Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Lato mamy w tym roku wyjątkowo burzliwe. I nie chodzi o zjawiska atmosferyczne, w każdym razie nie tylko, ale na przykład o naszą „scenę polityczną”. A dokładniej, festiwal teatrzyków ulicznych. Zdrobnienie użyte zostało nieprzypadkowo, bo skala tych zjawisk jakby ostatnio zmizerniała, jakby dokuczliwa susza nie pozwoliła na rozkwit… Niemniej jednak dzieje się dużo, parlament pracuje pełną parą, wypuszczając seryjnie kolejne nowelizacje i korekty już uchwalonych ustaw, niczym bele słomy z kombajnu. I nad tym fenomenem się na chwile zatrzymamy. Otóż na początku „transformacji ustrojowej”, kiedy jeszcze panował twórczy chaos i krzyżowały się różne koncepcje nowego ustroju, środowisko upeerowskie (dla tych co urodzili się później – Unia Polityki Realnej to partia założona przez Janusza Korwin – Mikkego) forsowało zasadę sześcioletniego vacatio legis dla ustaw tworzonych w parlamencie. Chodziło o to, by ustawa wchodziła w życie po zakończeniu bieżącej kadencji parlamentu i prezydenta, a więc podmiotów uczestniczących w jej tworzeniu. Słowem: uchwalamy prawo, które zacznie działać, kiedy my być może będziemy już w opozycji! To miał być hamulec powściągający chęć uchwalania ustaw „pod siebie”, załatwiających bieżące interesy i interesiki rządzących. Oczywiście pomysł wywołał „słuszne oburzenie autorytetów” i potraktowany jak inne propozycje tego środowiska, to znaczy jako wynik niezrównoważonej osobowości jego lidera.
A iluż dzisiejszych awantur by nie było, gdyby zasadę tę przyjęto? Kto by się fatygował, by głosować i podpisywać akty prawne po nocach, gdyby miały obowiązywać za sześć lat? Niestety, trudno się oprzeć wrażeniu, że dzisiejszym ustawodawcom (i nie mówię tu tylko o obecnej kadencji parlamentu) zupełnie obca jest refleksja, że tworzone przez nich prawo będzie obowiązywać również wtedy, gdy oni większość parlamentarną, a zatem i władzę stracą. No chyba, że następcy zechcą je zmienić… Dziwi to zwłaszcza w przypadku ekipy obecnie rządzącej, która takie znaczenie przywiązuje do tego, jacy ludzie zajmują ważne stanowiska w państwie. Czyli kadry decydują o jakości polityki! To w takim razie co będzie, kiedy te same instrumenty prawne trafią w ręce kadr „gorszego sortu”?
I na koniec szczypta optymizmu z naszego lokalnego podwórka. Piłkarze mają nowego trenera. Zarząd stanął na wysokości zadania i błyskawicznie rozwiązał problem. Cóż, doświadczenie procentuje, przed rokiem na załatwienie sprawy było trzy dni, tym razem presja czasu mniejsza – aż dziesięć…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Pali się! [FELIETON]

I stało się! Zawyły syreny! Pożar! Trochę późno, bo paliło się od dawna, ale jak …