Polska żyje! [FELIETON]

Być może niektórzy z Państwa mają już dosyć świętowania 100-lecia niepodległości, zważywszy na klimat polityczny, jaki towarzyszył przygotowaniom do uroczystości i samym uroczystościom. Pyskówkom, przepychankom, awanturom nie było końca. Pozostał pewnego rodzaju niesmak. Nie ma już takiego święta, wokół którego moglibyśmy się zjednoczyć jako naród, społeczeństwo, wspólnota, ponad wszelkimi podziałami. A przecież dla naszych przodków niepodległość była naprawdę ważną sprawą. Z dzisiejszej perspektywy może dziwić, i to bardzo, że w roku 1832 Adam Mickiewicz, Wieszcz narodu żyjącego w niewoli, w „Litanii pielgrzymskiej” wieńczącej „Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego” modlił się o wojnę powszechną, wierząc, że tylko przez wojnę możliwe jest odzyskanie niepodległości. Dziesięć lat później (w 1843 roku) tę modlitwę podjął i poniósł w naród Zygmunt Krasiński w „Przedświcie”, najpowszechniej czytanym dziele polskim aż do powstania styczniowego. Ideą niepodległości naród żył, na niepodległość czekał, niepodległość wymadlał także słowami wieszczów („Od niewoli moskiewskiej, austriackiej i pruskiej, wybaw nas, Panie. O wojnę powszechną za wolność ludów, prosimy Cię, Panie”).
I wydaje się, że pierwszym, który tę niepodległość rozpoznał i publicznie ogłosił, na długo przed 11 listopada 1918 roku, jeszcze przed ostatecznymi politycznymi rozstrzygnięciami, był biskup Władysław Bandurski, kapelan honorowy Legionów Józefa Piłsudskiego, a uczynił to w Wielkanoc (w kwietniu) 1917 roku – w dwa miesiące po rewolucji lutowej i obaleniu caratu w Rosji. W homilii rezurekcyjnej mówił: „W świetle Zmartwychwstania mogła Polska przebyć i przetrwać wiek przeszło cały katuszy, męki i niewoli, bo obchodząc coroczną Rezurekcję wierzyła w swoje odrodzenie i Zmartwychwstanie. I dziś, gdy w wolnej Warszawie po raz pierwszy pochód tryumfalny rezurekcyjny wyruszy na ulice miasta, gdy Polska wydarta z rąk upokorzonego caratu, strąconego z wysokości tronu, obchodzi pierwszą taką Wielkanoc, płynie z piersi wiernych synów wielkiej naszej Ojczyzny przepotężny hymn, pełen rzewnej wdzięczności i radosnego upojenia: Alleluja! Chrystus Zmartwychwstan jest, nam na przykład dan jest. Alleluja! POLSKA ŻYJE! Już jej grobu noc nie kryje!”.
Niepodległość wywalczyć, to jedna sprawa, niepodległość mądrze zagospodarować, to druga sprawa, może nawet ważniejsza. Wiedział o tym mądry Kapelan Legionów, dlatego w kolejnych wystąpieniach przez cały rok 1917 i 1918 wciąż przypominał i powtarzał: „Bo oto dziś wielu jest takich, którzy nie wiedzą, co godzi się Polakowi, a co się nie godzi, co Polsce życia doda, a co ją zabija, co podźwiga kir grobowy, a co go przytłacza, co dla narodu jest siłą, a co słabością, co Polskę uszlachetnia, a co ją upadla, co ją sławą okrywa, a co ją hańbi i na pośmiewisko naraża!”. A powołując się na jeszcze innego Wieszcza, w Boże Narodzenie 1917 roku dodawał: „Budujcie wszystko przez ducha dla ducha!”, a rozumiał przez to: budujcie sprawiedliwie, uczciwie, z poświęceniem i ofiarą, a nie z egoizmem, bez lenistwa, „z wytrwałością i odwagą, z miłością i wiarą, bez krzywdy niczyjej, a rządźcie się karnie i solidarnie”, „okażcie moc swą czynem zgodnym i jednolitym, nie rozbijając się na cząstki i atomy, bo w jedności siła i wielkość”. Pozostawił Kapelan Legionów duchowy testament dla wolnych ludzi w niepodległym kraju. Czas go skierować do realizacji.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Już sobie ostrzyłem zęby na komentarz do kolejnego wydania afery taśmowej (serial ten ciągnie się …