Komu przeszkadzało drzewo?

To pytanie zadają sobie mieszkańcy budynku przy ul. św. Wojciecha na Podolszycach Południe, którzy przyzwyczaili się do dużej, o podwójnym pniu topoli. Drzewo jako jedyne uchroniło się, gdy budynek kilka lat temu budowano. Teraz z dziesięciometrowej o gęstych liściach rośliny pozostał kikut.
Drzewo w tym miejscu odpowiadało mieszkańcom z jeszcze innego, prozaicznego powodu. Tuż za nim – na skrzyżowaniu Jana Pawła II i św. Wojciecha – umiejscowiono kamerę w ramach monitoringu miejskiego. Urządzenie świetnie spełniało swoja funkcję – widać było samo skrzyżowanie, ulice: Jana Pawła II i św. Wojciecha, a także przejście dla pieszych na wysokości kościoła. Dzięki gęstym liściom drzewa chroniona przed Wielkim Bratem była prywatność mieszkańców Św. Wojciecha 1. Teraz ci zadają sobie pytanie: czy z drzewa zrobiono kikut po to, żeby zaglądać lokatorom do łóżek?
– Nikt z miasta ani z podległych miastu spółek nie zlecił ogołocenia tego drzewa. Sprawdziłem, jestem tego pewien – mówi ogrodnik miejski Ryszard Dudzic. – Sprawa jest tym bardziej dziwna, że drzewo stoi na terenie gminy. Wyjaśniamy dalej tę sprawę, mamy pewne podejrzenia, choć teraz nikt się nie chce przyznać. Obiecuję: na pewno tego tak nie zostawimy. Nie dość, że dokonano bezprawia, to zrobiono to zupełnie niezgodnie ze sztuką ogrodniczą. Na jednym pniu zredukowano koronę, z drugiego zrobiono „palmę”. A to może drzewu zaszkodzić.
Krótko mówiąc, nie dość że zamiast drzewa jest teraz kikut, to nie wiadomo, czy w ogóle uda się je uratować. Lokatorzy ze św. Wojciecha są zbulwersowani. Mają nadzieję, że winnych spotka zasłużona kara. Przy okazji proponują, żeby wzdłuż drewnianego płotku posadzić szpaler szybko rosnących drzew. (t)

Zobacz kolejny artykuł

„Amerykański żołnierz” i „chirurg” oszukali płocczanki

Policjanci coraz częściej spotykają się z nowymi typami oszustw. Nie są to już siermiężnie podrabiane …