Pali się! [FELIETON]

I stało się! Zawyły syreny! Pożar! Trochę późno, bo paliło się od dawna, ale jak mówi przysłowie ludowe, lepiej późno niż wcale… Zatem gasimy! Strażak pojawił się na miejscu w tempie rekordowym, nawet jak na naszą „ekstraklasę”. Doświadczony, z niejednego pieca, i tak dalej… Zapewne czekał już w pełnym rynsztunku. I to dobrze świadczy o szefostwie klubu. Byli przygotowani! Nie da się tego powiedzieć o trzech pozostałych przypadkach (tylu trenerów zostało zwolnionych po ostatniej kolejce), gdzie sięgnięto po dotychczasowych asystentów. Czarny weekend…
Co dalej? Nie jestem wróżką, trenerem ani działaczem piłkarskim. Nie znam przyczyn, dla których zespół upadł tak nisko. Ile w tym winy poprzedniego szkoleniowca, a ile samych graczy czy polityki zarządu, między innymi transferowej? Faktem jest, że paru ważnych postaci już w naszym pięknym mieście nie ma. Nowe nabytki z pewnością nie wyrównują strat. Czy w obecnym składzie da się uniknąć spadku? Kibic musi wierzyć do końca… Ale niezależnie od tego, jaki ten koniec będzie, pozostanie problem wizji rozwoju klubu. Wiadomo, będzie nowy stadion. Tym zajmie się miasto. Szefostwo klubu ma za zadanie sprawić, że na tym stadionie będą rozgrywane mecze ekstraklasy, a jeszcze lepiej – europejskie puchary. To warunek konieczny (ale chyba nie wystarczający), jeśli nie chcemy, by nowoczesne trybuny świeciły pustkami). Wisła to nie Widzew, na drugą ligę tłumów się przyciągnąć nie da!
Póki co, takiej wizji próżno wypatrywać. Podążamy ścieżką mocno wydeptaną przez działaczy z naszej „ekstraklasy”. Carpe diem! Chwytaj dzień! Udało się zagrać dobry sezon, osiągnąć jakiś sukces, awansować do pucharów? Korzystaj, taka szansa może się prędko nie powtórzyć. I korzystają, wyprzedając na potęgę tych, co do wyniku się przyczynili w największym stopniu. W promieniach sukcesu ceny idą w górę. Czasem ponad rzeczywistą wartość. W kasie przybywa grosza, a w szatni hula wiatr, zatem szukamy następców. Oczywiście tańszych… I przegrywamy w rundach wstępnych z „Europejczykami” z dalekiej Azji! W lidze też bryndza… Wystarczy prześledzić kilka przypadków z ostatnich lat.
Wiadomo, w piłce nie ma cudów. Nie ma sukcesów na dłuższą metę bez pieniędzy. Oczywiście „pieniądze nie grają” ani nie „zarządzają”. Przykład aktualnego mistrza kraju dobitnie potwierdza tę tezę. Ale muszą być. Może zatem czas się zastanowić, czy obecny układ właścicielski nie wyczerpał swoich możliwości? Czyli, bez owijania w bawełnę, czy nie warto poszukać poważnego prywatnego inwestora? Oczywiście nie muszę Szanownych Czytelników informować, jaka odpowiedź jest mi najbliższa…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Spokojnych snów!

„Polska i Stany Zjednoczone potwierdzają swoje zobowiązania wobec Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), w tym zobowiązania …