Wesoły autobus [FELIETON]

Rusza w Polskę wesoły autobus, a w nim nowy mąż opatrznościowy polskiej polityki, Robert Biedroń, aktualny prezydent Słupska, człowiek znikąd, pozbawiony całkowicie zaplecza politycznego, od którego w ostatnim tygodniu zaczynał się niemal każdy news w liczących się stacjach telewizyjnych i portalach internetowych sprzyjających opozycji. Capstrzyk się rozpoczął i na pewno sprawi nam w najbliższych tygodniach wiele wesołości, zanim siły stojące za „kandydatem na przyszłego premiera, a może nawet prezydenta” nie zorientują się, że trzeba jednak postawić na kogoś poważniejszego, bo Polacy nie są wcale tacy głupi, za jakich zakulisowi kreatorzy polskiej polityki ich uważają, podsuwając im na próbę takich pupilków. Próba jednak się rozpoczęła i ludzie poważni muszą naprawdę dobrze nastroić nerwy, żeby ją przetrzymać. Będzie gorzej, jeśli się okaże, że Polacy jednak są głupi i chwycą przynętę tak zręcznie i bezczelnie im w tej chwili podsuwaną przez wytrawnych graczy, bo przecież jeden Biedroń jest „prawdziwy, skromny, zupełnie inny niż reszta polityków”, a przy tym ma „wielkie społeczne zaufanie, Polacy mu wierzą”. Nie do wiary, że można pleść takie androny bez uszczerbku na zdrowiu po 25 latach praktykowania zawodu „adwokatki”, jak czyni to jedna pani z „drużyny Biedronia”.
Ale skoro potrafił zakręcić nam koło nosa Stan Tymiński na początku lat 90. ubiegłego wieku, to czy nie może tego zrobić Robert Biedroń ze swoim rozbrajająco mdłym uśmiechem, sztucznie wymalowanym na twarzy samozadowoleniem i potencjalnymi funduszami „wujka George’a”, który pompuje, ile może w polską liberalną opozycję, aby ratować demokrację i zbudować z nas „społeczeństwo otwarte”, dla których przecież „nie ma alternatywy”, chyba tylko faszyzm. Przyglądam się zatem z wielkim zadowoleniem tej nowo rozpoczętej grze, w której nastrojony odpowiednio przez zakulisowe siły pajac z rozbrajającą szczerością przystąpił do odgrywania skrojonej dla niego roli. Pytanie tylko przez kogo dokładnie, bo chyba nie przez „stojących za nim ludzi nauki, prawników i socjologów”? Tych chciałbym cenić wyżej.
Czy zatem mamy się bawić, czy obawiać, że jednak znajdzie się w tym kraju wystarczająca ilość durniów, która uwierzy w te manipulacje i odpowiednio zagłosuje, bo przecież już się głośno mówi, że „jeden tylko Biedroń ma program i konkret”. Oczywiście nikt jeszcze nie widział tego programu i długo go nie zobaczy, bo w Polsce program do wygrywania wyborów wcale nie jest potrzebny. Przecież głosuje się nie na programy, tylko na facjaty, a tę Biedroniowi „socjologowie” na pewno dobrze wyglancują. Już lgną do Biedronia jak ćmy do światła, choć nie przedstawił ani jednej idei, wokół której będzie tę swoją wesołą „drużynę” tworzył. Dlatego wyrusza w kilkumiesięczne tournée po kraju, aby dowiedzieć się, „czego ludzie potrzebują”. To szlak przetarty przez jednego żartownisia, który tą samą drogą szedł do polityki, ale na szczęście nie ma w niej już po nim ani śladu. Zapewne tak samo skończy pan Biedroń, ale swoją rolę odegrać musi. Polityka błazeńska to nasza specjalność, dlatego musimy cierpliwie przetrzymać jeszcze i ten jeden jej zabawny epizod.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W tym tygodniu (kiedy poniższy tekst trafi do rąk Szanownego Czytelnika będzie to już „tamten” …

W nastroju radości i optymizmu [FELIETON]

Zakończył się synod biskupów poświęcony młodzieży. Postanowień końcowych jeszcze nie znamy, ale z korespondencji prasowych …