Okrakiem na maszcie [FELIETON]

Muszę zacząć od przeprosin. Odkąd bowiem po wielu latach zmienił się format naszego kącika w Tygodniku, wrócił stary problem. Wymyślanie tytułu! To naprawdę nie jest proste. Tytuł powinien być krótki i na tyle niejednoznaczny, by „wymusić” przeczytanie tekstu. Podsumowując, muszę się nauczyć czegoś nowego, a w moim wieku nauka nie przychodzi łatwo. Proszę zatem Szanownych Czytelników o wyrozumiałość. Wiem, że tytuł powyższy jest niezbyt udolną przeróbką znanego ludowego porzekadła, ale nic mądrzejszego jakoś nie chciało mi przyjść do głowy…
A z tym siedzeniem okrakiem, które mam na myśli jest tak, że obchodzimy właśnie okrągłą piętnastą rocznicę ustanowienia drugiego maja Dniem Flagi. Skąd się wziął ten pomysł? Różnie mówią… Właśnie przeczytałem w jednym z tygodników takie wyjaśnienie: Hucznie obchodzone Święto Pracy nakładało obowiązek dekorowania domów flagami, ale 2 maja aktyw PZPR i dzielnicowi kontrolowali, by flagi nie zostały na 3 maja… Myślę, iż właśnie swoiste represje naszych narodowych barw przesądziły o tym, że w wolnej Polsce dzień 2 maja ustanowiono Dniem Flagi.
Ładne wyjaśnienie, ale wydaje mi się nieco „przefajnowane”. Sądzę, że powód był bardziej prozaiczny. Drugi maja po prostu rozdziela dwa dni świąteczne (i wolne od pracy). Gołym okiem widać, że jest problem. Jeśli wypada w sobotę albo w niedzielę, to pół biedy, ale jeśli w dzień roboczy? Zwłaszcza kiedy pierwszy maja przypada w poniedziałek albo w czwartek… Cóż, natura sama podsuwa nam długi, pięciodniowy weekend! Tylko ten drugi maja… Wypadałoby coś z tym fantem zrobić. Najlepiej oczywiście trzecie święto! I tu właśnie pojawia się owa barykada, czy też tytułowy maszt. Bo święto rzeczywiście ustanowiono, tyle że zabrakło konsekwencji i zamiast czerwonej, mamy w tym dniu czarną kartkę w kalendarzu! Czyli problem pozostał. A z nim pytanie, co robić? Kolejny dzień ustawowo wolny od pracy? No, nie wiem…
Zatem „wariant b”. Zlikwidować czerwoną kartkę pierwszego maja! Argumentów „za” można przytoczyć więcej, ale skupię się na jednym. Tego święta tak naprawdę nikt już nie obchodzi! Jakieś rachityczne „manifestacje” popeerelowskich dinozaurów czy działaczy (bo chyba sympatyków już nie za bardzo) ugrupowań w rodzaju Partii Razem, i to by było na tyle… Było to święto klasy robotniczej, a które z dzisiejszych partii lewicowych odwołują się do tego elektoratu? Chyba tylko druga z wymieniowych, bo spadkobiercy peerelowskiej „przewodniej siły narodu” raczej płyną w stronę „elektoratu zstępczego”, z Wiosną, czy wcześniej ruchem z nazwiskiem lidera w nazwie…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Kiepska lekcja demokracji [FELIETON]

Kiedy piszę te słowa, strajk w oświacie wciąż trwa. Wszyscy mówią wokoło, że nauczyciele walczą …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.