Widziane ze skarpy… [FELIETON]

„Skończyły się żarty, zaczęły się schody” – miał powiedzieć pułkownik Bolesław Wieniawa – Długoszowski, adiutant marszałka Piłsudskiego, kiedy w wyniku zakładu z kolegami wjeżdżał na koniu na piętro „Adrii”. Ten cytat jak ulał pasuje do momentu, gdy siadam do napisania niniejszego tekstu. Skończył się samograj w postaci Mundialu i wraca odwieczny dylemat piszącego cykliczne teksty do mediów. O czym dziś pisać? W tak zwanych normalnych czasach mielibyśmy pełnię sezonu ogórkowego. „Pyton napadł na sklep, policjant pozwał byłą narzeczoną o sztuczny biust, funkcjonariusze rozbili gang narkotykowy, rekwirując 1,5 grama marihuany, a foki zostały wpuszczone do Bałtyku”. To przykłady tematów na czas dojrzewania tego popularnego warzywa, zaczerpnięte z popularnego tygodnika. W normalnych czasach… W naszym zwariowanym wieku dwudziestym pierwszym o „ogórkach” nie ma mowy! Toczy się życie polityczne, programy publicystyczne w mediach elektronicznych ukazują się, jakby prowadzący nie zauważali, że mamy wakacje…
I cóż robić, nie da się uciec od tematów poważnych. Poważnych? Pierwszy przykład z brzegu. Pan Prezes (tak, mowa o „tym” Prezesie) ogłosił, że osoby, które funkcjonują w spółkach skarbu państwa nie będą kandydowały z list partii rządzącej na żadnym szczeblu samorządu. Może i słusznie… Tyle, że jakiś czas temu tenże szef namaścił kilkudziesięciu kandydatów (i kandydatek) swojej partii na prezydentów miast. Nie trzeba daleko szukać, by w tym gronie wskazać osoby, które „funkcjonują w spółkach skarbu państwa”. I co z tym fantem zrobi szef? A co mają począć sami kandydaci? Tu odpowiedź jest w zasadzie jedna. Zrezygnować natychmiast (z zachowaniem przewidzianego prawem okresu wypowiedzenia oczywiście) z tego „funkcjonowania”. Bo przecież nie z kandydowania. Po pierwsze dlatego, że to szef ich wyznaczył i tylko on ich może z tego obowiązku zwolnić, a po drugie ze względu na związek przyczynowo – skutkowy: praca w spółce przeszkadza ci kandydować, my ci tę przeszkodę usuniemy! Zapewne nie będzie trzeba się uciekać do wariantu drugiego. Wystarczy, że istnieje… Dlaczego akurat to oświadczenie wybrałem spośród wielu wydarzeń na naszej „scenie politycznej”? Cóż, niegdyś, w czasach powyżej określonych mianem „normalnych”, taki „nius” byłby z pewnością odebrany jako „sensacja” charakterystyczna dla sezonu ogórkowego, taki polski potwór z Loch Ness. Dawniej tak, ale dziś, jako się wcześniej napisało, nie ma sezonu ogórkowego…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W tym tygodniu (kiedy poniższy tekst trafi do rąk Szanownego Czytelnika będzie to już „tamten” …

W nastroju radości i optymizmu [FELIETON]

Zakończył się synod biskupów poświęcony młodzieży. Postanowień końcowych jeszcze nie znamy, ale z korespondencji prasowych …