Widziane ze wzgórza [FELIETON]

To oczywiście trochę tęsknota za minionym formatem tego miejsca, ale ja nie o tym, a o dorocznym plebiscycie „Z Tumskiego Wzgórza”. Głosowanie zakończone, zatem mogę… Problem, na który chcę zwrócić uwagę Szanownych Czytelników już kiedyś na tych łamach poruszałem. Wyznaję, co nie jest tajemnicą, liberalizm gospodarczy w wersji skrajnej. Stąd trudno mi się pogodzić ze zjawiskiem, które powtarza się z regularnością szwajcarskiego zegarka w kolejnych edycjach plebiscytu. Mamy mianowicie kategorię „Inicjatywy gospodarcze i społeczne”. Jako pierwszą w zestawie i słusznie, bo dobrze rozwinięta gospodarka jest glebą, na której mogą rozkwitnąć inicjatywy zebrane w pozostałych kategoriach. Od trzydziestu lat jesteśmy krajem kapitalistycznym, z gospodarką wolnorynkową, której solą są firmy prywatne. Tyle, że w naszym menu próżno szukać choćby szczypty tej przyprawy! Są samorządy, spółki miejskie, organizacje społeczne i stowarzyszenia (uprzedzam, iż największa polska spółka to dla liberała nie jest firma prywatna)… Co więcej, nie ma też firmy prywatnej w kategorii „W regionie”, która łączy wszystkie wyżej wymienione.
Jak wcześniej wspomniałem, nie poruszam tego tematu po raz pierwszy. Ale dziś nie ograniczę się do odnotowania faktu. Spróbuję się zastanowić nad przyczynami i poszukać rozwiązań, do czego Szanownych Czytelników również zachęcam. W pierwszym etapie propozycje może zgłaszać każdy czytelnik Tygodnika i nie tylko. Czemu zatem sami przedsiębiorcy nie korzystają z takiej darmowej promocji? A ich organizacje, na przykład Izba Gospodarcza Regionu Płockiego (jej prezes jest członkiem kapituły)? Nie mają czasu, bo ciężko pracują na sukces firmy? Nie wierzą w powodzenie w starciu z takimi potęgami jak samorządy i ich spółki? Nie podejmują inicjatyw wystarczająco ważnych w skali miasta czy regionu? Nie słyszeli o plebiscycie? W to ostatnie trudno uwierzyć…
Co zrobić, by w następnym roku biznes prywatny w plebiscycie zaistniał? Nie mam gotowego przepisu na sukces, ale zacznijmy od końca. W naszym pięknym mieście rzeczywiście nie ma potentatów biznesowych rangi Sołowowa, Solorza czy Kulczyków. Ale przedsięwzięcia obecne w omawianej kategorii plebiscytu, to nie są miliardowe inwestycje (remont w szpitalu na Winiarach kosztował dwanaście i pół miliona złotych). Żaden prywatny przedsiębiorca nie obraca podobnymi kwotami? Jakoś nie wierzę…
Może zatem warto się zastanowić nad wprowadzeniem odrębnej kategorii. „Prywatne osiągnięcia biznesowe”, czy jakoś tak… Oczywiście z pozostawieniem kategorii „Inicjatywy gospodarcze i społeczne”, z dodatkiem „publiczne” na przykład…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Dzienna zmiana

Trudno policzyć wszystkie kataklizmy, jakie zagrażały, zagrażają, bądź wkrótce mogą zagrozić naszej planecie. Kto jeszcze …