Jak uzyskać idealną ratę kredytu?

Nie zawsze zdolność kredytowa, jaką wylicza bank, odzwierciedla realne możliwości. Istnieje spora różnica pomiędzy tym, jaką wysokość raty kredytu oferują dla danych zarobków poszczególne banki, a co faktycznie będzie do udźwignięcia.

Zresztą banki mylą się nie tylko „na wyrost”. Bywa, że nie doceniają zdolności kredytowej klientów. Proponując kredyt, biorą pod uwagę zwykle tylko zarobki na umowę o pracę. Osoby, które część dochodu uzyskują na umowę o dzieło lub w inny sposób, mogą mieć w oczach banku o wiele mniejszą zdolność kredytową, niż w rzeczywistości. Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku tych, którzy część lub całość dochodu uzyskują za granicą. Większość banków w ogóle nie weźmie pod uwagę takiego dochodu obliczając zdolność kredytową. To jednak o tyle komfortowa sytuacja, że dostając zbyt mały kredyt, nie będziemy mieć przynajmniej problemu z jego spłacaniem.

Gorzej, jeśli bank przeceni zdolność kredytową klienta. Taka sytuacja zdarza się, gdy sytuacja finansowa lepiej wygląda „na papierze” niż w rzeczywistości. Często dotyka to osób, które na koncie trzymają pieniądze kogoś innego lub w ramach przysługi robią duże operacje finansowe ze swojego rachunku. Bank może się pomylić i na tej podstawie założyć, że właściciel konta ma zdolność kredytową pozwalającą na otrzymanie wysokiej pożyczki. Zdarzają się też kłopoty własne czy konieczność pomocy komuś z rodziny, gdy nawet osoba zarabiająca dobrze, w rzeczywistości przeznacza większość dochodu na nieprzewidziane wydatki.

Na czarną godzinę

Wielu pracowników banków uważa, że można bezpiecznie zdecydować się na raty do łącznej sumy nawet 50 – 60 proc. zarobków. Niezależni eksperci finansowi wskazują, że lepsze będzie 30 proc. Taka ilość pozwala poza spłatą kredytu płacić za mieszkanie, pokrywać codzienne wydatki, a czasem nawet coś odłożyć lub poradzić sobie w przypadku nagłych kłopotów finansowych. Warto o tym pamiętać na obecnie trudnym rynku pracy. W razie nagłego obniżenia się zarobków o połowę rata, która wcześniej pochłaniała 30 proc. dochodu, zajmie już 60 proc. pensji. Wystarczy wtedy zacisnąć pasa, by przetrwać kilka ciężkich miesięcy. W przypadku, gdyby w wyniku utraty dochodów rata skoczyła z 60 do 120 proc. pensji, bardzo łatwo byłoby wpaść w spiralę zadłużenia, bo same długi wyraźnie przekraczałyby zarobki.

Osoby, które chcą zaryzykować, powinny z myślą o takiej sytuacji zawsze mieć w banku oszczędności w wysokości minimum 3-krotności pensji. Gdyby pojawiły się problemy, to nimi będzie można finansować raty pożyczki, zamiast zaciągać wysoko oprocentowane chwilówki.

 

Strefa komfortu

Zawsze przed zaciągnięciem zobowiązania warto obliczyć na własny użytek, jaka jest realna zdolność kredytowa. Weźmy przy tym pod uwagę rzeczywiste opłaty, które ponosimy, wydatki na jedzenie, dzieci, czynsz i wszystkie inne czynniki. Do tego doliczmy co najmniej kilka procent, jakie powinniśmy miesięcznie odkładać na czarną godzinę.

Wszystko to należy odjąć od miesięcznej kwoty zarobków. Na tej podstawie można realistycznie przyjąć kwotę, którą jesteśmy w stanie spłacać. Będzie to zdolność kredytowa niestanowiąca zbyt dużego obciążenia psychicznego ani dla budżetu. Teraz wystarczy sprawdzić, który bank udzieli kredytu z ratą o wybranej wysokości. Oblicz ratę dla poszczególnych kredytów dzięki prostemu kalkulatorowi na stronie Totalmoney.

Zobacz kolejny artykuł

Gdzie znajdę najlepszą ofertę kredytu?

Banki na każdym kroku bombardują nas reklamami kredytów gotówkowych. Słychać o nich w radiu, widać …

Jak wymieniać pieniądze, żeby nie stracić

Prowizje, dopłaty do kart kredytowych, opłaty za korzystanie z bankomatu – prawie zawsze będziesz musiał …