Staszek w biznesie, czyli sport po płocku [FELIETON]

„Staszek chciał się sprawdzić w biznesie” – w ten sposób w 2001 r. minister skarbu z SLD tłumaczył dziennikarzom powołanie polityka PSL, zdymisjonowanego właśnie ministra obrony, na stanowisko prezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Zaskakujący początek? Jeśli tak, to dobrze! Taki był zamysł piszącego. Czyli mój…
Dalej, inaczej niż u Hitchcocka, napięcie spadnie niemal do zera. Bo dziś nie będzie o wielkiej polityce, ale o naszym lokalnym sportowym podwórku. Jeszcze tydzień temu byłoby to kopaniem leżącego, ale ostatnie wydarzenia zmieniają nieco optykę. Nieco? Cóż, jedna jaskółka wiosny nie czyni, jak powiada przysłowie ludowe. Skąd ten cytat na początku? Tym Czytelnikom, którzy interesują się sportem w naszym pięknym mieście nie muszę tłumaczyć.
Tak się bowiem składa, że poczynania włodarzy obu wiodących sekcji w najważniejszym płockim klubie dziwnie przypominają tamten przypadek. Chodzi rzecz jasna o powoływanie na kluczowe stanowiska osób, które „chcą się sprawdzić”. Trenerzy futbolistów to od powrotu do „ekstraklasy” (cudzysłów zamierzony) ludzie bez jakichkolwiek osiągnięć w samodzielnej pracy z zespołami z tego poziomu rozgrywek. Ba, nigdy takiej roboty nie wykonywali, poza jednym przypadkiem. I ten właśnie, obecny selekcjoner reprezentacji, sprawdził się w tym „biznesie”, choć rok to zbyt krótki okres, by mówić, że „słuszną linię ma nasza władza” … U „ręcznych” z kolei trenerzy zawsze z górnej półki, za to prezesi… I o ile poprzedni był przynajmniej związany z dyscypliną jako wybitny zawodnik, to obecny… „Staszek” wypisz, wymaluj! Wiara w człowieka to rzecz chwalebna, ale i ona powinna chyba mieć jakieś racjonalne podstawy? Najwyraźniej w Ratuszu uważają inaczej…
Zdaję sobie sprawę z tego, że przekreślanie człowieka zanim na dobre zaczął pełnić funkcję to stąpanie po cienkim lodzie. Co będzie jeśli się okaże, iż moje „proroctwa” się kompletnie nie sprawdzą? Cóż, akurat mamy środę popielcową… Chętnie posypię głowę popiołem! I nie będę się bronił argumentem, którego kiedyś użył jeden z łódzkich dziennikarzy sportowych, że z takimi graczami i trenerami, jakich mamy w naszym klubie to i moja świętej pamięci teściowa w roli prezesa odnosiła by sukcesy… Czego wraz z nadchodzącą wiosną sobie i Szanownym Czytelnikom – Kibicom szczerze życzę!

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Okrakiem na maszcie [FELIETON]

Muszę zacząć od przeprosin. Odkąd bowiem po wielu latach zmienił się format naszego kącika w …