Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Jedną z najważniejszych koncepcji w filozofii nauki jest teoria rewolucji naukowych. Autor, amerykański fizyk i filozof nauki Thomas Kuhn, sformułował w pracy „Struktura rewolucji naukowych” pogląd, iż „nauka nie jest jednostajnym, kumulatywnym pozyskiwaniem wiedzy… jest serią spokojnych okresów przerywanych przez gwałtowne intelektualne rewolucje, po których jeden koncepcyjny światopogląd jest zamieniany przez inny. Kuhn spopularyzował w tym kontekście termin paradygmat, … zbiór poglądów podzielanych przez naukowców, zestaw porozumień o pojmowaniu zagadnień… dla dojrzałej nauki typową drogą rozwojową jest kolejne przechodzenie w procesie rewolucji od jednego do innego paradygmatu… w trakcie rozwoju nauki nowości wprowadzane są z trudem i z towarzyszącym mu, zgodnym z oczekiwaniami, jawnym oporem”.
Proszę się nie obawiać, nie zamierzam przekształcić tego miejsca w Tygodniku w kącik miłośników filozofii nauki. Ten przydługi wstęp pomoże mi w uzasadnieniu stanowiska w pewnym sporze toczącym się w sferze publicznej. A pretekstem do pojęcia tematu jest decyzja niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego nakazująca rządowi zamianę ustawodawstwa dotyczącego płci. Odtąd nasi zachodni sąsiedzi, poza dwoma tradycyjnymi terminami będą mogli w rubryce „płeć” wpisywać słowo „inter”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Co ma do tego paradygmat? Cóż, zwolennicy wszelkich postępowych ideologii deklarują przywiązanie do wszystkiego, co można określić przymiotnikiem „naukowy” (w odróżnieniu od „ciemnogrodu” hołdującego zabobonom). Toteż odpowiadam argumentami naukowymi. Jak twierdzi Thomas Kuhn, nauka rozwija się „od paradygmatu do paradygmatu”. A zmiana tegoż następuje po uporczywej walce zwolenników starego z nowym. Naukowcy nie porzucają lekkomyślnie swoich podstawowych założeń tylko dlatego, że pojawia się atrakcyjna nowinka. „Nowy” musi w ciężkim boju udowodnić swoją wyższość nad „starym”. I podobnie powinno być w życiu społecznym. Zanim postępowe pomysły staną się obowiązującą powszechnie normą, muszą dostarczyć przekonywujących argumentów za tym, że społeczeństwa zorganizowane według nich funkcjonują i rozwijają się lepiej niż te, które respektują reguły obecnie obowiązujące. Wiem, że nie będzie to łatwe, bowiem pod rządami „cywilizacji łacińskiej”, czyli, według Feliksa Konecznego, zbudowanej na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej, ludzkość dokonała postępu imponującego. Nie muszę chyba Szanownego Czytelnika o tym przekonywać? Zatem pozwolę sobie tylko zaapelować do miłośników postępu w sferze społecznej. Naprawdę jesteście gotowi ponieść odpowiedzialność (moralną oczywiście), jeśli proponowane przez Was eksperymenty obrócą w proch i w pył z takim trudem gromadzony dorobek dziesiątków pokoleń?

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W tym tygodniu (kiedy poniższy tekst trafi do rąk Szanownego Czytelnika będzie to już „tamten” …

W nastroju radości i optymizmu [FELIETON]

Zakończył się synod biskupów poświęcony młodzieży. Postanowień końcowych jeszcze nie znamy, ale z korespondencji prasowych …