Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Nie minęły dwa tygodnie od hucznych obchodów stulecia odzyskania niepodległości, a już nam rzeczywistość boleśnie przypomina, że z tych stu lat tylko przez pięćdziesiąt Polska była państwem niepodległym. A dziś? Wydarzenia ostatnich dni nasuwają pytanie, czy jesteśmy aby na pewno państwem suwerennym? Zajrzyjmy do niezawodnej takich przypadkach Wikipedii. „Suwerenność (z ang. sovereign) – zdolność do samodzielnego, niezależnego od innych podmiotów, sprawowania władzy politycznej nad określonym terytorium, grupą osób lub samym sobą”. I dalej. „Spośród przepisów prawa międzynarodowego m.in. dotyczących wymienionych kwestii, społeczność światowa przyznała pierwszeństwo zasadom sformułowanym w … Zakaz interwencji w sprawy wewnętrzne ma w nich charakter kategoryczny. Wyjątki od zasady nieinterwencji to działania podjęte przez w celu utrzymania lub przywrócenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa”.
Jak w świetle powyższej definicji ocenić ostatnie wydarzenia w polskim parlamencie? Najwyższy organ władzy suwerennego (?) państwa w ekspresowym tempie nowelizuje ustawę wprowadzającą sztandarową, jak nas nieustannie przekonywano, reformę ustrojową, by spełnić nakaz, który z pewnością nie jest „działaniem podjętym przez w celu utrzymania lub przywrócenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa”. Po co? Przecież, żeby było ciekawiej, opozycja grzmi, że ta nowelizacja jest absolutnie zbędna, bowiem nakazy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej stosuje się bezpośrednio! Ano po to, by wyjść z twarzą z bagienka, w które się większość rządząca nieopatrznie wpakowała. Śmieszne…
Mówiąc ludzkim językiem, władza nasza najpierw butnie zapowiada, że nasze reformy to nasza sprawa i unijnym komisarzom nic do tego, a jak Unia mocniej tupnie nogą, to ogony pod siebie, głowa do ziemi i w tył zwrot… A dla opozycji to za mało! Jak ciocia unia podniesie głos, to nie kombinować, tylko na dwie łapki i merdać radośnie! Cóż, władzy naszej obecnej wypada tylko przypomnieć, komu zawdzięczmy dzisiejsze położenie. Wszak to prezydent wywodzący się z jej szeregów podpisał, o ironio 13 grudnia, w 2007 roku traktat lizboński określający dzisiejszy kształt Unii Europejskiej! Według ówczesnych zapewnień był to gigantyczny sukces prezydenckich negocjatorów. A dziś wypada się cieszyć, że dopiero w powijakach jest projekt powołania do życia unijnych sił zbrojnych …

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Początek roku skłania do rozważań na temat przyszłości. Przed tygodniem uległem tej modzie. Nie była …

Z pomocą Maryi i Jezusa [FELIETON]

Tuż przed Wigilią Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował akcję pod nazwą „#OskarżamyPedofilów #WierzymyOfiarom”. Akcję w przekazie …