Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Władza nasza lokalna pracuje nad upiększeniem otoczenia, w którym przychodzi nam żyć. Ma z ulic i placów naszego pięknego skądinąd miasta zniknąć pstrokacizna reklam. Stosowną uchwałą „uporządkuje” się ten jakże ważny aspekt jego funkcjonowania. Reklam będzie mniej i będą eksponowane w miejscach i w sposób, który według miejskich rajców nie urąga poczuciu piękna oraz nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa i zdrowia obywateli. Na przykład kierowców, którzy zapatrzeni w atrakcyjną treściowo reklamę powodują, czy też mogą powodować, groźne w skutkach wypadki. I tu można by wywód zakończyć, mimo iż dusza liberała buntuje się jak zawsze, kiedy władza ingeruje za bardzo w życie obywateli, kierując się oczywiście troską o ich dobro…
Jest jednak coś, co dodaje smaku temu pomysłowi ojców naszego pięknego grodu. Otóż przy okazji niejako zapragnęli oni zająć się również pstrokacizną naszych płotów i dachów. Uchwała ma określić kolor tych elementów architektury w poszczególnych częściach miasta! Nie wczytałem się dokładnie w tekst projektu, toteż nie wiem, czy dotyczyć on będzie posesji nowo budowanych, czy również tych już zbudowanych i ogrodzonych oraz z jaką dokładnością ów kolor ma być określony. Czy wystarczy stwierdzenie, iż płoty i dachy na ulicy takiej i takiej mają być zielone, czy też zawarte tam będą dane precyzyjne co do odcienia zieleni, a może symbol farby i nazwa producenta? No nie, zapędziłem się chyba. Ten pomysł pachnie podejrzeniem o praktyki korupcyjne, a od takich sugestii jestem jak najbardziej daleki. Przeciwnie, jestem przekonany, że ojcowie miasta naprawdę podejmują wysiłek legislacyjny wyłącznie powodowani troską o estetyczny komfort mieszkańców. Zatem obywatelu! Możesz mieć dach i płot w dowolnym kolorze, byle był to kolor zielony. Copyright by Henry Ford, Państwo Rajcy…
Cóż, pozostaje mieć nadzieję, iż pomysłodawcy tego rozwiązania w porę pójdą po rozum do głowy i wycofają się z niego, powodowani choćby troską o swoje szanse w zbliżających się wielkimi krokami wyborach samorządowych. Gdyby jednak nie, to nie pozostawią nam wyboru. Trzeba będzie ów zapis prawny uznać za niekonstytucyjny i podjąć zakrojoną na szeroką skalę akcję protestacyjną. A z jakim konkretnie zapisem ustawy zasadniczej miałby rzeczony przepis kolidować? A cóż to za różnica? Kto się w naszym pięknym kraju bawi w takie dociekania? Mógłby na przykład Trybunał Konstytucyjny, ale ten przecież „nie istnieje”. Toteż o niezgodności aktów prawnych z konstytucją orzeka bez oporów każdy obywatel, któremu się dany akt nie podoba. A już dziennikarze to, można rzec, rutynowo! Toteż mogę Szanownym Czytelnikom obiecać, że w przypadku przyjęcia takiej uchwały niezwłocznie oświadczę na tym miejscu, iż jest to ewidentne złamanie konstytucji! I swojego dachu ani płotu nie przemaluję. A gdyby nasłano na mnie służby porządkowe, oświadczę za przykładem znanego opozycjonisty, iż prawo mam w…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Przysłowie powiada, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Władze naszego pięknego miasta powzięły swego czasu …

Papież w Irlandii [FELIETON]

Nie sposób nie zauważyć pielgrzymki papieża Franciszka do Irlandii. Z kilku powodów. Po pierwsze Polska …