Oczyszczanie Kościoła [FELIETON]

Jakie wnioski płyną z ujawnionych przez Episkopat danych statystycznych na temat zjawiska seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych w Polsce w latach 1990-2018? Dane zawierają przypadki zgłoszone do czerwca ubiegłego roku, mogą oczywiście nie być kompletne, ale ogólna liczba 382 sprawców znanych na ten moment i ponad 600 ofiar do 18 roku życia w ciągu 28 lat na pierwszy rzut oka robią spore wrażenie. Te liczby stanowią wielką ranę na ciele Kościoła, zasmucają, zawstydzają, gorszą, ale nie świadczą o tym, żeby problem tak medialnie rozdmuchany w ostatnich miesiącach miał stanowić jakieś apokaliptyczne zjawisko. Na podstawie medialnej nagonki można było odnieść wrażenie, jakby niemal wszyscy duchowni byli złem wcielonym, a hierarchowie to zło świadomie i rozmyślnie kryli. Tymczasem liczba sprawców stanowi osiem promili ogólnej liczby ponad 50 tysięcy duchownych sprawujących czynności duszpasterskie w badanym okresie (4 promile to sprawcy krzywdzący osoby poniżej 15 roku życia).
Z analizy przedstawionych danych wynika również, że do roku 2000 zgłaszano rocznie takich przypadków kilka, a liczba ta zwiększa się radykalnie po roku 2001 i sukcesywnie rośnie od kilku do ok. 36 przypadków w roku 2017. W porównaniu z ogólną liczbą wszystkich spraw dotyczących seksualnego wykorzystania małoletnich, notowanych przez statystyki policyjne (rocznie ponad 2000 wszczętych postępowań i od 1100 do 1900 stwierdzonych przestępstw) jest to liczba niewielka. 382 przypadki na kilkadziesiąt tysięcy tego typu przestępstw w tym okresie w skali całego kraju, to wskazówka, że problem społeczny leży gdzie indziej. Nie jest jednak badany, nie są prześwietlane inne grupy zawodowe, nie są publicznie dyskutowane przyczyny narastania zjawiska przestępczości seksualnej wobec nieletnich. W tej perspektywie publiczne biczowanie duchownych stanowi oczywisty przejaw wyolbrzymiania problemu w celu zdyskredytowania całego środowiska, aby odebrać mu moralną kwalifikację do spełniania posługi kapłańskiej.
Dobrze, że Kościół odważył się stanąć w prawdzie w tej kwestii, że duchowni i hierarchowie ujawnili te dane. Wynika z nich także, że wobec wszystkich zgłoszonych do diecezji przypadków wszczęto stosowne postępowania, z których ponad 74% już się zakończyło wydaniem wyroków i wymierzeniem kar, a 25% jest w toku. Nie chcę bagatelizować problemu, ale chcę go zobaczyć we właściwej skali. Każdy przypadek seksualnego wykorzystania nieletniego jest przejawem potężnego zła, które trzeba zwalczyć i cieszy mnie, że Kościół to robi. Oczekuję, aby z problemem zmierzyło się całe społeczeństwo, by zrobili to politycy, a szczególnie ludzie mediów i kultury. Ktoś sprzyja w tym kraju od lat, by postępowało rozluźnienie obyczajów, ktoś promuje libertynizm, promuje „kulturę gejowską” z jej całkowicie fałszywą wizją człowieka, usiłuje wcisnąć do szkół edukację seksualną, niepotrzebnie rozbudzającą przedwcześnie zainteresowanie sprawami seksu. Przeróżni domorośli naprawiacze Kościoła, nieakceptujący zazwyczaj jego nauczania, nie biorą w ogóle pod uwagę faktu, w jak dużym stopniu niszczy nasze dzieci ta liberalna, rozerotyzowana kultura, także nieograniczony dostęp do pornografii, ale nikt ani palcem nie chce kiwnąć, żeby ten problem podjąć, poddać pod społeczną dyskusję. Gorzkie żale nad grzechami wąskiej grupy duchownych to za mało, by obronić nasze dzieci przed zagrożeniami współczesności.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Wujek Dobra Rada [FELIETON]

Wybraliśmy europosłów. Co z tych wyborów wynika poza tym, że powstała nowa lista płac, całkiem …