Najnowsze informacje

Szczyty absurdu [FELIETON]

Poziom histerii, jaka się rozpętała po uchwaleniu nowelizacji ustawy o IPN-ie wprawia w konsternację. Obraził się Izrael, obraziły się Stany Zjednoczone, Departament Stanu wystosował oficjalną notę ostrzegawczą, niepokój wyraziła Ukraina, a nawet Norwegia, urażony poczuł się cały świat, który od czasu do czasu potrzebuje sobie ulżyć, używając wyjątkowo podłych słów o „polskich obozach śmierci” z czasu II wojny światowej, których przecież nigdy nie było i każdy w erze tak łatwego dostępu do informacji o tym wie. Ale z jakichś powodów co jakiś czas, czy to dla żartu, czy ze złośliwości, te słowa pojawiają się w użyciu publicznym, głównie w mediach na całym świecie. Ktoś nawet policzył, że liczba takich przypadków może sięgać rocznie dwustu. Nie jest to miłe, kiedy się słyszy takie słowa, szczególnie teraz, kiedy panuje poprawność polityczna i wszyscy dookoła czynią sobie same uprzejmości, a nas chcą traktować z buta i obrażają się, kiedy my mówimy, że mamy dość. A jak dotąd tłumaczenia i prośby o zaniechanie nie skutkowały. I tak jak kiedyś spenalizowano nie tylko u nas, ale w wielu krajach problem tzw. „kłamstwa oświęcimskiego”, czyli jawnego negowania zbrodni Holocaustu, tak teraz straszna władza pisowska poważyła się spenalizować problem „polskich obozów śmierci”. Jak śmiała?
Ta zuchwałość tak rozsierdziła Izrael, że od razu puścił w eter paskudne kłamstwo, że ta ustawa neguje Holocaust, co jest absolutną niedorzecznością, bo ta ustawa staje w obronie prawdy o Holocauście. W tej ustawie o IPN-ie, istniejącej od roku 1998, nadal pozostaje w niezmienionym kształcie artykuł 55 w brzmieniu: „Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1 (obok zbrodni komunistycznych wymienia się tu zbrodnie nazistowskie, rozumiane jako Holocaust), podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3”. Fakt karania za negowanie Holocaustu przez ostatnie 20 lat nikomu nie przeszkadzał, tak jak nikomu na świecie nie przeszkadza karanie za upowszechnianie „kłamstwa oświęcimskiego”, a tu nagle taki raban z powodu kar za szarganie dobrego imienia Polski i Polaków, którzy nie są święci, ale nigdy żadnych „polskich obozów śmierci” nie zbudowali i nie zwozili do nich Żydów z całej Europy, by ich bestialsko wymordować, jak robili to metodycznie na masową skalę Niemcy.
A czy Polacy im pomagali? Z całą pewnością tak się mogło zdarzyć nie jeden raz, ale nie można pojedynczych przypadków podnieść do rangi reguły i sformułować tezy, że Holocaust, czyli nie pojedyncze przypadki prześladowań, ale masowe zbrodnie, prowadzące do całkowitej zagłady społeczności żydowskiej w całej Europie, to dzieło Polaków albo że mają oni w tym swoje współsprawstwo. Takie twierdzenie to absurd. Przerzucanie winy z Niemców na Polaków za Holocaust jest potworną niegodziwością. Natomiast nasze rozliczenie ze zjawiskiem niechęci do Żydów, może nawet całkiem nierzadkim w tamtych czasach, jest problemem, z którym musimy się zmierzyć i ta ustawa nie może w tym przeszkodzić. Antysemityzm jest grzechem i jeżeli kiedykolwiek w dziejach naszego narodu miał miejsce, albo ma miejsce obecnie, to musimy uznać, że było i jest to zło i nie może mieć miejsca. Domaga się tego nie tylko nasza religia, kultura, ale zwykła ludzka przyzwoitość, do uznania której za zasadę naszego bytu trzeba to społeczeństwo wszelkimi dostępnymi środkami nieustannie wychowywać.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

„Będziesz siedział” – takie okrzyki towarzyszyły Kornelowi Morawieckiemu w drodze do Sejmu. Nic nowego pod …

Klęska, czyli sukces! [FELIETON]

Logika jest jedną z największych zdobyczy intelektualnych ludzkości. Za jej pioniera w Europie uchodzi niestrudzony …