Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Już sobie ostrzyłem zęby na komentarz do kolejnego wydania afery taśmowej (serial ten ciągnie się od ładnych paru lat), a tu bomba! „Afera wszystkich afer”, czyli seksafera posła Stefana (nazwiska z ostrożności nie wymieniam, a użycie pierwszej litery z kropką byłoby w myśl prawa przedwczesne). No szok! Nobliwy (!) eksposeł Zjednoczenia Chrześcijańsko – Narodowego i seks… O łapówkach nie wspomnę. Owszem, w polityce pan poseł odbył długą wędrówkę, ale żeby zapomnieć dziesięć przykazań! A szczególnie szóste i siódme… Jak to możliwe? Owszem, temperamentu panu posłowi odmówić nie sposób, gołym okiem widać, że hormony buzują, ale jak do tej pory sądziłem, że napięcie rozładowuje wyłącznie w szermierce na słowa. Termin „szermierka” nie jest może najlepiej dobrany, bo pan poseł operuje raczej cepem niż szpadą, ale żeby panienki, to jednak zaskoczenie. Chociaż… Onegdaj Anastazja P. vel Marzena D. w swoim hicie „Pamiętnik Anastazji P. (erotyczne immunitety)” w samych superlatywach wypowiada się o temperamencie pana posła, używając sformułowania „psychopatyczny erotoman”, ale kto dziś tę panią i jej dzieło pamięta?
Na ile wiarygodne są te zarzuty? Nie mam wglądu do materiałów zgromadzonych przez prokuraturę, mogę jedynie spekulować. I mam wątpliwości… Nie znam pana posła osobiście, ale powierzchowny nawet ogląd wystarczy, by zadać sobie pytanie: czy jakikolwiek przedsiębiorca, czyli człowiek twardo stąpający po ziemi, mógłby wchodzić w układ korupcyjny z partnerem o tego typu osobowości? Chyba, że ta zatrzymana trójka to polska wersja gangu Olsena… Bo w to, że pan poseł mógłby taką propozycję przyjąć, byłbym skłonny uwierzyć. Człowiek jest zdolny do zachowań skrajnych, gdy jego podstawowe potrzeby życiowe nie są zaspokojone. A potrzeby seksualne, zgodnie z hierarchią Masolwa do tej kategorii właśnie się zaliczają (obok zaspokojenia głodu, pragnienia, snu, czy bezpieczeństwa). Już w dzieciństwie pan poseł wykazywał w takich sytuacjach skłonności do poczynań stanowiących zagrożenie dla zdrowia i życia. Jak wtedy, gdy zmuszony głodem zbierał wraz z kolegami szczaw z nasypu kolejowego oraz mirabelki (nie wiem, gdzie rosły). Wiadomo, że nasyp to miejsce skrajnie zanieczyszczone przez „wydzieliny” z przejeżdżających pociągów. A jednak zdesperowany Stefanek, przyszły biolog, ten zatruty szczaw jadł! I dziś desperacja mogła go skłonić do zachowań tak nieprzemyślanych. Normalnie wystarczłoby wziąć w gotówce i skorzystać z wiadomych usług w wyspecjalizowanej firmie. Tyle, że… Nie uwierzę nigdy, że w pakiecie zamawiał fasolkę po bretońsku. Wiemy, jak działa na organizm fasola! Chyba, że po, na deser…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Pali się! [FELIETON]

I stało się! Zawyły syreny! Pożar! Trochę późno, bo paliło się od dawna, ale jak …