Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W naszym pięknym kraju odbywa się cykl debat poprzedzających zapowiedziane na 11 listopada referendum, w którym obywatele mają się wypowiedzieć na temat ewentualnej zmiany konstytucji. Miałem okazję uczestniczyć w takiej debacie z udziałem wiceszefa kancelarii prezydenta. Na początek padły argumenty za potrzebą zmiany konstytucji. Pierwszy z nich to fakt, że przez ostatnie dwadzieścia lat zmieniła się rzeczywistość, w jakiej przychodzi nam żyć. Polska weszła do NATO i Unii Europejskiej…
Oczywiście to prawda, świat się zmienił, zmienia się nadal i prawdopodobnie będzie się zmieniał coraz szybciej. Taki jest „trynd”. Ale nie sposób zapytać, czy równie szybko ma się zmieniać konstytucja? Wątpię. Konstytucja Stanów Zjednoczonych liczy sobie dwieście trzydzieści lat… W tym okresie rzeczywistość również się zmieniła co nieco (w 1887 Stany Zjednoczone nie były członkiem NATO na przykład). I jakoś nie słychać głosów, iż konstytucję należy zmienić. Amerykanom wystarcza możliwość dodawania poprawek, których było 26 (jedna na dziesięć lat mniej więcej). Jak to możliwe?
Konstytucja Stanów Zjednoczonych liczy sześć artykułów (siódmy dotyczy tylko jej wprowadzenia). Pierwszy definiuje władzę ustawodawczą, sposób jej wyboru i prerogatywy Kongresu (Izby Reprezentantów i Senatu), drugi wprowadza takie regulacje dla władzy wykonawczej, czyli prezydenta, a trzeci dla władzy sądowniczej. Czwarty traktuje o relacjach między państwem a poszczególnymi stanami. Piąty reguluje dwa tryby wprowadzania poprawek (na wniosek co najmniej dwóch trzecich liczby członków Kongresu lub zgromadzenia dwóch trzecich liczby stanów większością trzech czwartych głosów). Szósty mówi o nadrzędności prawa krajowego (konstytucja, ustawy i traktaty) nad prawem stanowym. I tyle…
U nas Konstytucja 3 Maja miała 11 artykułów, a obecna liczy ich 243 (słownie: dwieście czterdzieści trzy). Szanowni Czytelnicy pozwolą, że nie będę referował ich zawartości. To bez sensu. Dla przykładu o źródłach prawa w amerykańskiej konstytucji mówi w jednym zdaniu artykuł szósty. W naszej to osiem artykułów (zdań nie chce mi się liczyć). Inny świat!
Podsumowując, jeśli Ameryka osiągnęła dzisiejszą pozycję w świecie pod „rządami” tak nieskomplikowanej ustawy zasadniczej (a Wielka Brytania bez jakiejkolwiek), to może procedurę zmiany naszej konstytucji należy poprzedzić referendum z jednym pytaniem „czy chcesz, by konstytucja RP liczyła nie więcej znaków (z uwzględnieniem spacji) niż konstytucja amerykańska”?

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Pali się! [FELIETON]

I stało się! Zawyły syreny! Pożar! Trochę późno, bo paliło się od dawna, ale jak …