem tutaj do rury i walnąłem „cicho bądź” – mówi Grzebiński. Widownia natychmiast protestuje, że nie taką kwestię wypowiedział. – A jaką? – pyta inspektor. Zabrakło „stara krowo”. – Ja przepraszam, ale nie używam takiego języka – tłumaczy się zdemaskowany Tonio.
Niełatwo napisać dobrą komedię. Jeszcze trudniej ją zagrać. Friedmann sięgnął do obsady sprawdzonej w poprzednich realizacjach. Pogonowski z dodaną lokalną biografią policjanta z Radziwia (dzielnica Płocka) prawie nie schodzi ze sceny. Partneruje mu Piotr Bała, pilnie zapisujący kolejne zeznania. Uwagę widzów skupia Łukasz Mąka, który z trudnym zadaniem aktorskim poradził sobie bardzo dobrze. Inteligentnie, cienką kreską rysuje postać fryzjera geja i zasłużenie dostaje brawa. Elegancka klientka „ze sfer” Pani Dąbek (Hanna Chojnacka) konsekwentnie broni swoich tajemnic. Sylwia Krawiec (w zespole Szaniawskiego od dwóch sezonów) dowiodła, że z powodzeniem może grać także role komediowe. Starym zwyczajem reżyser obsadził również siebie i słusznie, bo publiczność nie darowałaby mu ukrycia. Tym razem jest sprzedawcą antyków. Nakręca aktorów i widownię, tej drugiej podsuwając sporą dawkę lokalnych akcentów (płocki tygodnik, ulice, obraz ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego). Dobrze też wybrał muzykę do spektaklu, czerpiąc z modnych ostatnio przebojów (np. „Havana”) i ułożył taneczne układy w rytmie charlestona na finał. Scenografię, która od razu przykuwa wzrok, zaprojektował Jacek Maria Hohensee.
W tym przedstawieniu to widzowie decydują, której postaci słoń nadepnął na ucho i postanowiła pozbyć się pianistki. A więc zakończenie za każdym razem może być inne. Podczas premiery „zabiła” panna Basia. Ale podejrzani są wszyscy. Warto więc odwiedzić teatr kilkakrotnie.

Lena Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Płoccy chórzyści podbijają Azję

Pueri et Puellae Cantores Plocenses wspaniale zaprezentowali się na kolejnym międzynarodowym festiwalu. Tym razem świętowali …

Wystawa w Galerii Kreatywnej

Płock kilkakrotnie gościł księdza poetę Jana Twardowskiego. Najczęściej przyjeżdżał do Książnicy Płockiej w towarzystwie krytyka …