Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Przysłowie powiada, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Władze naszego pięknego miasta powzięły swego czasu ambitny zamiar zrewitalizowania starówki. Podkreślając przy tym, że nie tylko o przywrócenie świetności starym kamienicom chodzi, ale również, o ile nie przede wszystkim, przyciągnięcie ludzi, zwłaszcza młodych, do tej części miasta. O to by chcieli tu zamieszkać, organizować rozmaite imprezy z licznym udziałem mieszkańców miasta i przyjezdnych, tworzyć miejsca, w których kwitłoby życie kulturalne, artystyczne… Cóż, dobrymi chęciami… można osiągnąć cel odwrotny do zamierzonego. Wytknął to ostatnio tymże władzom „najbardziej opiniotwórczy dziennik w kraju” i to w wydaniu ogólnopolskim, a za pretekst posłużyła historia księgarnio – kawiarni „Czerwony Atrament”, która formułą działalności jakby dokładnie wpisywała się w rewitalizacyjny projekt. Wpisywała się, ale po przeniesieniu działalności na starówkę w krótkim czasie upadła, głównie z powodu dwunastotysięcznego czynszu, jakiego zażyczył sobie właściciel lokalu. I tu padło pytanie dziennikarza, od kogo wynajmowali te pomieszczenia? Od powołanej przez miasto Agencji Rewitalizacji Starówki – brzmiała odpowiedź! Ja jestem liberałem i uważam, że czynsz jak wszystkie ceny powinien ustalać rynek, ale Państwo Urzędnicy przecież tego poglądu nie podzielają, skoro hojną ręką wspierają takie „przedsięwzięcia rewitalizacyjne” jak koncerty, festiwale czy Jarmark Tumski. Zatem…
Cóż, nie wszystko się udaje naszej władzy lokalnej… Nie udało się również z zadrzewianiem. I znowu, żeby było śmieszniej, rzecz dotyczy Zielonego Jaru. By nazwa nie była jedynie pustosłowiem, władza nasza posadziła wzdłuż jednej z osiedlowych ulic szpaler drzew. Inicjatywa słuszna, tyle że lato mamy suche tego roku. A drzewo to nie zwierzątko, które w celu zaspokojenia pragnienia może się udać do płynącej pobliskim malowniczym jarem rzeczki. Trzeba podlewać! Owca się sama nie ostrzyże, krowa się nie wydoi sama – pisał Janusz Szpotański w „Towarzyszu Szmaciaku” … Komuś w stosownych urzędowych instytucjach jakoś to umknęło! A żeby dopełnić całości, przywołam wywiad z szefową Rady Osiedla. Na pytanie czemu żaden projekt z Zielonego Jaru nie trafił do Budżetu Obywatelskiego padła odpowiedź, że mieszkańcy osiedla mają w zasadzie wszystkie potrzeby zaspokojone i nie są takimi działaniami zainteresowani. Mieszkańcy może tak, ale jak widać, młode drzewka niekoniecznie. Może zatem należało zaproponować coś dla nich? Na początek regularne podlewanie w bezdeszczowe dni? Tym bardziej, że Pani Przewodnicząca choćby ze względu na przynależność partyjną powinna mieć wyjątkowo ciepły stosunek do zieleni…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Papież w Irlandii [FELIETON]

Nie sposób nie zauważyć pielgrzymki papieża Franciszka do Irlandii. Z kilku powodów. Po pierwsze Polska …

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Jedną z najważniejszych koncepcji w filozofii nauki jest teoria rewolucji naukowych. Autor, amerykański fizyk i …