Najnowsze informacje

Z życia glist [FELIETON]

„Nasza dupa – nie biskupa”. Takim językiem proponują rozmawiać w Polsce o aborcji kobiety z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Z takim i podobnymi hasłami panie, dziewczyny i „dziewuchy” wyszły przed kurie biskupie w niedzielę 18 marca i na ulice w piątek 23 marca. Niewybrednych, chamskich i prostackich haseł było więcej. Trudno zresztą było się doszukać haseł na poziomie, na jakim cywilizowani ludzie powinni o tym problemie dyskutować. A dyskutować powinniśmy w sposób kulturalny, poważny i rozważny – tak, aby zostały dostrzeżone z należnym szacunkiem prawa obu stron aktu nazywanego „ciążą”. Próby zerwania obowiązującego w naszym kraju od 25 lat niezłego kompromisu aborcyjnego są ryzykownym przedsięwzięciem. Stoi on na szczęście skutecznie na przeszkodzie popularnej w zdziczałych liberalnych demokracjach Zachodu „aborcji na życzenie” i z tego należy się cieszyć. To wydaje się być rozwiązaniem rozsądnym, wychodzącym naprzeciw potrzebom kobiet do ochrony swojego życia i zdrowia, ale i zabezpieczającym w dużej mierze prawa poczętych dzieci – nie można ich legalnie w łatwy sposób pozbawiać życia.
Żyjemy przecież w cywilizacji, w której jednym z największych pryncypiów jest właśnie szacunek dla ludzkiego życia, dla jego wyjątkowej godności, niektórzy mówią nawet – świętości. Nie wszyscy tę godność i świętość dostrzegają, nie wszyscy ją cenią, dlatego musimy jej strzec i musimy o niej nieustannie przypominać. Bo godność można łatwo podeptać, zniszczyć i wielu robi to bez mrugnięcia okiem – oszukując w sklepie, w serwisie samochodowym, w mediach, w polityce – i będąc z tego bardzo dumnym. Dla wielu żywy i dorosły człowiek niewiele znaczy, można go okraść, oskubać, okantować, to ile ma znaczyć mały, poczęty, jeszcze nienarodzony? Nie wystarcza nam do powstrzymania emocji i do nabrania rozwagi wiedza o tym, że wszyscy przeszliśmy przez fazę rozwoju prenatalnego, przez fazę „glisty”, jak to niektórzy przeciwnicy ochrony „życia od poczęcia” nazywają, a „glisty” nie są ludźmi i można je bez problemu wymiatać z organizmu. Można wyrazić zdumienie, że „glisty” zamieniły się w ludzi, choć można też odnieść wrażenie, że nie wszystkie.
Na przykład w czasie takiej II wojny światowej niemieckie glisty, choć lepiej pasuje określenie „gnidy”, mające się za rasę panów, przyznały sobie prawo do mordowania Żydów, a kto by się temu w jakikolwiek sposób przeciwstawił, był karany śmiercią. A jednak mimo tak wielkiego ryzyka znaleźli się ludzie, którzy stanęli w obronie prześladowanych wyznawców religii mojżeszowej. Cieszy też fakt, że doczekali się uhonorowania i w postaci tytułu Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, jak i przez święto państwowe, które będziemy obchodzić każdego 24 marca pod nazwą Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów. Data została wybrana dla upamiętnienia rocznicy zamordowania przez Niemców polskiej rodziny Ulmów w ilości 9 osób. Skoro mogliśmy się tak kulturalnie porozumieć w sprawie upamiętnienia rodaków ratujących Żydów, to może zdobędziemy się na odwagę, aby o sprawie równie ważnej, a może i ważniejszej dziś, bo dotyczącej ludzi, którzy wciąż będą ginąć, rozmawiać na najwyższym poziomie kultury i wzajemnego szacunku. Bez agresji z obu stron. Bo zarówno parlamentarna przemoc, jak i wulgarność kobiet odbierają legitymację głoszonym racjom.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

„Skończyły się żarty, zaczęły się schody” – miał powiedzieć pułkownik Bolesław Wieniawa – Długoszowski, adiutant …

Miękki totalitaryzm [FELIETON]

Dwa lata temu obchodziliśmy jubileusz 1050-lecia chrztu Polski, który jednoznacznie kojarzymy z początkami naszej państwowości, …