Wyborcza karuzela [FELIETON]

Rozkręca się karuzela wyborcza. Po efektownym starcie Roberta Biedronia, który ani myśli szturmować samorządów, tylko od razu przymierza się do fotela „premiera, a nawet prezydenta” jako „jedyny uczciwy”, z wielką fetą wystartowała Koalicja Obywatelska, grupująca partie i ruchy, w imieniu których pan Grzegorz Schetyna z wielkim entuzjazmem ogłosił „sześć punktów, które mają zmienić Polskę”. Co to za cudowne „punkty”, które przeobrażą naszą uciemiężoną przez faszyzm ojczyznę w raj? Pierwszy punkt jest naprawdę zabawny. Gdyby go przedstawił tydzień wcześniej pan Biedroń, można by pokiwać z politowaniem głową, ale kiedy takie cuda ogłasza tak wytrawny polityk jak Grzegorz Schetyna, to można się tylko pogrążyć w rozpaczy. Otóż Polska się przeobrazi, kiedy „szkoła będzie bez chaosu”, a to znaczy wtedy, kiedy biedne dzieci z podstawówek nie będą dźwigać do szkół ciężkich tornistrów, bo zeszyty i podręczniki zostawią w szkole, a prace domowe odrobią pod okiem nauczyciela. Mógł zmyślny pan Schetyna od razu zwolnić biedne dzieci z odrabiania prac domowych, aby pozyskać głosy ich uszczęśliwionych rodziców, ale zrobi to pewnie następnym razem, wszak kolejne wybory już w przyszłym roku.
Pierwszy punkt zatem to prawdziwe cudo. Dzieci będą zapewne do szkoły nosić tylko telefony komórkowe, bo przecież kanapki i coś do picia też dostaną za darmo od państwa, jak i darmowe bilety komunikacji miejskiej, żeby wypasione komóry mogły wozić tam i z powrotem bez jakiegokolwiek stresu. Imponujące. To już jest zdaje się „punkt drugi”. Następny to „orliki i drogi rowerowe”, kolejny to „zdrowe powietrze bez smogu”, dalej „program dla seniorów” i na koniec „reforma samorządów kończąca z dublowaniem obowiązków wojewodów i marszałków województw”. Imponujący wysokim poziomem intelektualnym program naprawczy dla Polski. Po wcieleniu go w życie społeczeństwo polskie będzie mogło żyć długo i szczęśliwie. Zdrowe powietrze, jazda na rowerach, szkoła bez ciężkich tornistrów sprawią, że ludzie przestaną chorować i całkiem niepotrzebne staną się nowe szpitale i przychodnie rehabilitacyjne, gdzie obecnie czeka się na przyjęcie przez specjalistę, wykonanie badań albo zabiegów po kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt miesięcy.
Poza tym pani Barbara Nowacka dopilnuje, aby wcześnie i skutecznie eliminować wszystkie niepełnosprawne dzieci, a może zaleci też młodym mamom, aby szły za radą niejakiej Chelsea Clinton, córki sławnego ze skandali obyczajowych prezydenta, i skrobały się „na życzenie”, co oczywiście tylko przyczyni się do wzrostu wydajności naszej biednej gospodarki, bo kobiety zamiast przesiadywać na urlopach macierzyńskich, rzucą się w kierat pracy zawodowej, co zaowocuje niebywałym przyrostem dobrobytu, jak w USA, gdzie „kobieca siła robocza” obdarowana prawem do aborcji na życzenie „dodała 3,5 biliona dolarów amerykańskiej gospodarce”. Czemu zatem nie miałoby się poszczęścić i nam? Tak więc po Robercie Biedroniu, który wystartował „bez programu” i już ma 8% w sondażach, mamy Koalicję, która z zabawnym programem może liczyć na ponad 30%. Demokracja jest naprawdę uroczym ustrojem. Nie bez powodu demokraci przekonują, że nikt dotąd nie wymyślił lepszego.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Artykuł 166 konstytucji z 1997 roku mówi, że zadania publiczne służące zaspokajaniu potrzeb wspólnoty samorządowej …

Przed obejrzeniem filmu [FELIETON]

Do kin wchodzi film „Kler” W. Smarzowskiego. Jego pokaz na festiwalu w Gdyni wzbudził ogromne …