Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Długo wahałem się, czy jest sens pisać o zakazie wydanym przez ustępującą prezydent stolicy. Cykl wydawniczy sprawia, że kiedy ten numer Tygodnika trafi do rąk Szanownych Czytelników, będzie już po obchodach stulecia odzyskania niepodległości i wszystko stanie się jasne. Ja muszę dziś wróżyć z fusów. Ale cóż… Mówimy o wydarzeniu najwyższej rangi. Setna rocznica zdarza się tylko raz. Następna równie okrągła będzie za lat dziewięćset, o ile jeszcze będzie ją komu świętować. O tym, że uczcimy ją godnie w obecnej sytuacji oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie marzył. Ale mogło być mniej lub bardziej niegodnie… I zdaje się, że właśnie został wykonany milowy krok w tym drugim kierunku! Można z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością twierdzić, że zakazanie Marszu Niepodległości, który corocznie był najważniejszym wydarzeniem w dniu 11 listopada, niezależnie od żałosnych na ogół prób zorganizowania mu konkurencji (pamiętny marsz prezydencki za czasów poprzedniego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego) zaowocuje bałaganem, a może i awanturą o skali trudnej dziś do przewidzenia. Organizatorzy Marszu Niepodległości już zapowiedzieli, że rezygnacja z imprezy nie wchodzi w rachubę. Prezydent ręka w rękę z premierem zapraszają na Marsz Biało – Czerwony, imprezę o randze uroczystości państwowej, zatem mającej priorytet w stosunku do imprezy cyklicznej, jaką od ubiegłego roku jest Marsz Niepodległości. Można domniemywać, że trasy obu marszów pokrywają się co najmniej w stopni znacznym, co wyklucza bezkolizyjne przeprowadzenie ich naraz. Ktoś będzie musiał ustąpić i nie widzę chętnego do wykonania tego kroku dobrowolnie. Zwłaszcza „uroczystość państwowa” nie może się przenieść w inne miejsce, bo to gwarancja klapy wizerunkowej i frekwencyjnej. A przed nami jeszcze wyrok sądu, do którego odwołają się organizatorzy Marszu Niepodległości. Wobec obecnego bałaganu w sądach konia z rzędem temu, kto odważy się prorokować, jaki ten wyrok będzie! I czy nie będzie kolejnego odwołania. Kogoś wszak decyzja sądu nie ucieszy… Pozostaje tylko napisać: brawo, Państwo Politycy! Chciałoby się jeszcze dodać: kolejne pokolenia będą wam to pamiętać. Pomniki postawią, książki napiszą, filmy nakręcą… Ale nie napiszę! Kto dziś może przewidzieć, jakimi ścieżkami podążać będzie myśl lotna naszych potomków? Czy będą jeszcze Polakami, czy raczej Europejczykami, do czego są już dziś gorąco namawiani? A może Obywatelami Świata? Albo Ogólnoświatowego Związku Chińskiego? Z jednym „Związkiem” się nie udało, ale … Jedenastego listopada dwa tysiące osiemnaście jeszcze mogło być pięknie. Szkoda…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

I mamy wysyp afer. Afera sejmikowa, afera KNF – u, a przy okazji afera „prorodzinna”, …

Sezon na afery [FELIETON]

Rozpoczął się sezon na afery, a właściwie na ujawnianie afer starannie wyreżyserowanych wcześniej. Cwaniacy…, pardon, …