Wolność bez prawdy [FELIETON]

Nie spodobało się, że w Boże Ciało arcybiskup Gądecki poważył się „skrytykować kobiety”, jak to nazwali domorośli moraliści internetowi. A w rzeczywistości nie kobiety skrytykował, tylko decyzję prezydenta Poznania o powołaniu całodobowego „dyżuru ginekologicznego” o celach aborcyjnych, z podejrzeniem, że będzie zezwalał na zabijanie dzieci nienarodzonych w sytuacjach wykraczających poza trzy dopuszczone przez prawo przypadki. Pyszałkom, co wszystko wiedzą, choć w życiu nie przeczytali żadnej książki, Arcybiskup przypomniał, że zakaz zabijania dzieci poczętych nie jest kwestią światopoglądową, lecz obowiązuje wszystkich ludzi, niezależnie od wyznawanej wiary lub bez jej wyznawania, co zdarza się coraz częściej. Obowiązuje także tych, którzy chrześcijaństwo traktują jak „wydmuszkę” (określenie biskupa Pieronka), kolorową pisankę, wielkanocnego zajączka (bo przecież o Baranku nic nie słyszeli), pstrzącą się świecidełkami choinkę i nigdy nie wysilą umysłu, aby zajrzeć do jego wnętrza.
No cóż, modernizacja polskiego społeczeństwa postępuje zbyt wolno, dlatego, modernizatorzy przebierają niecierpliwie nogami i głowią się, co zrobić, aby ten proces przyspieszyć. Marzy im się, aby i u nas nastąpiło przyspieszenie podobne do tego, które przechodzi ultrakonserwatywna do niedawna Irlandia, która ma już zalegalizowane związki jednopłciowe, a niedawno odrzuciła konstytucyjny zakaz aborcji, za którym pójdzie ekspresowa nowelizacja prawa dopuszczającego zabijanie dzieci poczętych nie tylko w przypadkach problematycznych, ale „na żądanie” do 12 tygodnia życia dziecka. Cała europejska liberalna lewica zaciera ręce z powodu sukcesu irlandzkiego, w którym widzi oznaki „dojrzewania” do niedawna bardzo katolickiego społeczeństwa. Zmiany w prawie irlandzkim nastąpią głównie z woli ludzi młodych, zapewne tak samo wydziedziczonych z prawdziwego europejskiego dziedzictwa, jak to się objawia i u nas na skutek potężnych błędów wychowawczych z taką intensywnością aplikowanych przez media i utrwalanych przez nieustannie źle reformowaną szkołę.
Ten proces „dojrzewania” społeczeństw do uznania nowoczesnych „wartości” (aborcja na żądanie, homozwiązki, adopcja dzieci przez takie związki, zgoda na natarczywą propagandę homoseksualizmu, eutanazja na żądanie) podniesionych decyzjami parlamentów do rangi nie tylko obowiązującego prawa, ale i przyjętych przez niedojrzałych ludzi za standardy moralne, jest okropnym znakiem naszych czasów, będącym bezpośrednim następstwem zamierania w człowieku religijności, który to proces w stopniu dotąd niespotykanym potęguje nowoczesna demokracja liberalna. Stawia ona zachodnie społeczeństwa wzrastające w klimacie ideologicznym politycznej poprawności wobec następstw, których skutków jeszcze nie można przewidzieć. Wyzwolenie z religijności człowiek zachodni postrzega coraz częściej jako oznakę postępu, dojrzałości, prawo człowieka. A ponieważ nauczono go wysoko cenić wolność bez prawdy, korzysta z tego przywileju pełnymi garściami, nie oglądając się na konsekwencje.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Już sobie ostrzyłem zęby na komentarz do kolejnego wydania afery taśmowej (serial ten ciągnie się …