Zabawne pytania [FELIETON]

Prezydent Andrzej Duda, prawnik z wykształcenia, któremu uczeni w prawie mężowie wytknęli co najmniej dwukrotne złamanie konstytucji, ma wielce ambitny plan, aby skroić nam nową ustawę zasadniczą. Po rocznych „intensywnych konsultacjach społecznych” (kto je widział, kto o nich słyszał?) pan Prezydent wykoncypował, że obecna konstytucja zawiodła społeczeństwo, postanowił więc przepytać rodaków, jakiej konstytucji by chcieli, i ogłosił w tym celu 15 zabawnych pytań, z których trzeba będzie zdać egzamin 11 listopada, czyli w okrąglutką setną rocznicę odzyskania niepodległości. Od przybytku głowa nie boli, ale 15 pytań to ździebko dużo jak na jedno referendum. Do egzaminu trzeba się dobrze przygotować. Na szczęście na odrobienie pracy domowej mamy aż pięć miesięcy, choć Prezydent wcale nie ułatwia zadania. No bo i co tu myśleć o propozycji, żeby w konstytucji zapisać, że państwo będzie się „szczególnie troszczyć o opiekę zdrowotną kobiet ciężarnych, dzieci, osób niepełnosprawnych i w podeszłym wieku”? Zdrowie, jak wiadomo, „jest najważniejsze”, ale żeby zaraz zapisywać to w konstytucji, to chyba duża przesada, a przy tym dzielić ludzi na uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych w dostępie do opieki zdrowotnej i zadekretować to w ustawie zasadniczej, to już przesada „zasadnicza” i takich podziałów, kto jak kto, ale Prezydent nie powinien proponować.
Panu Prezydentowi marzy się też, aby w konstytucji zapisać „szczególne wsparcie dla rodziny”, czemu poświęca łącznie z powyższym aż trzy pytania. Doświadczenie uczy jednak, że od zapisania życzenia w ustawie, choćby była nie wiem jak zasadnicza, do jego spełnienia droga jest najczęściej kręta i długa, a czasem w ogóle nie prowadzi do celu. Szczególnie kuriozalnie brzmi pytanie piąte: „Czy jest Pan/Pani za konstytucyjnym zagwarantowaniem szczególnego wsparcia dla rodziny, polegającego na wprowadzeniu zasady nienaruszalności praw nabytych, takich jak świadczenia 500 plus?” Świadczenie „500+” jest świadczeniem tego rodzaju, że wspierając jedne rodziny, te, które tego potrzebują, i te, które nie potrzebują (co samo w sobie jest niepoważne), szkodzi poprzez generowanie wzrostu cen ostatecznie innym rodzinom, często tym naprawdę potrzebującym, które w systemie tego dosyć patologicznego świadczenia się nie zmieściły. Ugruntowanie tego zjawiska w konstytucji byłoby ogromnym nieporozumieniem, dążeniem do dzielenia społeczeństwa i szkodzeniem rodzinie.
Niezwykle kuriozalnie brzmi też pytanie ósme: „Czy jest Pan/Pani za zapisaniem w konstytucji gwarancji suwerenności Polski w UE oraz zasady wyższości konstytucji nad prawem międzynarodowym i europejskim?” To jest chyba pytanie dla tych, którzy nic nie wiedzą o integracji europejskiej. Odkąd weszliśmy w struktury Wspólnoty, nasza suwerenność siłą rzeczy musi być ograniczona, o czym wiedzieć powinno każde dziecko, a nie wiedzieć nie może prezydent państwa. Podobnie nie może być mowy, z tego samego powodu, o wyższości prawa krajowego nad prawem wspólnotowym. Stąd obecność tych pytań jest albo spóźnioną zabawą primaaprilisową, albo celową dezorientacją społeczeństwa, niezbyt obeznanego ze sprawami międzynarodowymi, a z całą pewnością kompromituje Prezydenta. Tak więc doprawdy trudno traktować konstytucyjną inicjatywę Prezydenta poważnie, trudno w ogóle poważnie traktować w tym kontekście samego Prezydenta.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W tym tygodniu (kiedy poniższy tekst trafi do rąk Szanownego Czytelnika będzie to już „tamten” …

W nastroju radości i optymizmu [FELIETON]

Zakończył się synod biskupów poświęcony młodzieży. Postanowień końcowych jeszcze nie znamy, ale z korespondencji prasowych …