Pan Jacek reformuje oświatę [FELIETON]

Pana Jacka Żakowskiego, legendę dziennikarstwa, zawsze ustawionego po „jasnej stronie mocy”, której sprawy tego świata „nie są obojętne”, nagle oświeciło, że „nauczyciele zarabiają tak skandalicznie mało, że nawet gdyby kochali PiS, mogliby nie przeżyć. Bo przeżyć za 1800 z dodatkiem w Warszawie jest rzeczą niemożliwą”. Mądrość etapu kazała nawet oświeconemu publicyście przyznać, że „za te pieniądze nie da się wychować dziecka, nie można też wziąć kredytu”. Brawo, panie Jacku, żeś pan po 30 latach istnienia tej grandy zwanej III RP raczył zauważyć to, czego w tym samym czasie nie dostrzegli ani pana koledzy po piórze, ani czcigodni zaufani w polityce. Dziś nagle nastąpił nieoczekiwany i nadzwyczajny wysyp oświeconych, którzy z wszystkich sił gardłują, jak źle jest w oświacie pod rządami faszystowskiego PiS-u, jakby złe zstąpiło dopiero teraz.
Szkoda, panie Jacku, żeś pan nie gardłował na rzecz podniesienia oświaty, kiedy rządzili przez osiem lat pana oświeceni przyjaciele, a nawet wcześniej. Wtedy nie obudziła się w pana oświeconym rozumku ta prosta przecież, choć tak doniosła w skutkach myśl, że „nie da się przeżyć i nie da się wychować dziecka”? Nie obudziła się ona wtedy w szlachetnych koalicjantach, wybranych przecież nie przez PiS-owski motłoch, tylko przez lepszą, inteligentniejszą część społeczeństwa? Jak to możliwe, że nie dojrzała wtedy ta prześwietna myśl, że trzeba inwestować w edukację, że trzeba podnieść kondycję nauczyciela, jeśli chce się poważnie myśleć o wykształceniu, a może nawet o wychowaniu młodego pokolenia? Dzisiaj zaś pod wpływem nagle zrodzonej okazji, żeby obalić rządy motłochu, rodzi się i rozkwita, a nawet przebija się do świadomości obywateli, obrońców demokracji, konstytucji, praworządności, sądownictwa i diabli wiedzą jeszcze czego, którzy wcześniej w swoim jaśnie oświeconym pojmowaniu świata nie znajdowali miejsca na dobrze urządzoną i godnie opłacaną oświatę.
Dzisiaj wszyscy opozycyjni dziennikarze i politycy piszą oświecone projekty urządzenia edukacji. Pani Ewa Kopacz już znalazła na podwyżki pieniądze, których nie znalazła, kiedy była premierem. „Krytyka Polityczna” publikuje szczegółowy instruktaż postępowania dla strajkujących, zarówno wobec władz, jak i liberalnych mediów. Wszyscy mówią, że jak nie teraz, to kiedy nauczyciele mają wyszarpać u władzy dla siebie choć kawałek „swojej godności”, której nie udało się wyszarpać wcześniej u miłujących praworządność luminarzy demokracji. Zadziwia mnie poziom niewiary tych wszystkich tak głęboko zatroskanych w tym sezonie o los nauczycieli. Jak to kiedy? Już wkrótce, kiedy do władzy powrócą jaśnie oświeceni obrońcy praworządności. Przecież sprawiedliwe wynagrodzenie za pracę jest konstytucyjnym obowiązkiem państwa, na co nie zdążył dotąd zwrócić uwagi i upomnieć się o to nawet najszlachetniejszy z obrońców konstytucji, pan sędzia Rzepliński. Takie małe przeoczenie. Szkoda tylko, że „dobra zmiana”, która mogła te wszystkie oświecone podłości przechytrzyć szlachetnością, zrównała się z nimi, a może nawet zechce je przebić. Powszechne rozdawnictwo zaoszczędzonego grosza na przynętę wyborczą, a trzymanie budżetówki (różnych branż) na ścisłej diecie jest taką samą podłością, jaką zdołały się wykazać poprzednie rządy. Jedni są warci drugich, a kartą przetargową w perfidnej grze wyborczej uczynili teraz nauczycieli, dzieci i młodzież.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Spokojnych snów!

„Polska i Stany Zjednoczone potwierdzają swoje zobowiązania wobec Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), w tym zobowiązania …