Widziane ze skarpy… [FELIETON]

„Będziesz siedział” – takie okrzyki towarzyszyły Kornelowi Morawieckiemu w drodze do Sejmu. Nic nowego pod słońcem na naszej „scenie politycznej”, zatem nie warto byłoby poświęcać miejsca w Tygodniku na to „wydarzenie”, gdyby nie pewien szczegół. Otóż okrzyki te wznosili bojownicy o „wolne sądy”. Dużo cudzysłowów, ale potraktujmy je jako cytaty, a nie ironię autora. Jeśli zatem obrońcy sędziowskiej niezawisłości wykrzykują takie hasła, to są dwa wyjaśnienia. Albo byli to kumple wróża Macieja i przyszłe wyroki niezawisłych (bo że po odsunięciu obecnej ekipy od władzy będą niezawisłe to chyba rzecz bezdyskusyjna) sądów nie są dla nich żadną niewiadomą, albo…
Tu przytoczę anegdotę zaczerpniętą z książki Waldemara Łysiaka. Zatrzymany przez „służby” facet pyta nieśmiało, o co jest podejrzany? Podejrzani to chodzą po ulicach, a wy, jak już jesteście u nas, to jesteście winni, oskarżeni i skazani! („Łysiak fiction”, s. 143) – odpowiada „funkcjonariusz”. Podobnie zdaje się postrzegać niezawisłość sądu szef jednej z partii opozycyjnych. „Dojdziemy do władzy, powsadzamy was do więzienia. Każdy sędzia, który wie, że służy złej sprawie, każdy sędzia, który zgodzi się na współpracę z SN, każdy sędzia, który wszedł do skandalicznej KRS, powinien być pozbawiony wykonywania zawodu”. Jacy „my”, Panie Włodzimierzu? Trudno odciąć się od korzeni, ale może warto choć dla picu głosić, że jak wy dojdziecie do władzy, to wyroki będą wydawać sędziowie. Niezawiśli, rzecz jasna! Wypowiedzi publicystów w podobnym tonie też nie brakuje. Oczywiście nie są one żadną nowością w naszej debacie publicznej. Wystarczy przytoczyć słynny cytat „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”! No, tak, ale to powiedział „minister dobrej zmiany, grabarz wolnego sądownictwa”…
Tyle cytatów, czas na kilka słów komentarza. Sformułuję go w postaci prośby do wszystkich uczestników debaty publicznej, by postulat niezawisłości sędziowskiej traktowali poważnie i nie ferowali wyroków przed orzeczeniem sądu. Oczywiście mowa tu o wystąpieniach publicznych, bo na przykład na imieninach u pewnego sławnego mecenasa mogą swobodnie wszystkich przeciwników politycznych powsadzać do pierdla, a nawet do specjalnie w tym celu stworzonych „obozów pracy” o zaostrzonym rygorze!
I jeszcze jedno. Niezawisłość to kwestia osobowości sędziego, a nie takich czy innych przepisów. Problem polega na tym, żeby ludzie, którzy nie posiadają charakteru dość mocnego, by się wszelkim naciskom skutecznie przeciwstawiać, w zawodzie sędziego nie funkcjonowali…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

I mamy wysyp afer. Afera sejmikowa, afera KNF – u, a przy okazji afera „prorodzinna”, …

Sezon na afery [FELIETON]

Rozpoczął się sezon na afery, a właściwie na ujawnianie afer starannie wyreżyserowanych wcześniej. Cwaniacy…, pardon, …